Home > Uncategorized > Się kręci

Się kręci

Do gwiazdki zostało jeszcze pół roku, ale jest taki kraj, gdzie rząd postanowił zrobić obywatelom prezent już teraz. Tylko, że chyba nie spodziewał się jego rozmiarów.

Witajcie w La Paz. Mieście, gdzie znaki drogowe są tylko sugestią, gdzie autobusy mają silniki w normalnych krajach zarezerwowane dla czołgów, gdzie kierowcy po wypadku odkręcają sobie tablice rejestracyjne. I gdzie na ulicach rządzą chutos.
“Chuto” to boliwijska nazwa dla nieudokumentowanego samochodu. Auta bez papierów. Kradzionej gabloty, mówiąc prosto z mostu. Boliwia to bowiem taki specyficzny kraj, gdzie paliwo nielegalnie wywozi się z kraju, a samochody nielegalnie wwozi. Pojazdy są rabowane w zasadzie u wszystkich sąsiadów, ale przede wszystkim w Chile. Kiedy Dział Zagraniczny bawił ostatnio w Estado Plurinacional, nikt nie krył się z tym, że zachodnia granica to prawdziwe dwuśladowe eldorado. “Ooo, to bardzo dobry pikap. Z Chile.”, “Tę taksówkę, to wie pan, kupiłem za świetną cenę w Chile.”, “Ten van w ogóle nie wymagał napraw, jak go kupiłem. Ci Chilijczycy to dbają o pojazdy…”.

ChutosOd chodnika do chodnika, w La Paz rozciąga się “Małe Chile” (Fot. Szymon Kochański/MyWayAround.com)

Oczywiście nie wszystkie samochody w Boliwii pochodzą z kradzieży, większość ma jednak legalne papiery. Sęk w tym, że w kraju, gdzie nie istnieje transport publiczny, na zakup trefnego pojazdu decydują się na ogół najbiedniejsi, którzy ledwo co są w stanie uciułać bolivianos na maszynę spod ciemnej gwiazdy, a co dopiero auto z pełnymi papierami. Więc rząd postanowił pójść im na rękę.
Prezydent Evo Morales zapewnił, że policja wciąż będzie walczyła z przemytem, ale tym, którzy i tak od lat jeżdżą nieudokumentowanymi pojazdami (dzięki czemu funkcjonariusze mogą z nich wyduszać ogromne łapówy), odpuści. I tak, 7 czerwca podpisał papier, który zezwala ich kierowcom na legalizację. Rząd liczył na jakieś 10 tys. wniosków. Ale się trochę przeliczył.

Dziś wiadomo już, że tylko przez pierwsze 10 dni, do urzędów wpłynęło ponad 70 tys. wniosków.
Związki zawodowe transportowców od początku szacowały, że do legalizacji może być zgłoszonych nawet 100 tys. pojazdów, ale i oni chyba nie doszacowali skali. “Okienko transferowe” będzie otwarte jeszcze przez dwa tygodnie, więc można sobie łatwo wyobrazić, że zachęceni dobrymi wieściami, do boju ruszą się wszyscy, którzy do tej pory się z tym ociągali.

Tak, czy inaczej: Chutos 1 – Chile 0.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. inz,
    22/06/2011 at 09:39

    Wlasnie, ze interesuje!
    Od lat szukalem informacji o swiecie, roznych blogow o egzotycznych krajach, Chinach, Koreach. A tu zupelnie przypadkowo, na blogu finansowym Trystero, ktos rzucil linkiem na te strone!

    To objawienie, w jednym miejscu caly swiat, nieslychanie interesujaco i z bardzo rzeczowymi wnioskami.

    Gratuluje i zycze powodzenia w dalszym prowadzeniu relacji ze swiata.

    Pozdrowienia

  2. Piotr Stanek
    22/06/2011 at 18:04

    Do usług🙂 – to ja wrzuciłem u Trystero. Wartościową wiedzą trzeba się dzielić🙂
    Ten blog zalicza się do wartościowych.
    tekst “No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje” to jak słowa Cenzora – Katona Młodszego o Kartaginie🙂

    pozdrawiam

  3. Piotr Stanek
    22/06/2011 at 18:05

    oczywiście Starszego

  4. white_tigger
    23/06/2011 at 00:09

    Ten link u Trystero z pewnością zwiększył oglądalność tutaj. Ja obiecuję zaglądać regularnie😉

  5. Anonymous
    28/06/2011 at 09:35

    Ciekawa historia, zgrabnie to wszystko napisane i ozdobione kozackim zdjęciem. Gratuluję pomysłowości, uporu i talentu. Spróbuj opychać tygodnikom pomysły na podobne teksty. Waldemar Kedaj z Wprost (szef tamtejszego działu) z pewnością zainteresowałby się tak napisanymi tekstami. Pozdro

  6. 28/06/2011 at 12:32

    Anonimie, to że prowadzę sobie bloga pro publico bono, to nie znaczy, że nie publikuję w normalnej prasie.🙂 Ale dzięki za radę.

    Zdjęcie kozackie, bo i blog autora kozacki – mywayaround.com Bardzo polecam, życie w Boliwii raz zabawniejsze, a raz smutniejsze, ale zawsze przygoda.

    Co do reszty, to właśnie widziałem jakiś ruch z bloga Trystero. Przejrzałem, mega ciekawy, dodaje sobie do ulubionych. Dzięki za cyne.

  7. 07/07/2011 at 21:57

    Autorowi zdjęcia tekst również się podoba.🙂

    I jeszcze moje 3 groszę:

    “Chutos” czyli auta nielegalnie sprowadzone do Boliwii kursują sobie głównie po boliwijskiej prowincji. Są stosunkowo tanie, a władze lokalne mniejszych miasteczek i zadupnych wiosek przymykają na to oko, więc są miasteczka gdzie na 100 samochodów tylko ze 4 mają blachy przykręcone. Te auta jeżdżą w obrębie miasteczka i okolicznych wioch jako “taksówki”, ale nie mogą wjechać na “drogi krajowe”. W dużych miastach, na przykład w La Paz auta muszą mieć blachy i papiery, a takie auta są droższe. Teraz problem w tej “amnestii” jest taki, że po ulegalnieniu aut ich właściciele (wieśniacy z całej Boliwii) przyjadą za chlebem do La Paz i tu będą kosić kasę na taksówkach i trufi (współdzielone taksówki). Polskiego czytelnika może to i nie interesuje, ale ja przejebane będę miał, bo protestować Boliwijczycy lubią niemal tak samo jak karnawał, więc paraliż miasta gwarantowany.

  8. 08/07/2011 at 02:36

    A co robią Boliwijczycy gdy ich rząd ogłasza amnestię? Sprowadzają (szmuglują) auta na potęgę, żeby się załapać na promocję.

  9. 11/07/2011 at 12:30

    Serio? Wydawało mi się właśnie, że połowa trufi w La Paz to chutos. Dejm, popisałem się niewiedzą.

    Dzięki za czujność!

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: