Home > Uncategorized > Żaglówki i taksówki

Żaglówki i taksówki

Komisje liczą głosy, międzynarodowi obserwatorzy mówią, że to farsa i pewnie jakaś polska gazeta prędzej czy później poświęci trochę miejsca niedzielnym wyborom na Haiti, ale Dział Zagraniczny przyglądał się w zeszłym tygodniu głosowaniu na innej wyspie, albo raczej wyspach, bo ten kraj jest rozsiany aż na 170.

Tonga to ostatnia monarchia na Pacyfiku, a jej osobliwy król właśnie oddaje władzę. Ale mimo, że to nasi sojusznicy z Afganistanu (mają tam 55 żołnierzy), to polska wiedza powszechna o tym archipelagu jest raczej żadna, dlatego najpierw trochę historii.

Generał Tau’aika ‘Uta’atu i Marszałek Stuart Peach podpisują memorandum o wysłaniu tongijskich żołnierzy do Afganistanu (Fot. Mark Rawlings/Crown Copyright)Generał Tau’aika ‘Uta’atu i Marszałek Stuart Peach podpisują memorandum o wysłaniu tongijskich żołnierzy do Afganistanu (Fot. Mark Rawlings/Crown Copyright)

Dzieje Tonga wyglądają z grubsza tak. Najpierw długo, długo nic, potem przypływają Europejczycy. W tym James Cook, którego akurat nikt nie morduje, więc postanawia nazwać wyspy Szczęśliwymi. Krótko po jego trzeciej wizycie szczęście najwyraźniej się kończy, bo wybucha wojna domowa, która potrwa następne 50 lat. Aż w końcu w 1845 roku wódz o kompletnie dla mnie niewymawialnym imieniu Tāufaʻāhau jednoczy kraj i zakłada monarchię, która przetrwa do dziś.
Dobra atmosfera w kronikach kraju psuje się jeszcze tylko raz. Prawnuk (a zarazem następca) pierwszego króla żeni się bowiem ze swoją ukochaną. Sęk w tym, że wujkowie podsuwali mu inną. No i prawie wybucha wojna. Nowy władca ucina ucina szybko: prosi Wielką Brytanię, żeby zrobiła z nich swój protektorat. Anglicy się zgadzają, a wygranym jest egzotyczna monarchia, bo autorytet Londynu wystarczy, żeby na archipelagu panował spokój, ale jednocześnie Europejczycy mają ważniejsze sprawy na głowie i o tym, że mają jakieś tam Tonga chyba w pewnym momencie w ogóle zapominają. A ostatecznie protektorat zostaje zniesiony w 1970.

Król George Tupou V podczas koronacji (Fot. Getty Images)Król George Tupou V podczas koronacji. Na królu roczny budżet państwa (Fot. Getty Images)

No i tak półtora wieku tongijskiej arystokracji, aż w 2006 roku władcą zostaje George Tupou V i mówi, że czas na demokrację.
Nowy król, dla przyjaciół Siaosi, to chyba najfajniejszy monarcha na świecie. Jego hobby to mundury wojskowe, ale w przeciwieństwie do wielu innych ludzi o nieograniczonej władzy i podobnych zainteresowaniach, nie idą z tym w parze ani tortury, ani masowe egzekucje, ani nawet poczciwa godzina policyjna. Zamiast tego Jego Wysokość lubi sobie popuszczać żaglówki w basenie, pograć na komputerze (dodajmy: ma 62 lata), oraz powozić się po głównej wyspie czarną londyńską taksówką. Tak, wiem, też chcę być jego poddanym.
Król miłość do brytyjskich taksówek nabył na studiach w Oksfordzie, a przy okazji doszedł do wniosku, że ich model konstytucyjny nie jest taki zły. Dalej można być głową państwa, ale najgorsza robota spada na premiera i rząd. Więc krótko po śmierci swojego ojca zapowiedział, że rozumie, że czasy się zmieniły i nadszedł czas na pierwsze demokratyczne wybory, w których obywatele sami wybiorą swoich przedstawicieli. Nie bez znaczenia było pewnie, że ci sami obywatele krótko wcześniej wywołali zamieszki, domagając się takich właśnie wyborów.

Tak czy inaczej, w czwartek się one odbyły. Kilku posłów jeszcze na starych zasadach wybrała spośród siebie arystokracja, ale całą resztę miejsc zgarnęli w głosowaniu poszechnym demokraci, więc pewnie w najbliższym czasie dojdzie do zmian w konstytucji i Tonga zacznie ustrojowo przypominać Wielką Brytanię, a król Siaosi będzie mógł więcej czasu spędzać w swojej taksówce. Czego mu z całego serca życzę!

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

Na oficjalne spotkania można jeździć limuzyną, a można też ze stylem (Fot. Getty Images)Na oficjalne spotkania można jeździć limuzyną, a można też ze stylem (Fot. Getty Images)

PS William Mariner był Anglikiem, który mieszkał na Tonga w pierwszych latach XIX wieku i ogromnie przyczynił się do zachowania ustnych przekazów o najdawniejszych dziejach państwa. W swojej relacji z pobytu na wyspach pisze, że w rzeczywistości tubylcy jednak chcieli zabić Cooka, ale podczas imrezy na której gościł nie bardzo mogli się między sobą dogadać. Widać mieszkańcy Hawajów byli bardziej komunikatywni.

  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: