Home > Uncategorized > N jak Niepodległość

N jak Niepodległość

To zawsze ciekawe, kiedy państwo o potencjale ludnościowym Częstochowy wywołuje poruszenie w światowych kręgach dyplomatycznych. A już szczególnie, kiedy wychodzi z tego komedia pomyłek. Albo groteska. W weekend był wielki finał takiego ciągnącego się od początku miesiąca serialu. W roli głównej: Vanuatu. Partnerują: Abchazja, Gruzja, ONZ i Rosja. Speszal apirens baj: Nauru. Rzućmy okiem na skrót fabuły.

Odcinek pierwszy, 31 maja.
Szczęśliwa Abchazja obwieszcza światu, że ma nowego adoratora. Do elitarnego grona (Rosja, Nikaragua, Wenezuela, Nauru) uznającego jej niepodległość niespodziewanie dołącza Vanuatu.
– Wzmocnimy nasze przyjazne stosunki! – oznajmia debiutant na kaukaskiej scenie.
O romansie natychmiast informują media rosyjskie, za nimi New York Times, a za nim już nawet portale wędkarskie w Paragwaju.
Fanfary, rozwiane na wietrze włosy i szklące się oczy. Ale sielanka nie trwa długo.

Odcinek drugi, 3 czerwca.
– To zniesławienie naszego kraju! Brak szacunku! – grzmi Donald Kalpokas, ambasador Vanuatu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Może zagrzmieć powinien raczej ten z Abchazji, Gruzji albo chociaż Rosji. Ale nie zagrzmi. Bo nie istnieje – Vanuatu ma ambasady tylko w Nowym Jorku (przy ONZcie właśnie), Brukseli (przedstawicielstwo przy Unii Europejskiej), w Pekinie i… Rabacie (oraz konsulat w Paryżu, bo niegdyś Francja na spółkę z Wielką Brytanią zrobiły z pacyficznego kraju swoją kolonię).
Więc grzmi Donald i ciągnie, że dzwonił do domu, a tam wszyscy zaprzeczają uznaniu niepodległości, a jeśli chodzi o kontakty dyplomatyczne w tym regionie, to utrzymują je z Gruzją.
– Mamy na to papier! – ogłasza jeszcze tego samego dnia Maksym Gundźia, Minister Spraw Zagranicznych Abchazji, dodając, że oba kraje negocjowały sprawę od trzech miesięcy i stosowne dokumenty zostały wysłane do Suchumi pocztą lotniczą.
– My tam niczego nie widzieliśmy – informuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych Gruzji.

DonaldDo Działu Zagranicznego bardziej trafia styl Donalda z Vanuatu niż Donalda z Trójmiasta (Fot. British Friends of Vanuatu)

Odcinek trzeci, 10 czerwca.
Alfred Carlot, Minister Spraw Zagranicznych Vanuatu wypuszcza wideo:

Dla tych, którzy nie zrozumieli, bo najwyraźniej mikrofon na wizji jest dla ściemy, a wszystko nagrywano przez laptopa, Dział Zagraniczny wyjaśnia: tak, uznają Abchazję.
– Przepraszam za długie milczenie, ale byłem w Seulu – tłumaczy się Carlot, a później dorzuca jeszcze – Studiowałem na Akademii Dyplomatycznej w Moskwie.
Powodów nagłej aktywności swojego kraju na Kaukazie nie tłumaczy, rzuca tylko hasło, że “polityka zagraniczna Vanuatu ma na celu wyplenić kolonializm z powierzchni ziemi”. Na potęgę Posępnego Czerepu!!!
– Nie tykam tego, bo on jest ministrem – komentuje z Nowego Jorku Donald Kalpokas, bez oceniania koszuli szefa.

Odcinek czwarty, 16 czerwca.
Vanuatu ma swój profil na Facebook’u, a tam 207 przyjaciół (czyli mniej niż Dział Zagraniczny). Jednym z tych, którzy Lubią To, jest Gruzja. Ale jakoś nie propsuje wpisu z 16 czerwca, kiedy Vanuatu zamieszcza oficjalny komunikat o uznaniu niepodległości Abchazji. Cytując szeroko dane zaczerpnięte z BBC.
Mało kto jednak zwraca na to uwagę, bo jeszcze tego dnia Sąd Najwyższy stwierdza, że urzędujący premier Sato Kilman został wybrany na to stanowisko niezgodnie z konstytucją i od grudnia de facto rządził nielegalnie. Kilman natychmiast zostaje odsunięty od sterów i władzę przejmuje jego poprzednik – Edward Natapei.

Edward z VanuatuDział Zagraniczny wciąż woli styl Donalda od Edwarda. Donald na premiera! (Fot. AP)

Wielki Finał, 19 czerwca.
Natapei mianuje sześciu nowych ministrów. I anuluje uznanie Abchazji. Napisy końcowe, w tle leci “Maciek, ja tylko żartowałem”.
W tym samym czasie, w Las Vegas trwa rozdanie nagród Emmy. “Studiowałem w Moskwie” nie zdobywa jednak żadnej statuetki. Triumfuje “Moda na sukces”.

Moda na sukcesW przyszłym roku na tej scenie widzimy Vanuatu. Całe. I tak będzie mniejszy tłok (Fot. Eric Jamison/AP)

A o co w tym wszystkim chodziło? Jak zwykle – o pieniądze.
Kraje Pacyfiku może i są miniaturowe, ale ich głos na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ ma taką samą wagę jak każdego innego członka. Więc wyspiarskie państewka od lat znane są z handlowania swoją przychylnością, szczególnie w stosunkach z Chinami i Tajwanem. Ten drugi opłaca cały szereg rządów, które są gotowe z całą stanowczością gardłować, że Tajpej to prawdziwe Chiny, a nie jakiś tam Pekin.
Vanuatu pojawia się i w tym sporze, a jakże. W listopadzie 2004 r. uznało Tajwan, a już miesiąc później premier został odwołany ze stanowiska, a jego następca anulował tamtą decyzję i wybrał ofertę komunistów.
Nauru – sąsiad z Pacyfiku, a zarazem jedno z czterech państw, które uznaje Abchazję – miało jeszcze większe wachnięcia: najpierw przez lata trzymało z Tajpej, żeby w 2002 r. zerwać stosunki i przybić piąteczkę z Pekinem, ale niecałe trzy lata później stwierdziło, że to pomyłka i wróciło na stare śmieci.

Niewykluczone więc, że po następnej zmianie warty u sterów Vanuatu, czeka nas kaukaska powtórka z rozrywki. Może producenci pozyskają do drugiego sezonu nowe gwiazdy – gorący flirt z Somalilandem, Abchazja we łzach?

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: