Home > Uncategorized > Ranking z centrali

Ranking z centrali

Magazyn “Forbes” opublikował dziś swój doroczny ranking stu najpotężniejszych kobiet świata. Ranking, jak ranking, pełen nazwisk znanych bardziej i tych trochę mniej. Najciekawsze jest jednak to, jak wiele takie zestawienie mówi nie o osobach, które się w nim znalazły, tylko o tych, które go układały.

Elżbieta“Zamykam czwartą dziesiątkę? Bitch, please!” (Fot. Reuters)

Zacznijmy od samej górki. Pierwsze trzy miejsca, to kolejno: Angela Merkel, Hillary Clinton i Dilma Rousseff. Trudno się z takim doborem zawodniczek na podium nie zgodzić.
Kanclerz Niemiec pozostaje jedynym de facto przywódcą Europy i mimo kłopotów na rodzimym podwórku, w lidze międzynarodowej jest mistrzynią w wadze ciężkiej.
Hillary jako sekretarz stanu trzyma się tak mocno, że nie zaszkodziła jej nawet afera WikiLeaks, która każdego innego polityka zmiotłaby z tego stanowiska bez śladu. Trudno też nie mieć wrażenia, że w administracji Obamy, to ona jest prawdziwym Numerem Dwa, a nie Joe Biden.
I wreszcie Dilma – prezydent Brazylii, drugiego po USA mocarstwa zachodniej hemisfery i najbardziej prawdopodobnego pretendenta do walki z Chinami o przywództwo w świecie przyszłości. Jej rząd też przechodzi ciężki kryzys (w ciągu 72 dni, do dymisji musiało się podać 4 ministrów, a wiele wskazuje na to, że za chwilę dołączy do nich jeszcze jeden), ale kraj przeżywa ekonomiczną i społeczną rewolucję, a jego pozycja międzynarodowa jest taka, że jeżeli jakakolwiek inna kobieta zasługuje na stanie w jednym szeregu z Angelą i Hillary, to jest to właśnie Dilma.

Ale potem lista robi się o wiele mniej oczywista.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to że ranking powinien się raczej nazywać “Sto najpotężniejszych Amerykanek na świecie”: grubo ponad połowa (dokładnie 65, żeby nie być gołosłownym) z wybranych kobiet albo jest z USA, albo tu właśnie pracuje. W dodatku, ich pozycja jest często wyraźnie zawyżona. Bez kitu: Michele Bachmann (miejsce 22.) jest w rankingu wyżej niż Aung San Suu Kyi (26)? WTF?

Po drugie, naprawdę trudno zrozumieć, jakim cudem jedne panie do rankingu się dostały, a inne nie? Sprawdzmy najpierw kryteria, jakim posłużyła się redakcja magazynu. Żeby uniknąć nieporozumień, daję oryginał:

“Applying our methodology to a preliminary group of nearly 200 candidates from around the world, we selected the 100 most influential women from six categories or power bases: billionaires, business, lifestyle (including entertainment and fashion), media, nonprofits and politics.
To determine the rank within each category, as well as overall rank on the list of 100, we applied three metrics: dollars, a traditional and social media component and power base points”.

No więc, zgodnie z tą logiką, parę rzeczy dziwi.
Weźmy wspomnianą już Michele Bachmann. Jeszcze kilka miesięcy temu, poza Stanami mało kto w ogóle wiedział o jej istnieniu (podobnie jak przy poprzedniej kampanii prezydenckiej, kiedy nagle z kapelusza wyskoczyła Sarah Palin) i mało kto będzie o niej pamiętał, kiedy – na co wskazują wszystkie sondaże – odpadnie w republikańskich prawyborach. Skoro więc znalazło się miejsce dla takiej efemerydy, to czemu pominięto Kate Middleton? Tym bardziej, że znalazło się miejsce dla królowej Ranii, albo kilku celebrytek?

No właśnie. Lady Gaga jest tanią i średnio udaną kopią Madonny, ale można jeszcze zrozumieć, że ta pierwsza na liście jest, a ta druga nie. Starsza nie była w tym roku nadaktywna, tymczasem młodsza dzięki marketingowi wyskakiwała nawet z lodówki.
Ale Gisele Bündchen? Ellen DeGeneres (czy naprawdę ktoś ją w ogóle kojarzy poza USA i może jeszcze Kanadą)? Można by je zastąpić co najmniej kilkonastoma postaciami, pierwsza z brzegu, jaka przychodzi do głowy to Shakira.

Dział Zagraniczny specjalizuje się przede wszystkim w Ameryce Łacińskiej i ta jest w rankingu przedstawiona tak, że aż trudno uwierzyć. W rankingu znalazły się dokładnie cztery reprezentantki: Dilma Rousseff (4), Cristina Fernández de Kirchner (17), Gisele Bündchen (60) i Laura Chinchilla (86).
Z całym szacunkiem dla tej ostatniej, prezydent Kostaryki jest faktycznie wpływowa, ale w swoim regionie. Na arenie międzynarodowej jest nikim. Potężniejsze od niej są chociażby wspomniana Shakira, czy Michelle Bachelet (i to podczas “pauzowania” między kadencjami). Nie każdy musi wiedzieć, kim jest Maria das Graças Foster, która stoi na czele Petrobras (obracającego takimi sumami, że co najmniej kilka pań z listy nakryłoby się nogami, gdyby je przy nich wspomnieć), ale kamon! Trudno się oprzeć wrażeniu, że w redakcji była wymiana zdań w rodzaju:
– Demyt! Mamy tylko trzy latynoski! Z czego jedna to modelka!
– Nie panikuj. Sprawdź w Wikipedii, czy w którymś z ich krajów nie ma jeszcze jednej na wysokim stanowisku.

Laura z KostarykiCzytelniku, przed Twoimi oczami Laura Chinchilla, a dookoła Laury prawie cały obszar jej wpływów (Fot. Juan Carlos Ulate/Reuters)

Gdzie Nashwa Al Ruwaini, “Oprah Bliskiego Wschodu”? Gdzie Rebekah Brooks, jeszcze do lipca jedna z najpotężnejszych kobiet w mediach? Przy okazji – gdzie córka, albo chociaż żona Murdocha, skoro Brooks zapewne w ostatniej chwili wypadła?

Nie znaczy to oczywiście, że cały ranking jest do kosza. Mnóstwo w nim całkowicie oczywistych nazwisk, plus kilka, na które warto zwrócić uwagę szczególnie amerykańskich czytelników (wysoka – 7. – pozycja Sonii Gandhi, która choć formalnie nie dzierży funkcji rządowych, to de facto dowodzi Indiamii, pokazuje, że jednak ktoś w “Forbes” przykłada się do roboty).
Warto jednak pamiętać, że każdy ranking, choćby przygotował go najlepszy magazyn świata, nigdy nie jest prawdą ostateczną, tylko opinią. I czasem w tej opinii, warto wyjść poza własne podwórko.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. No comments yet.
  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: