Home > Uncategorized > Kevlarowy parasol

Kevlarowy parasol

Relacjonując zdobycie Trypolisu przez powstańców, polskie media zdają się pomijać istotny szczegół: w ramach świętowania, zwycięzcy posłali w niebo tyle pocisków, że nocą w libijskiej stolicy w zasadzie nie powinien zapadać zmrok.

Libijscy powstańcy świętująJak impreza, to ze stylem (Fot. AP)

Od Ameryki Łacińskiej, po Daleki Wschód, to dość typowy obrazek. Ludowy Front Wyzwolenia Czegokolwiek zdobywa miasto, a minuty później radość oznajmiają klaksony powstańczych samochodów (koniecznie marki Toyota!) i kanonada z kałasznikowów. Partyzanci świętują tak zestrzelenie wrogiego helikoptera. Nomadzi, odbicie skradzionego wcześniej bydła. Ba! Jakiś czas temu, w pewnej afgańskiej wiosce tak hucznie świętowano ślub, że zbici z tropu Amerykanie zbombardowali dom weselny, zabijając większość gości.

Ale Libijczycy przebili ostatnio wszystkich.
– Kompletnie im odbiło! – rzuciła w relacji na żywo korespondentka CNN Sara Sidner. Po zdobyciu pałacu Muammara Kaddafiego, rebelianci urządzili taką imprezę, że korespondent BBC był początkowo przekonany, że to kontratak sił rządowych.
– O, teraz słyszeliście państwo wielki wybuch – ciągnęła Sidner – Od kiedy zdobyli ten kompleks, wszędzie słyszymy strzały. To się staje śmiertelnie niebezpieczne, bo dochodzą już ze wszystkich stron – dodawała obyta w strefach konfliktów dziennikarka.

Zagraniczni korespondenci nie bez powodu czują się zagrożeni. Znacie takie powiedzenie “What goes up, must come down”? No, więc info dla libijskich powstańców: dotyczy to też dziesiątek tysięcy wystrzeliwanych przez was w powietrze pocisków!

Czy wystrzelony w niebo nabój może zabić człowieka – to jedno z tych Wielkich Pytań, nad którymi Dział Zagraniczny łamał sobie głowę w podstawówce (innym było: co się stanie po wciągnięciu zupki chińskiej nosem? Odpowiedź sprawdzona empirycznie: będzie piekło). Okazuje się, że może.
Jest tak. Pocisk opuszczający lufę karabinu, stopniowo wytraca swoją energię kinetyczną, aż osiągnie punkt krytyczny, w którym jej wartość wyniesie zero. W tym momencie nabój zatrzymuje się, a siła grawitacji zaczyna go ściągać na dół. Wraz ze zmniejszaniem wysokości, powtórnie wzrasta jego energia kinetyczna. Innymi słowy: teoretycznie, pocisk powinien wrócić do punktu wyjścia z taką samą prędkością, z jaką go opuścił. Ale tak naprawdę, to się nigdy nie zdarza.
Ponieważ chodzi nam o warunki rzeczywiste, to nie możemy rozpatrywać tej sytuacji jakby działa się w próżni. Nabój będzie opadał w powietrzu, a opór aerodynamiczny będzie równoważył siłę grawitacji do tego stopnia, że zamiast ciągłego przyśpieszenia, osiągnie on tylko pewną określoną szybkość, która od tego momentu będzie już jednostajna i w dodatku mniejsza od tej z chwili wystrzału. Wciąż jednak wystarczająca, żeby zabić.
Sprawą zajęli się nawet kilka lat temu słynni Pogromcy Mitów z Discovery Channel. W odcinku 50. udowodnili, że pocisk wystrzelony w górę idealnie pod kątem prostym, straciłby swoją rotację i tym samym nie byłby śmiertelny w drodze powrotnej. Jednak prawdopodobieństwo, że ktoś wystrzeli właśnie pod takim kątem, jest mniejsze niż wygrana w totka. Więc praktycznie wszystkie spadające z góry naboje zachowują rotację.
Czy to aż tak istotne? Tak. Prędkość wylotowa dla kałasznikowa (bez którego nie ma prawdziwego powstańczego świętowania) to 715 metrów na sekundę. Opadanie pocisku zmniejszy ją do około 180-90 m/s. To wystarczy: żeby przebić czaszkę, kula musi osiągnąć zaledwie 60 m/s.

Albert“Było się uczyć w szkole, to napisanie tego posta nie zajęłoby ci trzech dni”

Jakby tego było mało, badania przeprowadzone w latach 1985-1992 przez lekarzy ze szpitala Uniwersytetu Kalifornijskiego udowadniają, że swobodnie opadająca amunicja jest bardziej śmiertelna od tej, która lata naokoło podczas zwykłej strzelaniny. W “tradycyjnej” wymianie ognia, śmiertelność postrzelonych wynosi od 2 do 6 proc. Tymczasem kąt opadania wystrzelonych w powietrze pocisków sprawia, że w przypadku zranienia człowieka, prawie zawsze trafiona zostaje głowa. Aż 1/3 takich przypadków kończyła się zgonem.

Czy prawdopodobieństwo takiego trafienia jest duże? Im gęściej zaludniony teren, tym większe. W Trypolisie to 4,5 tys. osób na kilometr kwadratowy (dla porównania: w Warszawie to 3,3 tys.). Na pewno nie pomaga, że powstańcy nie ograniczyli się do tradycyjnych wiwatów z udziałem kałasznikowów. W powietrze postrzelali też sobie między innymi z artylerii przeciwlotniczej.

Powstańcy w TrypolisieSzlachta się bawi, na koszta nie baczy (Fot. Tarek Elframawy/UPI)

A zatem, dobra rada dla wszystkich. Jeżeli kiedyś będziecie mieli okazję do odwiedzin w świeżo zdobytym mieście, poruszajcie się po nim z parasolem. Kevlarowym.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. kokieteria
    31/08/2011 at 15:39

    “Było się uczyć w szkole, to napisanie tego posta nie zajęłoby ci trzech dni” – uwielbiam Cię!
    Ale pewnie nie musiałbyś tyle nad tym siedzieć, gdyby w szkole Cię fizyki choć trochę (na)uczono🙂

  2. Jeden z dziesięciu
    31/08/2011 at 15:51

    W amerykańskich filmach przestrzelenie tylnej szyby w samochodzie powoduje wyparowanie naboju. Nie rani on pasażerów, nie rozbija żadnej innej szyby… nic.
    Co może taki nabój wystrzelony w górę? Jeszcze mniej!

  3. P.Ż.
    31/08/2011 at 16:16

    Gwoli dokształcenia DZ🙂 W trakcie spadania pocisku wzrasta jego energia grawitacyjna, która zostaje zamieniona w energię kinetyczną dopiero w momencie uderzenia w inny obiekt🙂

  4. zwa
    31/08/2011 at 19:02

    lubię to!

  5. 01/09/2011 at 07:33

    Blogowe mini-korepetycje z fizyki zawsze dobrze widziane.

    Pzdr.

  6. wersy
    01/09/2011 at 11:13

    To oni tak naprawde? Zawsze myslalem, ze to jakies slepaki specjalnie przygotowywane na swietowanie, w koncu tradycja ta jest tak stara i powszechna, ze podaz musialaby byc znaczna.

    Nie to, zebym mial o tych powstancach szczegolnie wysoka opinie, ale myslalem, ze jakies resztki rozsadku zachowuja. Z drugiej strony nareszcie wiem, co by sie stalo, gdyby w ich rece wpadla bron atomowa;)

  7. wersy
    01/09/2011 at 11:30

    P.Z – nie siej zametu, jakim cudem w trakcie spadania pocisku nie rosnie jego energia kinetyczna?:p

  8. Anonymous
    01/09/2011 at 12:19

    P.Ż. :
    Gwoli dokształcenia DZ W trakcie spadania pocisku wzrasta jego energia grawitacyjna, która zostaje zamieniona w energię kinetyczną dopiero w momencie uderzenia w inny obiekt

    Jakieś bzdurki wypisujesz. Pocisk zamienia swoją energię potencjalną na kinetyczną w czasie spadania. Co to w ogóle jest jakaś energia grawitacyjna? W poście jest wszystko dobrze.

  9. TN
    01/09/2011 at 12:21

    facet na dolnym zdjęciu (ten po lewej) jest niesamowicie wystylizowany. Bandana z trupia czachę to jedno, ale co on ma na głowie??? To jakaś ichna wersja odświętnego kapelusza czy jak?

  10. 01/09/2011 at 12:56

    “Innymi słowy: teoretycznie, pocisk powinien wrócić do punktu wyjścia z taką samą prędkością, z jaką go opuścił.”

    Synu! Cie uczyl fizyki???

  11. Mariusz
    01/09/2011 at 13:11

    P.Ż. :
    Gwoli dokształcenia DZ W trakcie spadania pocisku wzrasta jego energia grawitacyjna, która zostaje zamieniona w energię kinetyczną dopiero w momencie uderzenia w inny obiekt

    E. potencjalna

  12. Anonymous
    01/09/2011 at 13:17

    Jaki kuffa nabój???
    Nabojami “szczelają” dzieciaki w przedszkolu.
    Libijczycy porzucają naboje do góry, że potem spadają z powrotem?
    Nabój składa się z pociski, łuski, ładunku miotającego oraz spłonki. Żeby posłać takie coś w niebo musi być proca albo ręka, karabin, pistolet maszynowy czy jakakolwiek inna broń palna jest zbędna.

  13. R
    01/09/2011 at 16:13

    Czepialstwo słownikowe i merytoryczne mamy opanowane😉
    Faktem jest, że jak coś poleci wysoko to musi wrócić. Czy może zabić? Hmm… czy mały kamyk, wyrzucony z 10 piętra, przebije przednią szybę auta? Odpowiem twierdząco – sprawdzone metodą doświadczalną w dzieciństwie.

  14. 01/09/2011 at 17:22

    Czy gdybym zamiast słowa “karabin” używał “muszkiet”, to by zmieniło istotę posta, że wystrzelony na wiwat pocisk może być śmiertelny dla przypadkowej osoby na ziemi? No więc, używanie wymiennie “nabój” i “pocisk” jakoś mnie nie zawstydza.

    Zawstydzać może jedynie nieznajomość fizyki, bo nikt mnie jej w szkole nie uczył, a jeżeli nawet chwilami próbował, to zajmował się wtedy czym innym. Więc, Marcinie, zamiast się oburzać, wyjaśnij proszę gdzie zrobiłem błędy i co naprawdę wynika z odkryć Newtona i kolegów, a co nie.

    TN:

    On ma po prostu na głowie fontannę.

  15. 01/09/2011 at 23:22

    Muszkiety strzelały kulami kalibru 20+ mm, więc wedle klasycznej klasyfikacji zaliczają się już do działek🙂 20 mm to wartość graniczna między najcięższymi karabinami (maszynowymi) a działkami (automatycznymi).

    Nieznajomość terminologii wojskowej nie jest niczym nowym. Ludzie giną od pocisków wystrzelonych z okrętów itp. Analogicznie podłączają internet to wyszukiwarki internetowej marki “Internet Explorer” i dzwonią po informatyka by podłączył drukarkę. Można się wkurzać ale nie ma po co…😉

  16. R
    02/09/2011 at 06:34

    Kubo błędy w terminologii “nie-ekspertom” mają prawo się zdarzyć, a przyczepić się można do każdej wypowiedzi. Oto przykład: napisałeś, że muszkiet “wedle klasycznej klasyfikacji zaliczają się już do działek” tyle, że muszkiet powstał wcześniej niż pojęcie karabinu i działka, więc użycie stwierdzenia “klasyczny podział” jest nadużyciem. Klasyczny może być muszkiet, a podział współczesny.
    W tej noci chodzi o coś innego niż czym i z czego jest strzelane i jak nazywa się siła, która nakazuje powrót tego czegoś na ziemię. Sednem jest kto, co robi i jakie są potencjalne skutki tego czynu.
    Kubo myślę, że możesz napisać szerszą notatkę o podziale broni palnej na swoim blogu i wrzucić tutaj link, a z pewnością wiele osób go przeczyta (ja na pewno)🙂

  17. R
    02/09/2011 at 06:37

    Ech… Wylogowało mnie i poszło jako Anonymous, a ja lubię podpisywać się pod swoimi słowami.
    Jakby DzialZagraniczny to poprawił czułbym się zobowiązany🙂

  18. inz.
    02/09/2011 at 09:31

    Genialny tekst!

    Dziękuję!

  19. 05/09/2011 at 09:03

    R:

    Zrobione.

    I dzięki za zaznaczenie tego, co ważne. Nie znam się na fizyce, notkę pisałem na podstawie badań, do których dotarłem. Mogę się mylić w części dotyczącej mechaniki całego procesu. Ale sens wpisu jest taki: “Strzelisz w powietrze na wiwat, to jest szansa, że kogoś niechcący zabijesz”. I tyle.

    Pzdr.

  20. R
    05/09/2011 at 11:17

    No to czuję się zobowiązany😉
    Dzięki

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: