Home > Uncategorized > Roots, Rock, Reggae

Roots, Rock, Reggae

Robi się ciepło, lato coraz bliżej, przeglądam lineupy różnych festiwali i próbuję wyłapać co w tym roku będzie warte zobaczenia. No i nagle w “Antigua Observer” trafiam na informację, że na Karaibach powstaje nowy gatunek muzyczny. Nie wiem, jak u innych, ale kiedy czytam “Dredrock”, to przed oczami od razu stają mi Bad Brains. Albo chociaż Skindred:

W ogóle ragga ficzuringów było w rockowych numerach sporo. Gdy byłem dzieciakiem, to nad Wisłą chyba najbardziej znany taki numer to było “Who’s The King” Dog Eat Dog (gościnnie nawinął Darryl Jenifer z Bad Brains), ale chyba tylko dlatego, że wokalista lata tam w hokejowej bluzie z napisem “Polska”.

Bad BrainsNo i Mos Def twierdzi, że biali ukradli czarnym rakienrola

No w każdym razie Dredrock. Lektura tekstu przynosi informację, że za nowym stylem muzycznym stoi jeden konkretny zespół – Plati & The Naykid-I. A jego wokalista właśnie objeżdża Antyle, promując pierwszy album grupy, który na półki ma trafić w przyszłym miesiącu. Akcja wydaje się trochę naciągana, kiedy czyta się jego wypowiedź:
– Chcemy, żeby reszta planety nie patrzyła na nas jak na pojedyncze kraje, jak to jest z reggae u Jamajczyków czy soca na Trynidadzie, tylko jak na jeden duży gatunek, który jednoczy całe Karaiby.

Słabe, wiem. Ale można mieć jeszcze jakieś drobne, drobniutkie nadzieje, że może jednak. Że może to będzie kawałek dobrej nuty. Że okolica, która wydałą już z siebie tyle perełek, zaskoczy nas czymś jeszcze. I że może będzie to naprawdę troche cięższe granie, bo przecież:
– Zaczynamy od rockowego założenia. Zawsze musimy mieć [w utworze, tak przynajmniej zakładam – przyp. DZ] gitarę rockową – ciągnie Plati.

No więc człowiek ma nadzieję. A potem widzi to:

W sumie nie jest to jakieś wielkie zaskoczenie. Powiedzmy sobie wprost, że większość tego, co z tego regionu trafia do europejskich dyskotek to zwykłe karaibskie disco polo. Dancehall, reggaeton, soca itd. nagrywają tropikalne odpowiedniki Bayer Full czy innych Boysów. I git, nie ma się co spinać, impreza to nie wieczór poezji śpiewanej.
Jest tylko jedna sprawa. Vybz Kartel może i wygląda jak wyjęty z dyskoteki pod Jelenią Górą i wylewa z siebie treści, które po przetłumaczeniu na polski zrobiłyby z niego boga we wszystkich remizach od Poznania po Lublin. Ale kolego Plati! Ani on, ani żaden z jego kolegów nie wciska dla promocji kitu, że robi rocka.

No, w każdym razie – jeżeli za kilka lat na jakimś festiwalu usłyszycie, że Scena Zielona jest tego dnia poświęcona Dreadrockowi, to pamiętajcie: dla własnego bezpieczeństwa lepiej najpierw odwiedzić bar.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: