Home > Uncategorized > Gasolinazo

Gasolinazo

Najświeższe wiadomości o sytuacji na ulicach Boliwii przysyła pragnący zachować anonimowość korespondent Działu Zagranicznego w La Paz.

Otóż rząd Boliwii w ciągu jednego dnia podwyższył ceny benzyny. Podwyższył szokująco. Cena litra zwykłej benzyny skoczyła o 73 proc., za premium trzeba zapłacić 57 proc. więcej, a diesel chodzi od poniedziałku po cenie o 83 proc. wyższej niż w niedzielę.

Oczywiście w kraju zabuzowało. Największy związek zawodowy transportowców ogłosił natychmiastowy strajk powszechny. Nasz korespondent opisuje to tak:

“Szoferzy nie jeżdżą (a pamiętać należy, że w boliwijskich miastach transport pasażerów leży całkowicie w rękach prywatnych). Część ludzi nie poszła do pracy. Ulice są puste, nieliczni kierowcy minibusów, którzy zdecydowali się złamać strajk i wyjechać na ulice, za kursy kasują 25-50% więcej niż zwykle. Ci, którzy spędzali Święta z rodzinami w innych miastach, nie wiedzą jak, kiedy i za ile wrócą do domów.

Nikt nic nie wie, wszyscy boją się, że podwyżka cen paliwa spowoduje podniesienie cen żywności. Podobno plotka, że coś wisi w powietrzu, poszła już wczoraj wieczorem, co spowodowało, że w supermarketach ludzie zaczęli wykupywać produkty żywnościowe takie jak ryż czy olej.

A gdzie jest prezydent? Evo Morales poleciał do Wenezueli, by osobiście przekazać pomoc w postaci ryżu ofiarom tamtejszych klęsk żywiołowych. Nie jest to pierwszy raz, gdy atmosfera w kraju jest gorąca, a prezydent przygląda się wydarzeniom z bezpiecznej odległości.”

La PazLa Paz przesiada się z tego co po bokach, na to co pośrodku (Fot. Korespondent/Dział Zagraniczny)

Skąd podwyżka? Otóż rząd Boliwii do tej pory dopłacał do benzyny. Jej ceny były zamrożone od sześciu lat, a roczne subwencje wynosiły ok. 380 mln dolarów. Kto na tym korzystał? Głównie przemytnicy z przygranicznych miejscowości. U dużych sąsiadów, jak Brazylia, Chile czy Argentyna, paliwo kosztowało o wiele drożej niż w andyjskim państwie. Szmugiel kwitł w najlepsze, jego roczną wartość szacuje się na ok. 150 milionów dolarów.

W zasadzie podwyżka jest logiczna, tak biednego państwa jak Boliwia po prostu nie stać na wyrzucanie pieniędzy w błoto. Dobrze, że rząd to widzi i nie trzyma się uparcie tego, co wcześniej przeforsował. Szkoda tylko, że nie potrafi tego jasno powiedzieć.
Wiceprezydent Álvaro García Linera (który zarządza krajem pod nieobecność Evo Moralesa) tłumaczy się bowiem tak:
“Nie możemy już dłużej subsydiować ani przemytników, ani bogaczy, którzy mają pięć czy sześć samochodów. Chcemy za to użyć pieniędzy z dopłat do paliwa na korzyść najbardziej potrzebujących”.

Spoko. Dział Zagraniczny rozumie intencje. Ale podejrzewa, że wielu z tych najbardziej potrzebujących wczorajsze podwyżki najmocniej walną po kieszeni.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

Categories: Uncategorized Tags: , ,
  1. Aga
    28/12/2010 at 11:38

    Az trudno sobie wyobrazic, ze w La Paz taki maly ruch na ulicach. Normalnie to tam aż się gotuje. Dzięki za wpis, często do DzZ zaglądam, bo “Polskiego czytelnika to nie interesuje”;)

  2. Anonimowy Korespondent
    28/12/2010 at 15:39

    A żeby polskiemu czytelnikowi uzmysłowić skalę podwyżki, to pozwolę sobie przeliczyć Boliviaki na PLNy. Otóż: było z 3.74 BS = 1.62 PLN, jest 6.47 BS = 2.81 PLN. Mało!?! – zakrzyknie polski czytelnik. Proszę pamiętać jednak, że mówimy o Boliwii – najbiedniejszym kraju Am Pd, a nie kraju nad Bałtykiem wódką płynącym, i że tutaj stosunkowo mało jest samochodów prywatnych. Co więcej, kolej jest słabo rozwinięta. Więc generalnie przejebane.

  3. 28/12/2010 at 17:38

    Przejebane, indeed. A jeszcze dodajmy, co zdrożało najbardziej (wg. danych La Prensa): “Jet fuel nacional (litro)”. Z 2,77 BS na 5,50 BS. Czyli podwyżka o 98,55 proc. No, to sobie do Santa Cruz nie polatamy…

    Aga:

    “Mały ruch” tak chyba nie do końca. Chyba raczej Boliwia po prostu stoi. Głównie w kolejkach na stacje benzynowe. Wojsko się ruszyło i na długie dystanse wozi ludzi ciężarówkami. Ale moje doświadczenia z boliwijskim transportem wojskowym są takie, że z Nor Yungas do koszar w La Paz dojeżdża z 16-godzinnym opóźnieniem.🙂

  4. 29/12/2010 at 23:53

    ach ten morales, nic nie uszy się na błędach gomułki, gierka i jaruzela.

  5. Anonimowy Korespondent
    30/12/2010 at 00:32

    Paniki ciąg dalszy, wzrosły ceny w komunikacji miejskiej nawet o 100% (patrz: http://www.laprensa.com.bo/noticias/29-12-2010/noticias/29-12-2010_8818.php ). Poza tym ktoś puścił na mieście plotkę, że banki coś nie ten tego i są kolejki do bankomatów – ludzie masowo wypłacają pieniądze.

    I najgorsze – piwko, które jest dowożone z innych miast podrożało. Pozostaje lokalny browar.

  6. Anonimowy Korespondent
    30/12/2010 at 07:19

    W TV wystąpił Prezydent. Zagrał pięknie, coś za coś, mówi wprost, zabieramy dotacje na paliwo (380 mln $ rocznie), a w zamian dajemy podwyżki 20% w sektorze publicznym i traktory dla campesinos. A tymczasem z Oruro podobno ruszyli górnicy na stolicę. Ciekawe, czy w tej sytuacji zawrócą i rozejdą się do domu, dojdą do stolicy i będą protestować, czy dojdą do stolicy i złożą lamę w ofierze na cześć Prezydenta.

  7. 30/12/2010 at 10:15

    O, dobrze mieć inside scoop, bo np. o bankomatach nic nie znalazłem. Ciekawe, czy dojdzie do sytuacji jak w Argentynie, że im zamrożą konta? Pewnie nie, ale widzę małą analogię.

    O tym, że za kasę będą podwyżki płac, to mówił już García Linera w poniedziałek, więc nic nowego. A ludzie najwyraźniej wiedzą swoje, z tego co widziałem zaczęła się blokada El Alto? W takim klasyk boliwijskim stylu – kamienie na drogę i siedzimy.

    W ogóle ciekawa sytuacja. Evo wygrał wybory uczciwie z ogromnym poparciem, nawet w uprzednio opozycyjnych regionach. Teraz ma problemy i w Potosi i w Oruro, no i przez tę podwyżkę buzuje mu już w sumie cały kraj. Myślę, że rozbroi sytuację do końca stycznia, ale zastanawiam się jak zareagują w “półksiężycu”?

    PS Z piwem nie narzekaj. W 2008 na wiosnę był strajk generalny ciężarowców w Hiszpanii. W Granadzie z supermarketów w trzy dni zniknęło wszystko poza żelami do golenia, na targu codziennie ceny dwa razy takie same jak poprzedniego dnia, a bramy lokalnego browaru zablokowali związkowcy z pałami. Jak po tygodniu zaczęło brakować piwa, to byłem pewien, że jeszcze tylko kilkadziesiąt godzin i studenci zdemolują centrum.🙂 No, ale rząd się ze strajkującymi dogadał i kegi całą noc po mieście rozwozili.

  8. Anonimowy Korespondent
    31/12/2010 at 01:08

    Tutaj jest trochę o bankomatach. http://www.laprensa.com.bo/noticias/30-12-2010/noticias/30-12-2010_8863.php

    Co do blokad w El Alto, to podobno tak, po boliwijsku siedzą, kamienie na ulicy, czasem jakaś podpalona opona.

    Strajk zapowiedziały piekarnie. Transportistas czardżują nawet 2x (za przejazd trufi, było 3 jest 5-6). Dziś w La Paz zamknęli główną ulice, miały być protesty, ale sobie odpuściłem, póki co nie ciągnie mnie, by być częścią tych rozentuzjamowanych tłumów.

    Nastrój generalnie ponury, ale dużo firm ma wolne w okresie świąteczno-noworocznym, a wiadomo, że to żadna frajda strajkować, jak ma się wolne. Może ruszy się coś po 2 stycznia.

    Huari personal 0,3l za 8,20BS w supermarkecie! Paceña – 5,50BS i to piję.

  9. marcinescu
    31/12/2010 at 02:55

    Co to jest socjalizm?

    To ustrój który bohatersko walczy z problemami nieznanymi gdzie indziej.

  10. 31/12/2010 at 10:09

    Z tym, że w Boliwii nie ma socjalizmu.

    Właśnie obejrzałem relacje z tego, jak tłum w El Alto spacyfikował policyjny oddział. Ostro, nie sądziłem że tak szybko po reelekcji związki zrobią taką zadymę. Choć fakt: bez podwyżek by jej nie było. Mam też takie wrażenie, że gdyby przygotowywali na to ludzi od pół roku, to dziś byłaby cisza, a takie cięcia z dnia na dzień są głównym powodem tego, jak protesty wyglądają.
    Nie do końca też wiem, co myśleć o reformie. Z jednej strony rozumiem aż za dobrze, że to było wyrzucanie pieniędzy w błoto. Z drugiej, obaj dobrze wiemy jak wygląda boliwijska codzienność i że nagle ci, którzy jeszcze w zeszłym tygodniu jakoś sobie radzili, teraz ledwo będą mieli na przeżycie. Ciekawe, jak Evo chce to rozwiązać?

    Swoją drogą, od jutra tak samo (czyli o jakieś 70-80 proc.) podskoczą ceny pasty do zębów, mydła i innych produktów higienicznych na Kubie, bo Raul obciął dopłaty. Ale tam raczej zamieszek nie będzie.🙂

    Na Pacenię nie narzekaj, z dobrej wody robiona.

  11. Anonimowy Korespondent
    02/01/2011 at 02:57

    NAJNOWSZE WIADOMOŚCI:
    Evo złapał stracha, anulował dekret, podwyżki nie ma.
    http://www.laprensa.com.bo/noticias/1-1-2011/noticias/01-01-2011_8967.php

  12. 02/01/2011 at 11:18

    Odwołał tuż przed Sylwestrem. Myślę, że uratował ich tylko weekend.

  13. Anonimowy Korespondent
    03/01/2011 at 01:43

    No to Drogi Panie Maćku po Paceni proponuję.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: