Home > Uncategorized > Szakale i humanitaryzm

Szakale i humanitaryzm

04 stycznia we wpisie “Psy wojny” (a jeszcze wcześniej, choć tylko zarysowując sprawę, 05 grudnia we wpisie “Johnny Depp bez pudru”) Dział Zagraniczny informował o bardzo tajemniczej działalności najemników w Somalii, w którą zamieszani są były wysokiej rangi dyplomata z USA i emerytowany superagent CIA. Okazuje się, że sprawą zajął się też inny tytuł: The New York Times.
Wnioski są dwa. Po pierwsze, redaktorzy zza oceanu zaczynają dzień od lektury tego bloga. Po drugie, skoro biorą się za to w Stanach, to zaraz stanie się to super interesujące dla polskiego czytelnika i Dział Zagraniczny będzie musiał przestać o tym pisać.
Tymczasem korzystajmy z tego, co opublikował NYT, bo jego dziennikarze jak zwykle odwalili pełną profeskę i odkryli wszyskie tajemnice. Które mieszczą się w trzech słowach: Zjednoczone Emiraty Arabskie. No i może jeszcze w bonusie: Blackwater.

Więc tak, tym tajemniczym “państwem muzułmańskim”, które sponsoruje działalność Saracen International w Rogu Afryki są Zjednoczone Emiraty Arabskie. Zdaniem informatorów NYT, Abu Zabi sfinansowało prowadzone przez firmę szkolenie sił antypirackich i jej uzbrojenie, bo działalność somalijskich korsarzy coraz bardziej zagraża interesom arabskiego państewka. Szejkowie nie pozwalają sobie na nieprzewidziane straty.
Dużo ciekawszy jest za to poufny raport Unii Afrykańskiej z 12 stycznia, do którego dotarli amerykańscy dziennikarze. Wynika bowiem z niego, że inicjatorem całej akcji, jej pierwszym sponsorem i pośrednikiem pomiędzy Saracen a Emiratami jest nie kto inny jak sam Erik Prince.

Prince to były komandos Navy SEALs, z którymi był na misiach między innymi na Haiti i w Bośni. Do historii przeszedł jednak dopiero po zakończeniu służby, kiedy w 1997 roku założył niesławne Blackwater, prywatne przedsiębiorstwo wojskowe, a de facto armię najemników. Firma zbiła fortunę na kontraktach z rządem USA po jego inwazji na Afganistan, a później Irak. W Zatoce Perskiej prywatni kontraktorzy stanowili drugi po armii Stanów Zjednoczonych największy kontyngent wojskowy (20 tys. pracowników pełniących służbę zbrojną i kolejne 109 tys. świadczących usługi cywilne – np. zaopatrzenie i wyżywienie – na rzecz zachodniej koalicji). 1/3 wydatków na działania wojenne w Iraku trafiła do tego rodzaju przedsiębiorstw, a Blackwater była największym beneficjentem spośród tych stricte militarnych.

Erik PrinceTak, Zbyszek, który w twojej firmie naprawia komputery, w wolnych chwilach dowodzi największą armią najemników na świecie (Fot. Gerry Brome/AP)

Prince od dawna próbował znaleźć nowe rynki zbytu dla swojej działalności i najwyraźniej pogrążona w wojnie domowej od 20 lat Somalia wydała mu się idealna. Zdaniem informatora New York Timesa, już wiosną 2005 roku miał wystąpienie w kwaterze głównej CIA, której proponował, żeby oparła swoje działania paramilitarne na jego kadrze pracowniczej, a w 2008 chciał sobie zapewnić kontrakty na ochronę u przedsiębiorstw, których statki często przepływają w okolicach Somalii i są narażone na ataki tamtejszych piratów. W tym celu przerobił nawet dawny okręt oceanograficzny na jednostkę bojową wyposażoną w działka i samolot bezzałogowy.
Oczywiście sam Prince patrzy na to zupełnie inaczej.
– Dobrze wiadomo, że pan Prince od dawna chce pomóc Somalii w zwalczeniu piractwa – mówił gazecie Mark Corallo, jego rzecznik prasowy – Jest przede wszystkim zaangażowany w starania humanitarne.

Przypomnimy zatem jakie to starania humanitarne były powodem zmiany nazwy firmy z Blackwater na Xe. Pracownicy Erika Prince’a w Afganistanie nie zwracali jeszcze na siebie tak ogromnej uwagi mediów, ale już w Iraku ich działania wywoływały skandal za skandalem, w sprawie wielu toczyły się śledztwa. Zarzuty o nie płacenie podatków, pranie brudnych pieniędzy, przemyt broni, wykorzystywanie nieletnich prostytutek czy wreszcie niszczenie dowodów swojej działalności to mały pikuś. Oburzenie międzynarodowej opinii publicznej brało się z tego, że najemnicy z Blackwater mieli zwyczaj strzelać do każdego, kto wzbudził ich jakiekolwiek wątpliwości.
W raportach ujawnionych swego czasu przez Wikileaks roi się od takich meldunków jak ten z 14 maja 2005, kiedy patrol amerykańskich żołnierzy melduje, że był świadkiem jak pracownicy Blackwater ostrzelali cywilny samochód, zabijając prowadzącego go mężczyznę, a jego żonę i córkę raniąc. 2 maja 2006 pracownicy firmy zastrzelili kierowcę karetki. Ale największa i najbardziej znana zbrodnia najemników Prince’a miała miejsce 16 września 2007 roku, kiedy rozpętali małe piekło na bagdadzkim placu Nisour i położyli trupem 17 cywilów.
Starania humanitarne, nie ma co.

Oczywiście tym, którzy pociągali za spust włos z głowy nie spadł, wywieziono ich z kraju, a amerykańskie władze przyznały im immunitet w zamian za złożenie zeznań. Rząd Iraku odebrał firmie licencję na działalność na terenie jego państwa, a ona sama po fali krytycznych artykułów na swój temat zmieniła nazwę z Blackwater na Xe Services. Wreszcie, w grudniu zeszłego roku, Prince miał już dość użerania się z kolejnymi pozwami, które płynęły na adres swojej korporacji i sprzedał ją grupie inwestycyjnej USTC.
Ostatnio przeprowadził się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
– To utrudni szakalom dobranie się do moich pieniędzy – mówił w listopadowym wywiadzie dla “Men’s Journal”.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

PS Rodzice Prince’e byli bardzo wysoko ulokowani w politycznym towarzystwie. Jednym z ich znajomych był między innymi George Bush (senior), który w 1990 wziął młodego Erika na stażystę do Białego Domu. W jednym z nielicznych późniejszych wywiadów Prince wspominał:
– Widziałem wiele rzeczy, z którymi się nie zgadzałem: zapraszanie przedstawicieli homoseksualistów, porozumienie budżetowe, Clean Air Act [prawo z 1990 roku o kontroli zanieczyszczeń w powietrzu, miało między innymi położyć kres groźnym w tamtym czasie kwaśnym deszczom], tego typu regulacje.

Szakale, normalnie.

  1. 02/02/2011 at 23:48

    “Prince to były komandos Navy SEALs, z którymi był na misiach między innymi na Haiti i w Bośni” – chodzi o misie haribo?

  2. 02/02/2011 at 23:52

    o akcjach humanitarnych prywatnych militaris od strony ekonomicznej jest sporo w doktrynie szoku, filmie, bo książki nie czytałem.

  3. 07/02/2011 at 10:08

    Chodzi o Troskliwe Misie. Eric wyruszał z nimi na misje z Care-a-lot.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: