Home > Uncategorized > Stefan wypada z biznesplanu

Stefan wypada z biznesplanu

Wiecie jak wygląda wombat australijski (a konkretnie północny szorstkonosy wombat)? Nie? No to wygląda tak:

WombatDzień dobry, ile kosztuje karnet na zajęcia “Płaski tyłek”?

Jeżeli – tak jak Dział Zagraniczny -od pierwszego wejrzenia pokochaliście tego buldoga francuskiego świata torbaczy, to śpieszcie na drugą półkulę, bo już za chwilę będzie go można oglądać tylko na archiwalnych zdjęciach. A wszystko dlatego, że jest gatunkiem zagrożonym, a kilku panów, którzy chyba naczytali się w życiu za dużo komiksów, wyliczyło, że… nie opłaca się go ratować.

Najpierw o wombacie. Którego będziemy nazywać Stefan. Przepraszam z góry wszystkich Stefanów, ale on mi po prostu na takiego wygląda.
No więc, Stefan należy do torbaczy (fanfakt: torbę lęgową ma na plecach, bo dzięki temu podczas kopania nor, do środka nie wpada pył, który mógłby poddusić młode) i występuje tylko w Australii. Dzieli sę na trzy gatunki – wombata szerokogłowego, tasmańskiego i właśnie szorstkonosego. Jego kuzyni nie mają najgorzej, szerokogłowych jest dość sporo, tasmańskie zostały trochę przetrzebione na kontynencie, ale za to na swojej wyspie wożą się jak Abradab po Katowicach. Za to szorstkonosy ma ostro w plecy: Stefanów została niecała setka.

A wszystko przez swoje futro. Jest mocne, ale zarazem delikatne. No i jest go dużo, bo Stefany to małe grubasy – niektóre osobniki potrafią mieć nawet do metra długości i ważyć 40 kilo [tu dygresja: znalazłem kiedyś podczas porządków swoją starą kartę sportowca – się grało – w której stoi, że mając 12 lat ważyłem 36 kg; czy ktoś z czytelników ma dzieci i może napisać, czy to normalne? Niby urodziłem się na początku lat 80., ale w Łodzi, a nie Etiopii]. Dużo sierści. Którą można łatwo upolować – wombaty to nie długodystansowce – i korzystnie spylić.
Więc na Stefany zaczęto intensywnie polować. A że samice są z reguły większe, bo mają więcej sadła, to wyłapywano je tym chętniej. Dodajmy jeszcze, że wombaty szorstkonose mają miot (max po dwa małe) raz na mniej więcej trzy lata. Efekt? Jeszcze w połowie XIX w. były dość rozpowszechnione. Sto lat później populacja była tak przetrzebiona, że liczbę dorosłych osobników szacowano na nieco ponad dwa tuziny i obawiano się, czy w ogóle będzie możliwe odbudowanie gatunku.

Na szczęście władze przystąpiły do działania. Stefany objęto całkowitą ochroną i na północnym-wschodzie kraju wydzielono im 300 hektarów rezerwatu, którego część dodatkowo ogrodzono wzmocnioną siatką, żeby do środka nie przedostały się drapeżniki, np. dingo. W dodatku trzy lata temu otworzono kolejne takie sanktuarium.
Wydaje się, że te metody skutkują. Liczba wombatów szorstkonosych zwiększyła się bowiem do ok. stu osobników. I wszystko byłoby spoko, gdyby nie panowie z Uniwersytetu w Adelajdzie i ich kumple z Uniwersytetu Jamesa Cooka.

Wombat sie czeszeJeszcze nie rób! Tylko się uczeszę!

No więc chłopaki z tamtejszych wydziałów środowiska połączyli siły i opracowali Species Ability to Forestall Extinction, czyli… SAFE. Taa, wiem. Od razu nabieram szacunku do typów, którzy poświęcają długie godziny, żeby wybić się w mediach git akronimem. Ciekawe, czy jak wymyślali SAFE, to mieli w pokoju plakat z S.H.I.E.L.D., albo chociaż poradnik Marvela “Jak wypaść ekstra. W oczach szóstoklasisty”. Gdybym żywił do nich sympatię, to może bym jeszcze założył, że po prostu palą z bonga i codziennie oglądają Venture Bros. Ale niestety nie żywię. Czemu? Bo:

– Nie wszystkie gatunki zagrożone całkowitym wyginięciem są sobie równe – mówi Corey Bradshaw, szef projektu.
W skrócie chodzi o to, że naukowcy opracowali system matematyczny, który pozwala obliczyć jakie szanse przeżycia ma dany gatunek. I ile kosztuje jego uratowanie. Ich zdaniem, świata po prostu nie stać na inwestowanie kasy w te zwierzęta, które – jeżeli wierzyć rachunkom SAFE – i tak prędzej czy później znikną. Lepiej przeznaczyć zaoszczędzone środki na inne zagrożone gatunki, które mają większe szanse przetrwania. I tak, np. zamiast łożyć na nosorożca jawajskiego, lepiej przeznaczyć dzięgi na jego kolegę z Sumatry. Inne gatunki, z których ratowania powinniśmy zrezygnować to między innymi kakapo, adaks czy osioł somalijski.

Nie chciałbym jeździć po panu Bradshaw bezpodstawnie. Na zdjęciach w internecie wygląda na spoko typa, z którym można się stuknąć browarem, a przede wszystkim jest w swojej dziedzinie (na której ja się kompletnie nie znam) specjalistą, więc na pewno ma sporo racji.
Po prostu średnio mi współgra ta informacja z ostatnimi depeszami z Australii właśnie, z których wynika, że obecny boom na złoto i różne inne rzeczy, na których leży ten kontynent, jest tak wielki, kasa sypie się strumieniem większym niż najszersza rzeka w kraju (czy Australia ma w ogóle jakieś rzeki?). Jak donosi Reuters, w Karratha (na północnym-zachodzie) górnikom robota tak pali się w rękach, że nie chce im się nawet sprzątać chat, które tymczasowo wynajmują. Płacą więc backpackerom za ich sprzątanie. 25 dolarów australijskich (ok. 70 zeta) za godzinę! Dział Zagraniczny ma znajomych w Londynie, którzy za taką stawkę wyszorowaliby całe metro szczoteczkami do zębów.

Więc taka propozycja. Panowie z SAFE, przecież populacja Stefanów się zwiększa. Jeżeli Waszym zdaniem za wolno, to może by tak wystąpić do rządu, żeby bardziej sypnął groszem ze złota?
A jak nie, to Dział Zagraniczny z wielką radością adoptuje parę wombatów. Pod Łodzią mam duży trawnik. Krety harcują, znaczy się warunki pod nory są.
Może i świat na braku Stefanów przyoszczędzi kilka złotych, ale po prostu nie możemy sobie pozwolić na stratę tego:

StefanSiema, jestem Stefan i lubię, jak się mnie drapie po brzuchu

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. R
    13/05/2011 at 06:54

    Rozwijając ideę panów od SAFE powinniśmy zainwestować kasę w szczury i karaluchy. Stefan jest git, torbacz z plecakiem🙂

  2. Ciemny
    13/05/2011 at 20:32

    nie chce mi sie czytac, ale stefany sa zajebiste, kangory smierdza, koala tylko zre lub spi wiec stefan o wygrywa….

    pozdro z Brisbane

  3. 25/05/2011 at 20:17

    “koala tylko zre lub spi”

    Dlatego z Koalą czuję najmocniejszą więź.

  4. Vladimir
    12/07/2011 at 17:44

    Tacy ludzie jak ten koleś z SAFE’a to wg mnie sami wyginąć a nie te wombaty!
    ps. Zarąbiście napisany artykuł!

  5. Emar
    12/07/2011 at 20:18

    jak na moje oko bezsensowny wpis…nie z powodu zagrozenia tego gatunku…tylko ze ktos musi zdecydowac jakie zwierzeta warto ratowac a ktore nie…a po za tym to na tym polega rewolucja ze jedne zwierzeta wymieraja a inne powstaja. wiec np moim zdaniem warto ratowac tygrysy bo one nie sa na wymarciu bo ich czas mina tlyko my im zabralismy teren. ale to jest moje zdanie wiec zdaje sobie sprawe ze moga byc ludzie ktorzy sie z tym nie zgadzaja

  6. Anonymous
    12/07/2011 at 21:10

    Ja mogę nawet założyć małą hodowlę Wombatów🙂

  7. Anonymous
    12/07/2011 at 22:22

    Sorry autorze, ale te trzy zdjęcia wyglądają dla mnie jak trzy zdjęcia, trzech różnych stworzeń… ok, może nie Twoja wina, ale dziwne, nie?

  8. Aussie
    12/07/2011 at 22:48

    25 dolarów (pewnie bez odjęcia podatku) na godzinę to nie tak znowu dużo, w Sydney wyciąga tyle kelner na bondi, darling harbour itd, czy prace typu workstation. Jednak koszta życia są też większe. Ale za wombatami jestem calym sercem!
    Pozdrawiam

  9. Anonymous
    13/07/2011 at 06:16

    Anonymous :
    Sorry autorze, ale te trzy zdjęcia wyglądają dla mnie jak trzy zdjęcia, trzech różnych stworzeń… ok, może nie Twoja wina, ale dziwne, nie?

    Uczmy się czytać ze zrozumieniem!!

  10. 15/07/2011 at 09:43

    Emar: wombat szorstkonosy też jest zagrożony z winy człowieka, a nie, bo tak chciała ewolucja.

    Aussie:
    Z depeszy Reutersa wynikało, że takie sumy za sprzątanie to jakieś istne kokosy. Trudno mi zweryfikować, w Australii nigdy nie byłem i nie ogarniam kosztów życia. Jeżeli jest, jak mówisz, to sorry za wprowadzanie w błąd – cytowałem za agencją.

    Anonimie:
    Nie ja robiłem zdjęcia i faktycznie wyglądają na nich różnie, ale sprawdzałem – to ten sam gatunek wombata.

    Pzdr.

  11. lenka
    03/01/2012 at 17:19

    Emar :
    jak na moje oko bezsensowny wpis…nie z powodu zagrozenia tego gatunku…tylko ze ktos musi zdecydowac jakie zwierzeta warto ratowac a ktore nie…a po za tym to na tym polega rewolucja ze jedne zwierzeta wymieraja a inne powstaja. wiec np moim zdaniem warto ratowac tygrysy bo one nie sa na wymarciu bo ich czas mina tlyko my im zabralismy teren. ale to jest moje zdanie wiec zdaje sobie sprawe ze moga byc ludzie ktorzy sie z tym nie zgadzaja

    są na wymarciu, bo ich czas minął?? rety, to napisz, kiedy przyjdzie czas, kiedy ludzie tak myślący będą na wymarciu, ok? podpiszę się pod taką ważniacką listą

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: