Home > Uncategorized > Stephen Wilce to fajny gość

Stephen Wilce to fajny gość

Podsumowanie tygodnia w poniedziałek, zamiast w niedzielę. Obsuwa wynika z powodów różnych, nad którymi nie będziemy się rozwodzić. Dział Zagraniczny przeprasza wszystkich czytelników, oraz osoby, które w różnych sprawach pisały maile, a jeszcze nie dostały odpowiedzi. W ciągu godziny mogą się ich spodziewać.
Jeszcze raz sorry.

1. Bez olinklusiw nie ma korespondencji

Na Wybrzeżu Kości Słoniowej Laurent wciąż mówi, że nie odda zabawek i jest pat. Tymczasem trochę dalej na południowy-wschód, a konkretnie w Gabonie, lokalny polityk postanowił powtórzyć scenariusz. We wtorek André Obame ogłosił, że wybory z 2009 roku zostały sfałszowane, tak naprawdę wygrał je on, a nie urzędujący prezydent Ali Bongo (syn rządzącego krajem przez 42 lata Omara Bongo, z którym sam Obame przez lata blisko współpracował). Następnie mianował rząd i 19 ministrów, a dzień później wszyscy stawili się przed miejscową siedzibą ONZ, gdzie zażądali ochrony.
Pewnym rozczarowaniem dla samozwańczego prawowitego przywódcy może być to, że o ile na Wybrzeżu Kości Słoniowej Unia Afrykańska twardo stoi po stronie opozycjonisty/prezydenta Alassane Ouattary, o tyle w Gabonie przesłanie tej samej organizacji dla André można z grubsza streścić jako “Weź się nie wygłupiaj”.

Obame zawsze twierdził, że wybory wygrał, ale do tej pory nie afiszował się z tym na szeroką skalę. Podobno do wtorkowej akcji zachęciły go wydarzenia w Tunezji. A jeżeli o państwach arabskich mowa, to Dział Zagraniczny pragnie poinformować czytelników, że oprócz wspomnianego kraju Magrebu i Egiptu, który nie schodzi z czołówek, demonstracje odbywają się też w Jemenie, Libanie (chociaż tam z trochę innego powodu), a od wczoraj też w Chartumie. Na nieszczęście dla tych krajów, biura podróży nie wysyłają tam samolotów pełnych turystów z Radomia. Więc nie zobaczymy relacji w “Faktach”.

2. Literatura to sztuka

Był sobie kiedyś taki argentyński autor jak Jorge Luis Borges, który jest uznawany za jednego z najwybitniejszych latynoskich pisarzy w historii. Borges zmarł w 1986 roku, ale na jego nieszczęście chilijski kolega po piórze – Eduardo Labarca – mimo 72 lat żyje nadal. I wpadł na genialny pomysł, że wypromuje swoją najnowszą książkę, dając na okładkę zdjęcie, na którym obiskuje grób Borgesa. Argentyński Minister Kultury mówi, że to profanacja. Sam Labarca, że sztuka.
Sąsiedzi Działu Zagranicznego co weekend uprawiają sztukę na jego klatce schodowej.

3. John Candy

Nowa Zelandia ma coś, co nazywa się Defence Technology Agency i z grubsza jest agencją, która doradza rządowi w sprawach lotnictwa wojskowego (np. w sprawie misji w Afganistanie), szeroko pojętego szpiegostwa i obrony. Acha, no i do niedawna miała też szefa, który żyje we własnym świecie. Dosłownie.
Stephen Wilce stracił stanowisko po pięciu latach dowodzenia 80-osobową ekipą i przeglądaniu ściśle tajnych materiałów. Przełożeni zwolnili go we wrześniu ubiegłego roku, kiedy lokalna telewizja ujawniła, że kłamał w swoim CV, między innymi twierdząc, że przez lata służył w brytyjskiej armii jako komandos. A w piątek komisja śledcza wydała raport ze śledztwa, które ujawniło kolejne fantazje Wilce’a.
Sympatyczny pan z wąsem według własnych opowiadań działał też w MI5, MI6, zaprojektował system naprowadzania rakiet Polaris, był bardzo popularnym gitarzystą folkowym, oczywiście w przerwach pomiędzy zawodowym graniem w rugby a wożeniem księcia Andrzeja helikopterem.
Dział Zagraniczny rozumie, że liczba zajęć przytłoczyła tego, kto dawał Stephenowi posadę, ale chyba jednak były sygnały, żeby lekko wątpić w jego życiorys? Na przykład kiedy twierdził, że w 1988 roku reprezentował Wielką Brytanię na Zimowej Olimpiadzie w Calgary, gdzie ścigał się na bobslejach z Jamajczykami. Tak, tymi z “Reggae na lodzie”.

John CandyPodpowiedź dla rządu Nowej Zelandii: drugi od prawej pan, to nie Stephen Wilce

4. Ital irie culcha

A właśnie, Jamajka. Dział Zagraniczny informował już o tym, że Kuba stworzyła własną Wikipedię. Sąsiedzi z drugiej wyspy nie chcieli być gorsi i właśnie ruszyła Jamaicapedia. Z tym, że ma niewiele wspólnego ze słynnym pierwowzorem, to raczej portal z filmikami, które mają prezentować kulturę tego kraju. Są więc nagrania z wizyty Hajle Sellasiego w 1966 roku, wywiad z Usainem Boltem i dużo o reggae. Na razie nic o mordowaniu gejów i lesbijek. Znając Jamajkę, już niedługo.

5. Chiński Tom Cruise

Wszystko wskazuje na to, że Chińczycy nadali w telewizji materiał ze swoich ćwiczeń wojskowych, w którym użyli fragmentów z filmu “Top Gun”. Nawet nie chce mi się tego opisywać, wszystko jest wyjaśnione pod tym linkiem, a na zachętę screenshot:

Top GunTom Cruise lata dla chwały ChRL

6. Pewchowe skrzyżowanie

Inna kuriozalna wiadomość tego tygodnia, to że do więzienia w Pakistanie trafił pewien Amerykanin, bo zastrzelił motocyklistę w Lahore. On sam twierdzi, że bronił się przed napadem, a bandyta pierwszy groził mu bronią, ale cała sytuacja jest bardziej tragiczna niż groteskowa. Do momentu, kiedy na miejsce zdarzenia dociera auto z amerykańskiego konsulatu i uderza dwóch gapiów, z których jeden umiera.
Nawet nie wiem, jak to skomentować

7. Gorzej niż na derbach w Krakowie

Podsumowanie tygodnia zakończymy kolejną tragikomedią. W Nigerii jest miasto Jos, które od lat jest targane konfliktami pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami. Szczególnie krwawy był rok 2008, a tylko w zamieszkach z zeszłego miesiąca zginęło ok. 200 osób.
Tymczasem w czwartek w pobliskim Tafawa Balewa starcia pociągnęły za sobą 4 ofiary śmiertelne, a ponad 50 domów spłonęło. Co wywołało krawe walki? Spór dwóch chłopaków o niespłacony dług bilardowy.
Kilka lat temu Dział Zagraniczny spędził parę miesięcy w Tanzanii. Akurat na samym początku rząd zabronił gry w bilard przed godziną 16, bo z jego powodu za dużo dzieci szło na wagary, a dorosli nie przychodzili do pracy. Nigerio: rozważ.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. polski czytelnik
    01/02/2011 at 22:58

    Drogi Dziale Zagraniczny, wkradł się błąd. Stephen Wilce, nie Wilice.

  2. 02/02/2011 at 09:56

    Ooo… Straszna wtopa, dziękuję za zwrócenie uwagi. Już poprawione.

  3. 02/02/2011 at 23:38

    co Ty z tym radomiem? musisz tak wciąż wrzucać na pis?

  4. 02/02/2011 at 23:40

    a u Ciebie na klatówie też jest pochowany borges? też chętnie się wysikam.

  5. 02/02/2011 at 23:42

    ad wilce/wilice – mam nadzieję, że nigdy nie dobiorą się do naszych matur z polskiego.

  6. polski czytelnik
    03/02/2011 at 19:17

    Zdarza się najlepszym! Ja Dział Zagraniczny i tak kocham.

  7. 07/02/2011 at 10:07

    Myślę, że ilość matur, w których przez trzy lata z rzędu pojawił się Desmond Williams, skutecznie chroni nas przed odebraniem świadectwa z czerwonym paskiem.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: