Home > Uncategorized > Z loterii na mistrzostwa

Z loterii na mistrzostwa

– To niesprawiedliwe traktowanie, jak niewolnictwo, holocaust, apartheid – zagrzmiał na swoim Twitterze Elioty Fuimaono-Sapolu.
Mocne słowa. Szczególnie, kiedy czytelnik orientuje się, że wściekłość wywołały tylko cztery dni wolnego dla Fuimaono-Sapolu i kolegów, zamiast pełnego tygodnia. No, ale jeżeli później kilkunastu stukilowych facetów będzie ci przez 80 minut próbowało urwać głowę, to może jednak dodatkowy wypoczynek się należy.

W Nowej Zelandii trwa Puchar Świata w rugby. I emocje są wagi ciężkiej.

HakaA czy Ty przywitałeś już dziś gości zgodnie z tradycją? (Fot. AFP)

Chociaż impreza ma wyjątkowo krótką historię (to dopiero siódma edycja, pierwszy turniej rozegrano w 1987 r.), to dumnie stoi na podium: więcej widzów ściągają przed telewizory tylko Mundial i Igrzyska Olimpijskie. Tłumy walą też na trybuny – na poprzedniej edycji Pucharu we Francji, każdy mecz gromadził na stadionach ponad 40 tys. kibiców.
Nic dziwnego. To prawdziwie międzynarodowy sport, jego zapalonych fanatyków można znaleźć wszędzie, od Argentyny, przez Kanadę, Gruzję, Japonię itd. W poprzednich eliminacjach zmagało się aż 91 drużyn. I piękno tej gry jest takie, że liczyć trzeba się nawet z reprezentacjami małych państw. Jak Samoa.

Ten malutki wyspiarski kraj Polinezji zamieszkuje niecałe 200 tys. osób. Jego stolica jest nieco mniejsza od Sieradza. Ale jeżeli jest taka dyscyplina, w której mogą zmagać się ze światowymi potęgami, to właśnie rugby.
Ich reprezentacja bez trudu kwalifikowała się na każdy Puchar Świata od 1991 r., w którym doszli do ćwierćfinałów (powtórzyli ten wyczyn jeszcze w kolejnych dwóch edycjach). W 2003 r., chociaż nie wyszli z fazy grupowej, omal nie wygrali ze zwycięzcami całego turnieju, Anglią (prowadzili nawet przez większość meczu, ale Brytyjczycy w końcu się spięli).

Teraz też mają skład, z którym trzeba się liczyć. W rankingu International Rugby Board zajmują 12. miejsce, ale jeszcze przed chwilą byli dwa oczka wyżej i pewnie tam wrócą (wyprzedziła ich Kanada i Włochy, z którymi w do tej pory Samoa z łatwością wygrywało). Ich kapitan, Seilala Mapusua to jeden z najlepszych rugbistów grających w ostatnich latach w Anglii – w sezonie 2008/2009 r. został nawet wybrany na Gracza Roku w kategorii, w której głosują sami zawodnicy. A każdy, w kogo kierunku biegnie skrzydłowy Alesana Tuilagi, musi czuć się, jakby zaraz miał walnąć w niego rozpędzony pociąg (co ciekawe, w jego rodzinie jajowata piłka musi najwyraźniej spełniać jakąś rolę zastępczą wobec matki, bo w rugby zawodowo gra też sześciu braci Alesany, a tym Manu – który gra w reprezentacji Anglii). No i jest też kolejny gracz ze światowej czołówki: center Eliota Fuimaono-Sapolu.

EliotaDenerwowanie Elioty jest tylko o jeden szczebel wyżej od ciągania lwa za ogon (Fot. Getty Images)

– IRB, przestań wykorzystywać nasz naród – ciągnął w następnych wpisach na Twitterze – Jedyne o co prosimy to #równość i #sprawiedliwość.

Fuimaono-Sapolu narobił tyle szumu w internecie, po przegranej swojej ekipy z reprezentacją Walii 17-10. I chociaż to on krzyczał najgłośniej, to wkurzeni są wszyscy gracze i kibice z Samoa. Bo podczas gdy oni musieli stanąć do boju już po 4 dniach, Walijczycy mogli się od ostatniego meczu wylegiwać ponad tydzień. A to naprawdę poważna różnica.

Zawodnicy rugby to potężne, stukilowe chłopy. Ale wbrew pierwszemu wrażeniu, jakie mogą sprawiać, są jak najdalsi od sztywnych, niesprawnych kloców. Najlepsi gracze to prawdziwi atleci. W ciągu 80 minut meczu przebiegają średnio 8-10 km, z tego część sprintem, skaczą, robią zwody, siłują się z innymi bykami. Muszą być świetni technicznie i precyzyjni. No i odporni na urazy. To sport tak kontaktowy, jak tylko możliwe. Nie dalej jak w lipcu, dobitnym przykładem stała się tragedia: 21-letni Halley Appleby, zawodnik Uniwersytetu w Brisbane, został tak poturbowany w ciągu gry, że stracił przytomność i zmarł już po przewiezieniu do szpitala.

Nic więc dziwnego, że Samoańczycy, z Fuimaono-Sapolu na czele, uskarżają się, że rywale mieli więcej czasu na dojście do siebie. Tym bardziej, że Walia to silna ekipa (a w grupie D jest jeszcze RPA, obrońcy tytułu).
– Spróbujcie się wczuć w naszych rodaków, którzy zapłacili za nasz udział, nawet biedne dzieci, które oddawały swoje pieniądze na obiad – dorzucał jeszcze Eliota w innym wpisie. Słusznie: reprezentacja jest tak biedna, że musiała urządzić specjalną loterię, żeby pokryć koszty podróży.

Niesprawiedliwość widać wyraźnie, kiedy popatrzy się na kalendarz terminów. Faza grupowa trwa od 9 września do 2 października. I podczas gdy Samoa musi wszystkie swoje mecze rozegrać w dwa tygodnie, reprezentacje takich krajów jak Australia czy Anglia, będą miały aż o siedem dni wolnego więcej. Wszystko z powodu transmisji telewizyjnych.
Impreza kosztowała organizatorów trochę ponad 7 mln dolarów. Żeby się zwróciła (i to z dużą nadwyżką), chcą pocisnąć reklamodawców w najlepszych czasach antenowych i to w tych krajach, gdzie rugby ma największą oglądalność. A w tym Londyn ma nad Apią (stolicą Samoa) miażdżącą przewagę. Żeby dobrze się wstrzelić w tamtejszy czas antenowy, trzeba w Nowej Zelandii brać pod uwagę nie tylko różnicę godzin, ale wręcz dni.

Ekonomia jest dla malutkich bezlitosna.

Oburzenie wywołała jednak nie sama wściekłość Fuimaono-Sapolu, tylko porównanie sytuacji do holocaustu i apartheidu. Porównanie, powiedzmy sobie wprost, dość idiotyczne. Co zresztą szybko zrozumiał sam Eliota.
– Weźcie, oczywiście rugby jest nieporównywalne z tym, co zrobił Hitler! – zreflektował się krótko po wybuchu afery – Zapomnijcie o analogiach. Przepraszam. Ale kwestia niesprawiedliwości zostaje – zakończył.

Federacja uznała, że to wystarczy. Fuimaono-Sapolu dostał upomnienie, ale nie zostanie zawieszony.

Tymczasem miliony kibiców na świecie czeka na dalsze emocje. W tym przywódcy wszystkich krajów regionu, którzy zjechali do Nowej Zelandii na odbywający się równocześnie szczyt Forum Wysp Pacyfiku. Najwyraźniej mniej istotne od rugby, bo całkowicie olane przez polityków, którzy zamiast kisić się w dusznych salach, woleli dołączyć do rodaków na trybunach.

Finał 23 października.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

PS W Auckland miałą się odbyć motocyklowa parada topless, pod zgrabnym hasłem “Boobs on Bikes”. Ale ze względu na “familijny charakter Pucharu Świata”, została odwołana. Shame on you, New Zealand!

  1. Eliota Sapolu Fuimaono
    21/09/2011 at 13:18

    Wielki szacunek za ten post dla Działu Zagranicznego.

    No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

    Pozdrawiam🙂

  2. 29/09/2011 at 14:39

    Ten poczatek chyba wszyscy znaja: Ach zdrowie, ile cie trzeba cenic… Jak zaczal dokuczac mi bol glowy myslalam co moze byc jego przyczyna i doszlam to jednego slusznego wniosku – KOMPUTER!!! Nic glupszego niz wysiadywac godzinami przed kompem i glupio tracic czas na jakis pierdolach.. Niemniej jednak czasami trafia sie na takie zaj…. artykuly i ponownie wciagnieta jestem na wiele godzin. Dziekuje autorowi za moj bol glowy😉 Przyznam jednak ze takie bole to zniose z przyjemnoscia. Milego dnia.

  3. 30/09/2011 at 00:42

    Znana prawda jest, ze dluzsze wysiadywanie przed monitorem prowadzi do silnych boli oczu i glowy. Staje sie rowniez bardziej spiaca i zmeczona kolejnego dnia.. Jednak nieraz trafia sie na takie fajne posty i ponownie wciagnieta jestem na dlugie godziny. Dziekuje autorowi za moj bol glowy😉 Przyznam jednak ze takie bole to zniose z przyjemnoscia. Milego dnia.

  4. 03/10/2011 at 09:24

    Samoan rugby star Eliota Fuimaono-Sapolu today called the International Rugby Board “muppets” for charging him over Twitter attacks he made on the board and a referee. (…) He also called the IRB a “joke” and said officials should “kiss my bum”.

    Wiadomości z weekendu: Eliota nie odpuszcza.🙂

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: