Home > Uncategorized > Opozycja nieparlamentarna

Opozycja nieparlamentarna

Naoto Kan jest premierem Japonii dopiero od czerwca, ale już dwukrotnie musiał zmieniać skład rządu, żeby ugrać choć trochę poparcia, które w sondażach nie przekracza 30 proc. Jednak praca w parlamencie jest dla niego odpoczynkiem od prawdziwej opozycji: tej w domu.

Nobuko Kan ma 65 lat, śliczny uśmiech i zwyczaj walenia prawdy prosto w oczy. Nawet tej najbardziej bolesnej. Niecały miesiąc po tym, jak jej mąż został szefem rządu, wydała książkę pod wiele mówiącym tytułem “Co do diaska zmieni się w Japonii, teraz kiedy zostałeś premierem?”, w której otwarcie wytyka błędy i słabości charakteru swojej drugiej połowy. A w zeszłym tygodniu bezceremonialnie wypaliła na konferencji prasowej, że gdyby mogła od nowa decydować o swoim życiu, to na pewno by za niego nie wyszła. Jednak to, co dla wielu byłoby zapowiedzią rozwodu, dla państwa Kan jest codziennością. Pierwsza para nie robi tajemnicy z tego, że drą koty kilka razy w tygodniu. I że tylko wzmacnia to ich związek.

NobukoW tym domu nie rządzi samuraj (Fot. Charles Dharapak/AP)

Poznali się pod koniec lat 60. Nobuko po zdaniu matury przeniosła się na studia z Okayamy do Tokio i zamieszkała w domu rodzciców Naoto: swojego kuzyna. Między młodymi szybko wybuchło uczucie, którego bliscy nie chcieli zaakceptować ze względu na ich pokrewieństwo. Kochanków w niczym to nie zraziło i gdy tylko przyszły polityk skończył studia, od razu zalegalizowali związek.

Potem on zostaje biurokratą (przez lata pracował w urzędzie patentowym), a ona skupia się na rodzinie (mają dwóch synów) i mogłaby to być historia o facecie, który trzyma się stołka i przynosi kasę do domu, gdzie pokornie czeka na niego żona. Ale nie jest.
Naoto zaczyna działać w organizacjach pozarządowych, pracuje dla Fusae Ichikawy, nestorki japońskiego feminizmu i posłanki. Wreszcie, w 1980 r., sam dostaje się do parlamentu z list lewicy. Cały ten czas stoi za nim Nobuko, która w domu nie szczędzi mu krytyki za działania, które uważa za błędne. I dzięki której Naoto zdobędzie ogromny rozgłos.

Jest rok 1996. Rządzącej partii brakuje głosów w parlamencie, potrzebują kogoś do koalicji. Pada na ugrupowanie Kana, który w nagrodę bierze tekę Ministra Zdrowia. I dowiaduje się, że władze przez lata wyciszały wielką aferę, w której prawie 2 tys. chorych na hemofilię Japończyków zaraziło się wirusem HIV używając skażonych dożylnych leków z brakującymi elementami krwi. Polityk zwierza się żonie, która reaguje w typowy dla siebie sposób.
– Strasznie na niego wtedy krzyczałam – wspomina po latach – Powiedziałam mu, że jeżeli nie potrafi nic z tym zrobić, to lepiej, żeby przestał być parlamentarzystą.
Następnego dnia Naoto robi coś, co wcześniej było w Japonii nie do pomyślenia. Występuje w telewizji, publicznie ogłasza odpowiedzialność rządu za zakażenia i przeprasza jego ofiary. W ciągu kilkunastu godzin staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi w kraju.

Kan zaczyna robić karierę, która w końcu przyniesie stołek premiera, ale jego największym atutem pozostaje wygadana żona. W kolejnych kampaniach wyborczych tak skutecznie zjednuje sobie sympatię elektoratu, że dziennikarze przezywają ją “japońską Hillary Clinton”. Znana ze świetnego gustu i zamiłowania do pięknych kimon, dba o wygląd męża, który podobno nie ma pojęcia o tym, jak się elegancko ubierać. Dzięki niej zdobywa tytuł Najlepiej Ubranego Człowieka Roku.
W domu rozmawiają prawie wyłącznie o polityce, a sam premier mówi, że jego najsilniejszą opozycją jest własna żona. Ona dopowiada, że dzięki temu, że jest dla niego taka ostra, łatwiej sobie radzi z krytyką w parlamencie.
Kiedy w zeszłym roku debiutowała w roli pierwszej damy na szczycie G8 w Kanadzie, podobno bardzo wyczekiwała spotkania z innymi żonami światowych przywódców. Nie kryła potem rozczarowania, że “rozmowy nie wyszły poza bezpieczny obszar zwierząt, gotowania i tego co robią w święta”. Jej praktyczność jest wręcz legendarna: gdy Naoto został premierem i mieli się przeprowadzić do rządowej rezydencji, spakowała tylko letnie ubrania, tłumacząc, że jej mąż nie ma zdolności przywódczych i przed zimą straci posadę.

Być może to jej wyjątkowy krytycyzm i dystans do rzeczywistości sprawiły, że małżeństwo bez szwanku przeszło przez największy kryzys w ich życiu. W 1998 roku media rzuciły się na plotkę, że Naoto – wówczas szef opozycji – ma romans z prezenterką telewizyjną. Kan wszystkiemu zaprzeczył, a sprawa ostatecznie okazała się nieprawdą. Ale najbardziej zaskakujący był spokój jego żony, który po latach wspominał w wywiadzie.
– Ty idioto – miała mu powiedzieć w pierwszej rozmowie po wybuchu afery – Masz zwyczaj być nieuważnym.

To pokazuje, dlaczego premier zachowuje idealny spokój wobec ostatnich zachowań żony. Wypowiedź o tym, że w powtórnym życiu już by go nie poślubiła, Nobuko po chwili rozbroiła wyjaśnieniem, że to nie z jego powodu. Po prostu chciałaby spróbować czegoś nowego. A co do książki (która z miejsca stała się bestsellerem), analitycy podkreślają, że tylko pozornie wytyka błędy Kana, a w rzeczywistości portretuje go jako bardzo ludzkiego i robi mu świetny PR.
– Boję się ją przeczytać – powiedział niedawno szef rządu. Z szerokim uśmiechem na twarzy.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

PS Niekonwencjonalne żony to chyba specjalność japońskich premierów. Towarzyszka życia poprzedniego, pani Miyuki Hatoyama, to z zawodu aktorka, autorka popularnych książek o gotowaniu i gość licznych programów śniadaniowych. W których lubi sobie od czasu do czasu rzucić sensacją, że jej dobrym ziomkiem jest Tom Cruise. Czy racze był: w poprzednim życiu, jako Japończyk. Zdaniem byłej pani premierowej, w obecnym wcieleniu Tom by ją na pewno rozpoznał i tak w ogóle, to ona jest gotowa zagrać z nim w filmie. Z innych ciekawych opowieści, na uwagę zasługuje ta, jak to ciało pani Hatoyamy sobie smacznie spało, a w tym samym czasie dusza poleciała trójkątnym statkiem kosmicznym na Wenus. Jak jest na drugiej od Słońca planecie? Aktorka mówi: zielono.
Gdyby Dział Zagraniczny miał wybierać, to chciałby spędzić życie z Nobuko. Ale na imprezie trzymałby się blisko Miyuki, bo zdecydowanie wie, na którym talerzu są fajniejsze grzyby.

Categories: Uncategorized Tags:
  1. koc
    18/01/2011 at 10:11

    Swietny teks!

  2. czytelniczka
    18/01/2011 at 10:23

    zdaje się, że większość kobiet pełni podobną rolę w życiu mężczyzny – najlepszej opozycji (bo krytycznej, acz życzliwej). Tylko że w Polsce jeszcze tak bardzo się z tym nie afiszują.

  3. Anonimowy korespondent z Boliwii
    18/01/2011 at 21:51

    Grzyby to w lesie rosną kolego.

  4. 19/01/2011 at 08:21

    Nie w tym w Yungas.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: