Home > Uncategorized > Dziedzictwo wąsa

Dziedzictwo wąsa

Rok 1910. Właśnie zaczyna się Rewolucja Meksykańska, której przywódcy chcą obalić rządzącego od ponad 30 lat dyktatora Porfirio Díaza. Najgorzej jest na północy kraju. Zdemoralizowane wojsko, skorumpowana policja, uzbrojone bandy. Czysta anarchia, która kończy się dopiero gdy miasto Torreón zajmuje legendarny generał Pancho Villa. Dokładnie sto lat później północny Meksyk znowu stoi w ogniu, a Torreón ratuje inny Villa: wnuk tego pierwszego.

W rzeczywistości Carlos Villa jest wnukiem Jesúsa Arango, kuzyna Jose Doroteo Arango – bo tak naprawdę nazywał się Pancho, zanim zmienił (a wślad za nim reszta rodziny) nazwisko na “Villa”, po dziadku – ale ze sławnym krewnym łączy go znacznie więcej niż tylko dane osobowe. Tak jak on, urodził się w Durango, jak on nosi sumiaste wąsy, jego wzorem wybrał życie z bronią w ręku, a w oczach współczesnych jest takim samym jak on twardzielem z równie niewyparzoną gębą. I niewykluczone, że jeżeli będzie równie nieprzejednany co Pancho, to też straci życie w zamachu.

Pancho VillaBronisław Komorowski alias Pancho Villa (w środku) na zjeździe PSLu

Carlos całe swoje życie spędził w wojsku, gdzie dosłużył się stopnia generała. W zeszłym roku stuknęła mu sześćdziesiątka i uznał, że czas na emeryturę. Ale właśnie wtedy zadzwonił Guillermo Galvan, dawny kolega z jednostki, a obecnie Minister Obrony, który rzucił do słuchawki: “Stary, jesteś nam potrzebny”. Okazało się, że chcą go zrobić szefem policji w Torreón, które było jednym z punktów zwrotnych rewolucji, kiedy sto lat temu zajął je (będący tu wciąż legendą) Pancho Villa. A które w XXI wieku zaczęło mieć ze swoimi mundurowymi problemy. Jak wielkie, tego Carlos nie był sobie jeszcze wówczas w stanie wyobrazić.

Funkcjonariusze otwarcie brali łapówki. Do pracy albo nie przychodzili w ogóle, albo kiedy im się podobało. Jeździli po pijanemu, powodowali wypadki. Bezwstydnie eskortowali miejscowych gangsterów w swoich radiowozach.
Nawykły do wojskowej musztry Carlos, szybko otrząsnął się z szoku i zaczął wprowadzać własne porządki. Zlikwidował miejski telefon alarmowy, bo skorumpowani policjanci sprzedawali przestępcom adresy dzwoniących na niego świadków morderstw i kradzieży. Zamiast tego, publicznie ogłosił numer swojej prywatnej komórki, na którą można było bezpiecznie zgłaszać zbrodnie. Kazał podwładnym dmuchać w alkomat przed rozpoczęciem i po zakończeniu służby. Spóźnialscy i nieobecni nie dostawali dniówki. Przed wyjazdem na patrol, funkcjonariusze musieli na komisariacie deponować swoje telefony, żeby nie wysyłać z nich wiadomości do bandytów.

Bunt był pewny. W marcu ponad 600 policjantów – prawie wszyscy w mieście – zastrajkowało, mówiąc że wrócą do pracy, dopiero kiedy odejdzie z niej Villa.
– To było jak w kiepskim filmie Tarantino – wspomina Eduardo Olmos, burmistrz miasta – Powiedzieli, żebym mu odebrał ochroniarzy, a oni zajmą się resztą.
Polityk się nie ugiął. Skorumpowani gliniarze trafili na bruk.

Carlos VillaCarlos Villa, znany w kręgach mody miłośnik klasycznej czerni (Fot. Jerome Sessini/Wall Street Journal)

Generał zaczął tworzyć miejscową policję od podstaw. Do Torreón trafiło kilkudziesięciu byłych żołnierzy i kolejnych kilkunastu wciąż w czynnej służbie, ale specjalnie oddelegowanych ze swoich jednostek. Miasto przeprowadziło nowy nabór, zgłosiło się mnóstwo entuzjastycznych kandydatów, od hydraulików po gosposie domowe. Żeby uniknąć wpadek już na początku, oprócz złożenia papierów obowiązkowa była sesja z psychologiem, który poodsiewał oczywiste nieporozumienia. Ratusz ufundował mieszkania i stypendia dla dzieci nowych funkcjonariuszy, żeby zmniejszyć ryzyko ich skorumpowania.
W kilka miesięcy Torreón odbudowało swoją policję.

Villa mówi, że robota wciąż nie jest skończona, oraz że czeka go jeszcze mnóstwo pracy. I żeby ją skończyć, musi się stale mieć na baczności. Pancho Villa zginął zastrzelony w zamachu. Jego potomka może czekać podobny los. Mimo, że mieszka w wojskowych barakach, a po mieście porusza się tylko w towarzystwie uzbrojonych ochroniarzy. Trzech z nich już zostało zamordowanych, a głowę jednego porzucono przed posterunkiem. Jako ostrzeżenie.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

PS Ponad 300 policjantów, którzy odeszli z pracy po słynnym strajku, chciało wrócić do czynnej służby. Villa zgodził się, pod warunkiem, że zdadzą egzamin ze sprawności fizycznej, dostaną pozytywną opinię od psychologa i przejdą test na wykrywaczu kłamstw. Z całej grupy warunki spełniła tylko 41-letnia Raquel Estrada.

Categories: Uncategorized Tags: , ,
  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: