Home > Uncategorized > Woda cenniejsza od ropy

Woda cenniejsza od ropy

Abyei płonie. Dosłownie – drewniane domki i stoiska handlowe trawią pożary, których nie ma kto gasić. Mieszkańcy uciekli wiele dni wcześniej, UNHCR szacuje że tych wewnętrznych uchodźców jest już 100 tys. Wszystko dlatego, że w połowie maja, po wielu dniach strzelanin, Chartum rozgonił miejscowe władze i najechał miasto czołgami, rozpoczynając okupację. Sudan, w którym dopiero niedawno skończył się najdłuższy konflikt domowy w historii Afryki, stoi na krawędzi nowej wojny.

Pożar w AbyeiWedług UNMIS (Misji Narodów Zjednoczonych w Sudanie) ludzie na ciężarówce to nie uchodźcy, tylko szabrownicy korzystający z chaosu w Abyei (Fot. Stuart Price/UNMIS/AFP)

Abyei leży w samym środku Sudanu (no, może trochę na południowy-zachód od tego środka). Stolica regionu – Abyei Town, a jakże – to zbiorowisko rozrzuconych, lekko zakurzonych chat, których wygląd jest czytelnym sygnałem: “Nie ma tu nic do rabowania”. Mimo to, ten monotonny w wyglądzie obszar wielkości województwa opolskiego, od lat pozostaje kością niezgody pomiędzy muzułmańską północą, a chrześcijańsko-animistycznym południem.

Kiedy w 2004 r. negocjowano układ pokojowy, mający zakończyć najdłuższy konflikt domowy w Afryce (porozumienie podpisano rok później), do dokumentu dołączono specjalny protokół dotyczący tylko i wyłącznie Abyei. Ponieważ – z powodów historycznych – uzasadnione pretensje do tego regionu zgłaszały obie strony konfliktu, ustalono, że najuczciwiej będzie pozwolić mieszkańcom zadecydować o swoim losie. Gdy w styczniu tego roku, na południu odbywało się referendum w sprawie ogłoszenia niepodległości (“za” byli prawie wszyscy biorący w nim udział; nowy kraj pojawi się na mapie w lipcu), w Abyei miano równolegle przeprowadzić głosowanie, w którym ludność opowiedziałaby się, czy chce pozostać częścią Sudanu, czy też wejść w skład nowego państwa (nazwa wciąż nie została ustalona, prawdopodobnie będzie to “Sudan Południowy”).
Ale zamiast kampanii referendalnej i urn, mieszkańcy dostali starcia zbrojne, której trwają do dziś.

O co w ogóle chodzi? Dlaczego Sudan (Północny i Południowy) ryzykuje kolejną wojnę z powodu tego mało urodziwego skrawka ziemi? Powody są dwa: taki, który pojawia się w niemal każdej publikacji, chociaż wcale nie musi mieć tak wiele wspólnego z rzeczywistością, oraz taki, który ginie w natłoku informacji, a prawdopodobnie stanowi klucz do rozwiązania zagadki.

Ten pierwszy, to ropa.
Sudan ma jej spore zasoby, a Chartum przez tyle lat nie chciał się zgodzić na samodzielność południa, bo to właśnie tam znajdują się prawie wszystkie złoża. Jednak ostatecznie porozumienie okazało się możliwe, bo to gdzie ropa zalega pod ziemią to jedno, ale to jak ją stamtąd przetransportować to już zupełnie inna sprawa. Rurociągi przechodzą bowiem przez terytorium północy aż do Port Sudan, gdzie czarne złoto ładowane jest na tankowce i wysyłane w świat.
I tu pojawia się ciekawa informacja. Kilka miesięcy temu w mediach pojawiła się informacja, że Chińczycy (którzy, co prawda, zawsze wspierali Chartum, ale nie z powodu jakiegoś zauroczenia, tylko ropy właśnie) zaproponowali władzom południa, że wybudują im rurociąg do Mombasy. Chociaż wiadomość została zdementowana, a sam projekt zająłby co najmniej kilka lat, to na północy kilka osób musiało się nieźle spocić. I łapczywiej spoglądać na Abyei. Bo choć region jest malutki, to jeszcze w 2004 r., podczas negocjacji, to właśnie stąd pochodziło 25 proc. sudańskiej ropy – dzienne wydobycie sięgało ponad 76 tys. baryłek. W razie, gdyby południe miało się jednak uniezależnić, to Chartumowi powinno bardzo zależeć na utrzymaniu w rękach takiej kury znoszącej złote jajka.
I wszystko by się zgadzało, gdyby nie to, że od pewnego czasu te jajka może i są z wolnej hodowli, ale na pewno już nie złote. Dziś wydobycie jest niższe aż o 1/3, a wkład “bogatego w ropę” regionu Abyei spadł do zaledwie 5 proc.

I tu dochodzimy do drugiego powodu konfliktu. Do wody.
Jak w “Christian Science Monitor” pisze Rebecca Hamilton, Abyei jest zieloną oazą w morzu piasku. Tamtejsza rzeka Kiir, zwana też po arabsku Bahr el-Arab (“Morze Arabów”), nie przestaje płynąć nawet w porze suchej. Jest kluczowa dla przeżycia bydła, bez którego padłyby wędrowne grupy pasterskie. Mamy więc konflikt o kontrolę wody pomiędzy nomadami a osiadłymi rolnikami. Konflikt stylów życia, ale też konflikt etniczny.
Rolnicy to w przytłaczającej większości Dinka. Ich pobratymcy dowodzili partyzantką walczącą o niepodległość południa, a kilku Dinka z Abyei zajmowało nawet kluczowe pozycje w powstańczej armii.
Tymczasem nomadzi to mówiący po arabsku Misseriya. Ich szlaki rozciągają się od środkowego Sudanu po zachodni Czad, ale każde pół roku spędzają zawsze na żyznych pastwiskach południa. Bez wody z Barh el-Arab ich zwierzęta by padły, a wraz z nimi cała społeczność Misseriya. Władze w Chartumie często wspierały nomadów, starając się stworzyć z nich przeciwwagę dla Dinka. I wydaje się, że teraz wykorzystały ich sytuację i konflikt o wodę, żeby przycisnąć południe.

RzekaKirr/Bahr el-Arab to nie tylko gwarant przeżycia, to także miejsce do zabawy (Fot. Kate Geraghty/Fairfax Media)

Przed zaplanowanym w Abyei referendum, Dinka nie chcieli się zgodzić, żeby wędrowni Misseriya mieli prawo głosu. Dochodziło więc do starć zbrojnych, aż w końcu w jednym z ataków zginęło 22 żołnierzy z armii rządowej. Chartum wykorzystał sytuację, żeby wjechać na miejsce z ciężkim sprzętem. Południe nie może nic zrobić, bo o ile jest w stanie toczyć wyniszczającą wojnę partyzancką, to w otwartym polu nie ma z północną najmniejszych szans.
Wydaje się jednak, że ze strony Chartumu może to być blef. Władze zdają sobie sprawę, że społeczność międzynarodowa potępia ich agresję i prędzej czy później będą się musieli wycofać. Niektórzy analitycy spekulują więc, że atak był od początku do końca przemyślany jako rodzaj blefu, który ma po pierwsze uświadomić wszystkim lokalnym graczom, że chociaż południe za chwilę stanie się niepodległe, to jednak Chartum jest tym, kto tu rozdaje karty.

Problem w tym, że zamieszanie ma miejsce w najgorszym możliwym momencie. Południe jest właśnie w samym środku “okresu głodowego”, czyli czasu od marca do sierpnia, kiedy to zaczynają się zbiory. W tym czasie mieszkańcy tego regionu tradycyjnie zaciskają pasa i zmniejszają racje żywnościowe. Są do tego przyzwyczajeni, jednak 100 tys. osób w prowizorycznych obozach nie poradzi sobie tak łatwo jak u siebie w domu (a sytuacji nie polepsza fakt, że na południu jest już dodatkowe 300 tys. repatriantów z północy). Poza tym, musieli porzucić swoje pola, o które nikt w tej chwili nie dba. Nawet, gdyby konflikt skończył się w miarę szybko, będą musieli włożyć ogromną pracę w to, żeby następne zbiory były satysfakcjonujące.

No i zawsze istnieje możliwość, że coś pójdzie po prostu nie tak, a z mały pożar w małym Abyei okaże się iskrą, która na nowo rozpali cały Sudan.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. Anonymous
    16/06/2011 at 08:58

    mnie interesuje. Dzięki za ciekawe rozwinięcie temetu. Pozdrawiam!

  2. klik
    16/06/2011 at 12:24

    ważne aby ropa była tania, życie dzikich mieszkańców afryki to sprawa drugorzedna

  3. Anonymous
    16/06/2011 at 20:36

    dla mnie to tez jest ciekawe, wczesniej nie wiedzialam dokladnie co sie w sudanie dzieje. dzieki

  4. Anonymous
    16/06/2011 at 20:37

    dla mnie tez to jest ciekawe, wczesniej nie wiedzialam dokladnie co sie dzialo w sudanie. dzieki

  5. marcinescu
    23/06/2011 at 10:58

    “…Chińczycy (którzy, co prawda, zawsze wspierali Chartum, ale nie z powodu jakiegoś zauroczenia, tylko ropy właśnie) zaproponowali władzom południa, że wybudują im rurociąg do Mombasy…”
    – a tutaj być może rozwinięcie tematu.
    http://allafrica.com/stories/201106201933.html
    Etipowie wchodzą do Sudanu na dłużej …. i nagle otwiera sie kolejne źródło ropy dla Świata/Zachodu?
    I kolejne info. tak aby popuścić wodze fantazji
    http://www.altair.com.pl/start-6402
    bo Sudan to nie tam jakiś Al-Shaabab , wiec trzeba mieć juz coś lepszego.
    Servus

  6. 28/06/2011 at 12:29

    Marcinescu: dzięki za linki, później będę miał chwilkę, to obczaje.

    Pzdr.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: