Home > Uncategorized > Pod flagą czerwono-biało-czerwoną

Pod flagą czerwono-biało-czerwoną

Max Hans Kuczynski to człowiek wielu zalet, ale w tej chwili najważniejsze są dwie: jest wybitnie inteligentny i nie ma najmniejszych złudzeń. Wie, że naziści nie dadzą mu żyć. Jest rok 1933, a urząd kanclerza pełni Hitler. Ponad połowa Reichstagu to jego przeciwnicy, ale w ostatnią noc lutego parlament staje w płomieniach. NSDAP o podpalenie oskarża komunistów, a stary i przestraszony prezydent von Hindenburg jeszcze tego samego dnia wprowadza stan wyjątkowy. Niespełnionego malarza z głupim wąsem od władzy dyktatorskiej dzielą już tylko kroki.
Kuczynski jest oczytany, śledzi prasę i wie, że dla nowych władców Niemiec tacy jak on to wrogowie numer jeden. Chociaż Max Hans na świat przyszedł już w Berlinie, to jeszcze rok wcześniej jego rodzice mieszkali pod Poznaniem i uważali się za Polaków. Mało tego, syn emigrantów wie, że w nazistowskiej nomenklaturze nie może liczyć nawet na miano głupiego Słowianina – jest żydowskiego pochodzenia. To podczłowiek. Wrzód i pasożyt na zdrowym germańskim ciele.
I nie pomoże mu to, że w I Wojnie Światowej walczył na Bałkanach w niemieckim mundurze. Że jest wziętym biologiem, doktorem filozofii i profesorem medycyny. Że jest prekursorem badań nad związkami pewnych chorób ze środowiskiem geograficznym, w jakim żyją ludzie. I że jego książka z 1925 r. “Steppe und Mensch” (“Step i człowiek”; o nomadach w Kirgizji) zyskała mu w świecie naukowym opinię wybitnego.
Kuczynski widzi, że w Niemczech nie ma już przyszłości i postanawia emigrować. Wyjeżdża najpierw do Francji, potem do Wenezueli, aż w 1936 r. dostaje zaproszenie z Uniwersytetu Świętego Marka w Limie. Ma prowadzić badania w Amazonii. Max Hans nie zastanawia się długo i natychmiast rusza do Peru. Będzie w tym kraju mieszkał aż do śmierci i nie zniechęci go nawet to, że podczas zamachu stanu w 1948 r. trafia na jakiś czas do więzienia.
Jeżeli ktoś z czytelników Działu Zagranicznego wierzy w przeznaczenie i to, że nic nie dzieje się bez powodu, to już w niedzielę może dostać mocny dowód na potwierdzenie swoich przekonań. Bo syn Maxa Hansa – Pedro Pablo – ma spore szanse, żeby zostać wtedy prezydentem Peru.

PP KuczynskiObciąć 1/3 flagi i kolory jakby trochę znajome (Fot. Pedro Pablo Kuczynski Pagina Oficial/Facebook.com)

Pedro Pablo Kuczynski ma w sobie tak mało ze stereotypu latynoskiego polityka, że mógłby wręcz służyć za jego antyprzykład.
Rodzice już w podstawówce zapisali go do słynnego Markham College, szkoły założonej w Limie przez brytyjskich inżynierów, lekarzy itp. Wykładowy angielski i ostra dyscyplina rodem z internatów w deszczowym Cambridgeshire miały sprawić, że ich dzieci nie zapomną ojczyzny. Tymczasem okazały się też dawać fantastyczne wyniki w edukacji: Markham jest dziś uznawana za jedną z lepszych placówek w całej Ameryce Południowej.
Język Szekspira przydał się też Kuczynskiemu. Do liceum posłano go już na Stary Kontynent – trafił do Rossall School w Lancashire. Tam okazało się, że ojciec przekazał mu wybitność we krwi i PP dostał pełne stypendium na Oxfordzie. Zrobił licencjat w ekonomii, machnął też sobie filozofię, a po miagisterkę z administracji publicznej pojechał już do Princeton.
Gruszek w popiele nie zasypiał, bo od razu objął dobrze płatną fuchę w Banku Światowym, a już w 1967 r. ściągnięto go z niej do ojczyzny, żeby zrobić z niego szefa banku centralnego. Nie miał wtedy jeszcze nawet trzydziestu lat.
Później Kuczynski imał się różnych zajęć, najczęściej związanych z bankowością. Ale ciągle był blisko polityki. W ciągu kariery trzykrotnie był ministrem, a raz nawet premierem. To jemu przypisuje się autorstwo cudu gospodarczego, dzięki któremu Peru jest obecnie najszybciej rozwijającym się państwem Ameryki Łacińskiej.

Kuczynski jest kandydatem w zaplanowanych na niedzielę wyborach prezydenckich. Na początku jego popularność oscylowała wokół marnych 5 proc., ale we wszystkich ostatnich sondażach wiodącego ośrodka badań opinii Ipsos-Apoyo, dostaje po 15 proc. poparcia.
Wielu czytelnikom może się wydawać, że to niewiele. Jednak Peru jest krajem, w którym gracze z niby drugiego szeregu, potrafią niespodziewanie wyjść na prowadzenie w ostatnim momencie. Tak było np. w 1990 r., kiedy nikomu nieznany Alberto Fujimori w noc przed wyborami miał w sondażach tylko 5 proc., a już dzień później składał przysięgę w Pałacu Prezydenckim (pokonał wtedy Mario Vargasa Llosę). A w 2006 r. Ollanta Humala, były wojskowy z absolutnie zerowym doświadczeniem politycznym, był dosłownie o krok od powtórzenia tego wyczynu.
Oba nazwiska powracają zresztą w tegorocznych wyborach.

Wśród piątki kandydatów, o niemal równym poparciu, Humala w ostatnich sondażach niespodziewanie wysunął się na prowadzenie. Jedyny człowiek lewicy w czołówce stawki, porzucił radykalną retorykę z ostatniej kampanii, w której lubił dużo opowiadać o socjalistycznej rewolucji i podobnych bajerach. Wyparł się związków z popierającym go dotąd Hugo Chávezem na szefów swojej kampanii zatrudnił specjalistów z Brazylii, dzięki którym kandydaci tamtejszej Partii Robotników trzy razy z rzędu sięgali po najwyższy urząd w państwie.
Innym politykiem z widokiem na władzę jest też Fujimori. Ale nie Alberto, odsiaduje obecnie wieloletnią karę więzienia za łamanie praw człowieka podczas swojej kadencji (czy raczej dwóch, bo podczas pierwszej zdążył między innymi rozwiązać parlament i zmienić konstytucję, żeby zapewnić sobie reelekcję), ale jego córka Keiko. Dziewczyna jest jednym z najpopularniejszych polityków w kraju – w ostatnich wyborach parlamentarnych dostała więcej głosów niż jakikolwiek inny kandydat.
A żeby jeszcze dodać sprawie smaku, to do detronizacji przez Humalę, w sondażach prowadziła inna znajoma postać: Alejandro Toledo. Były opozycjonista, który w 2000 r. doprowadził do… obalenia Fujimoriego. I który sam zasiadał w Pałacu Prezydenckim w latach 2001-2006.

Kuczynski na plazyNo dobra, może bez koszulki nie taki szał jak u Obamy albo chociaż Putina, ale jak 73-latka, to porażki nie ma (Fot. Pedro Pablo Kuczynski Pagina Oficial/Facebook.com)

Czy potomek spolonizowanych Żydów, którzy wybrali życie w Niemczech, a później zostali rzuceni do Ameryki Południowej, ma w tym kolorowym towarzystwie czym zabłysnąć? Paradoksalnie tak, chociaż na pierwszy rzut oka, wydawać by się mogło coś zupełnie innego.
Kuczynski to archetyp białego gringo w metysko-indiańsko-afrykańskim kraju. Członek bardzo wąskiego grona bogaczy w państwie biedaków. Reprezentant elity, która często spędza więcej czasu w Waszyngtonie albo Miami, niż Limie.
Ale w dzisiejszym Peru, wszystko to zdaje się nie robić na wyborcach większego wrażenia. Keiko Fujimori ma ogromne poparcie w niektórych częściach kraju, ale jest równie mocno znienawidzona w innych. Alejandro Toledo, choć ucieleśnia to, czym większość Peruwiańczyków jest bądź chciałaby się stać, to jako prezydent zaliczał wpadkę za wpadką i kadencję kończył z rekordowo niskim poparciem. A Ollanta Humala zdążył podczas ostatniej kampanii zapaść w pamięć jako radykalny socjalista. W szybko bogacącym się i nastawionym na kapitalizm Peru, to raczej strzał w stopę.
Na tym tle, Kuczynski jako jedyny nie ma elektoratu negatywnego i może się pochwalić sukcesami z każdego okresu, podczas którego był w rządzie. Na zgarnięcie posady w pierwszej turze to zdecydowanie za mało. Na wygranie dogrywki – o ile do niej przjedzie – wydaje się być w sam raz.
Więc być może już nie długo, państwem po drugiej stronie świata, będzie rządził człowiek rodem z Wielkopolski.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

PS Fanfakt z życia Pedro Pablo: jego matka była Francuzką i z domu nazywała się Godard. Po tej linii, Kuczynski jest kuzynem Jean-Luca Godarda.

PS2 Gdyby Kuczynski naprawdę wygrał wybory, byłby to chichot historii, bowiem Pałac Prezydencki w Limie powstał według projektu Polaka. Ryszard Jaxa Małachowski, urodzony w Odessie, a wykształcony w Paryżu, do Limy przyjechał w 1911 r. i przez lata był szefem wydziału architektury na tamtejszej Politechnice. Pozostawił po sobie wiele zrealizowanych na Starym Mieście projektów, w tym właśnie siedzibę głowy państwa.

Categories: Uncategorized Tags: ,
  1. TN
    05/04/2011 at 16:28

    Drogi Autorze,

    proszę o częste posty. Są świetne. Oby tak dalej i oby więcej.

    Pozdrawiam.

  2. Kacper
    05/04/2011 at 19:29

    Oczywiście, że polskiego czytelnika to interesuje. Dlatego subskrybuję ten blog. Pozdrowienia dla Działu Zagranicznego!

  3. 05/04/2011 at 20:45

    Posty byłyby częstsze, gdyby nie ogrom obowiązków. Trzeba film obejrzeć, w grę zagrać, kotleta skonsumować.

    Pzdr!

  4. Kacper
    05/04/2011 at 21:01

    Aha i jeszcze taka ciekawostka mi się przypomniała: waluta peru czyli sol jest równa wartością polskiemu złotemu, tzn 1 zł = 1 sol

  5. m.j.r.
    06/04/2011 at 18:29

    “Gruszek w popiele nie zasypywał…”
    Mówi się “nie ZASYPIAĆ gruszek w popiele”😉

    Pozdrawiam!

  6. 07/04/2011 at 15:58

    Serio? Bo się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że jednak “zasypywać”. Tym popiołem, w sensie.

    Ale fakt, właśnie sprawdziłem. Poprawione.

    Dzięki za uwagę. Pzdr!

  7. 25/02/2014 at 21:44

    Bachelorette Party Karaoke Song?

  8. 25/02/2014 at 21:47

    I’m downloading a MIDI file but it always opens in Quick Time. How do I just download it?

  9. 09/03/2014 at 00:24

    How do you find out what midi drivers you have on your computer and what are good midi drivers to use?

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: