Przynęta
- Nie chciałbym, Pani Prezydent, żeby było Pani przykro, że nowy Minister Rybołówstwa nie potrafi nawet założyć przynęty na haczyk – niezwykłe słowa autokrytyki jak na pierwszy dzień urzędowania. Ale trudno się dziwić Brazylijczykowi Marcelo Crivelli, bo kiedy w czwartek dostawał nominację na to stanowisko, jego jedynie znane publicznie związki z rybactwem to wypowiedź, że “nie wierzy w ewolucję, bo nigdy nie widział skamieliny, która byłaby pół-rybą i pół-ptakiem”. Za to w internecie od razu zaroiło się od żartów, że Crivella świetnie nadaje się na to stanowisko jako były “poławiacz dusz”. Bo nowy minister, to były biskup.
Do tej pory, kiedy zagraniczni korespondenci chcieli pokazać absurdy brazylijskiej polityki, pisali o Francisco Everardo Oliveirze Silvie. Znany bardziej jako Tiririca, w latach 90. zabłysnął jedynym w życiu hitem na listach przebojów, po czym zaczął występować w telewizji jako klaun. W 2010 r. ogłosił nagle, że wystartuje w wyborach do kongresu i po kuriozalnej kampanii (jego najbardziej znane hasła to: “Co robi deputowany federalny? Nie wiem. Ale głosuj na mnie, to ci powiem” i “Jeżeli mnie wybierzecie, to obiecuję pomóc wszystkim brazylijskim rodzinom… szczególnie mojej”), niespodziewanie dla wszystkich zgarnął drugą największą liczbę głosów w historii Brazylii. Nowi koledzy z parlamentu próbowali jeszcze upokorzyć klauna, zmuszając go do udowodnienia, że nie jest analfabetą, ale od tamtej pory Tiririca bez przeszkód reprezentuje stan São Paulo i co jakiś czas wzbudza wesołość dziennikarzy.
Od teraz, korespondenci będą mieli zdecydowanie wdzięczniejszy temat do ironizowania. Członek Partii Liberalnej, którą tworzą konserwatyści. Chrześcijański fundamentalista, który popiera aborcję. Przedstawiciel prawicy, który uważa, że Ewangelia jest komunistyczna. I w dodatku wokalista, który sprzedał miliony płyt.
Marcelo Crivella z trudem mieści się w wąskich ramach Ministerstwa Rybołówstwa
Dział Zagraniczny też by głosował na tego pana
- Bóg nie wybiera tych najlepiej przygotowanych, ale zawsze przygotowuje tych, których wybrał – ciągnął w swojej przemowie inauguracyjnej Crivella. Nic dziwnego: całą karierę zawdzięcza korporacji swojego wujka, której znakiem towarowym jest Królestwo Boże.
Chociaż przyszedł na świat w rodzinie katolików, przyszły minister chodził do szkoły prowadzonej przez metodystów, a później stał się zielonoświątkowcem pod wpływem swojego wujka Edira Macedo. Ten, już w 1977 r. założył Kościół Powszechny Królestwa Bożego, który z małej wspólnoty zdążył przez trzy dekady wyrosnąć na gracza wagi superciężkiej. Dziś skupia 14 mln wiernych w ponad 200 krajach świata. W São Paulo buduje właśnie “Świątynię Salomona” – megakościół, który pomieści 10 tys. osób. Jego tygodnik “Folha Universal” ma nakład 2 mln egzemplarzy, a telewizja Record jest drugą najpopularniejszą stacją w kraju.
Nic dziwnego, że kiedy Crivella – wówczas już biskup w kościele wujka – postanowił wziąć się za muzykę, z miejsca został gwiazdą estrady. Jak do tej pory, wydał 14 płyt, które sprzedały się w ponad 5 mln egzemplarzy. Nowy minister to największa w Brazylii gwiazda gospel:
Do wielkiej polityki zaprowadziły go jednak nie talenty wokalne, tylko ciężka praca u podstaw. Crivella przez kilka lat pracował jako misjonarz w Afryce, co podobno bardzo wyczuliło na problemy najuboższych. I nie jest żaden PR – po powrocie do ojczyzny, Marcelo dokonał małego cudu w Nordeste. To najbiedniejszy i najsuchszy region Brazylii. Crivella założył tam prężnie działającą fundację i na leżących odłogiem państwowych nieużytkach wokół miasteczka Irecê, przeprowadził program irygacyjny wzorowany na rozwiązaniach, jakie podpatrzył w pustynnych kibucach podczas kilku pielgrzymek do Izraela. Na pewno nie zawadziło, że z wykształcenia jest inżynierem lądowym.
W 2003 r., dzięki głosom zachwyconych nim zielonoświątkowców, Crivella bez problemu dostał się do Senatu. I od tamtej pory, cały kraj nie może się nadziwić jego oryginalnym poglądom.
Jego wujek Edir Macedo, to chyba jedyny na świecie lider chrześcijańskich fundamentalistów, który popiera aborcję i w jej promowaniu pomaga sobie nawet cytatami ze Starego Testamentu. Uważa, że dzięki niej zmniejszy się przestępczość wśród młodocianych i że lepsze już takie rozwiązanie, niż porzucone dzieci żywiące się na śmietnikach. Crivella przez długi czas popierał jego poglądy, a wyparł ich się stosunkowo niedawno, żeby nie zrażać do siebie ewangelickich wyborców spoza kościoła swojej rodziny, w większości przeciwnych zabiegowi. Pozostał jednak wielkim orędownikiem edukacji seksualnej.
Minister jest przeciwny związkom tej samej płci, ale – w przeciwieństwie do innych zielonoświątkowców – nie zgadza się na kryminalizację homoseksualizmu, tłumacząc, że jest to forma przemocy.
Partia Liberalna, której był współzałożycielem, była ugrupowaniem konserwatystów. Ale podczas imprezy z okazji 85-lecia Komunistycznej Partii Brazylii, rzucił z senackiej mównicy, że “nie ma bardziej komunistycznej książki, niż Ewangelia”. Brazylijska Partia Republikańska, w którą po latach przekształciła się poprzednia formacja, uznawana jest już za centro-lewicową.
Senator Crivella na mikrofonie – wyjątkowo nie śpiewa (Fot. Agência Senado)
Prezydent Dilma Rousseff nie mianowała go jednak z powodu ciekawej osobowości. Za jej wyborem stoi twarda kalkulacja polityczna.
Ewangelicy to dziś w Brazylii prawdziwa potęga. Chociaż kraj wciąż zamieszkuje największa liczba katolików na świecie, to już prawie co czwarty obywatel jest członkiem protestanckiej kongregacji. Za tymi liczbami idzie siła polityczna. Nowe kościoły mają w parlamencie ponad 40 reprezentantów, wiele głosowań zależy właśnie od nich. Marina Silva, która w poprzednich wyborach prezydenckich zajęła trzecie miejsce, swoją wysoką pozycję zawdzięczała właśnie temu, że jest żarliwą protestantką. Dilma na takie względy fundamentalistów nie ma co liczyć.
- Powiedziałem jej: nie mam nic przeciwko tobie, uważam, że jesteś inteligentną i kompetentną kobietą, ale nie mogę na ciebie głosować – zdradzał niedawno temu w wywiadzie pastor Silas Malafaia. Duchowny jest postacią kontrowersyjną, ale bardzo wpływową i przez wiele lat otwarcie głosił poparcie dla Luli, poprzednika i protektora Dilmy. Ale nowa głowa państwa to była komunistyczna działaczka, niegdyś aktywna w miejskiej partyzantce. Jest liberalna, popiera wolność wyznania, prawa kobiet i homoseksualistów. Dla wielu fundamentalistów jest nie do przełknięcia.
Tymczasem, nigdy jeszcze nie potrzebowała ich poparcia tak jak teraz. W nieco ponad rok od objęcia urzędu, musiała zdymisjonować aż siedmiu ministrów oskarżonych o korupcję. To akurat dobrze o niej świadczy – za czasów Luli, takie sprawy były zamiatane pod dywan. Ale opozycja już wykorzystuje tę sytuację, żeby uderzać w jej gabinet. Dilma musi więc szukać sojuszników wśród ewangelików. Crivella, choć sam nie jest nieposzlakowanej opinii, jest w tym środowisku jednak bardzo wpływowy, a politycznie zawsze sprzyjał partii rządzącej. Mianując go Ministrem Rybołówstwa, Rousseff próbuje sobie zjednać religijnych konserwatystów, od których może w przyszłości zależeć jej rząd.
No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.
Przykład, jak zrobić film sensacyjny, obyczajowy i dokumentalny w jednym (Fot. Lula Carvalho/”Tropa de Elite 2″)
Ostatnio wyszło na jaw, że milicje w Rio odsprzedają broń gangom, z którymi później walczą – na emeryturze będą zapewne prowadzić kursy MBA “Jak zarobić w sytuacji kryzysowej” (Fot. O Globo)
Deputowany Guimarães, który w przerwach między głosowaniami lubił sobie powymuszać haracze i postrzelać do aresztujących go policjantów (Fot. Celso Meira/O Globo)
Skoro Eto’o zarabia hajsy w Dagestanie, to ja mogę w Kantonie (Fot. AFP)
Przyjacielski mecz Francja-Chiny sprzed dwóch lat. Europejczycy przegrali 0:1, dzięki czemu Azjaci mogli sobie kupić pamiątki na Reunionie, a Anelka szukać emerytury w Szanghaju (Fot. Charles Platiau/Reuters)
Bocada, czyli narkotykowa meta w Rio Branco – nie mylić z obozem harcerskim w Górach Sowich (Fot. O Globo)
Za ten własnoręcznie uzbierany worek koki, Dział Zagraniczny wybudował sobie willę z basenem (Fot. Maciej Okraszewski/Dział Zagraniczny)
Argentyno, weź przykład z sąsiada i posprzątaj na podwórku
W Rio mecz ligowy wygląda lepiej niż sylwester pod Pałacem Kultury (Fot. Travelpod)
Korupcja? Mógłby Pan to przeliterować? (Fot. AP)