Home > Uncategorized > Najwyższy czas zmienić nazwę

Najwyższy czas zmienić nazwę

W starciach padło już ponad 20 żołnierzy, ale armia nie chce się cofnąć i zapowiada więcej bombardowań. Pretekstem do ich rozpoczęcia stała się seria zamachów w połowie października, w której zginęło w sumie 35 osób. Chociaż USA mają niedługo wycofać jedną trzecią swoich wojsk z Afganistanu, a Irak do końca roku opuszczą ostatnie amerykańskie oddziały, to ogłoszona przez George’a W. Busha dekadę temu Wojna z Terrorem, w innych regionach świata jest daleka od wygaśnięcia. A na Filipinach właśnie rozpaliła się na nowo.

BIFMPan po skrajnej prawej wyznacza nowy trend – jak nie masz karabinu, to pozuj do zdjęcia z podniesioną komórką (Fot. Joe Penney/Al-Jazeera)

Filipiny to jeden z najludniejszych krajów świata, zamieszkują go aż 94 mln ludzi. Przytłaczająca większość z nich, bo aż 90 proc., to chrześcijanie, głównie katolicy. Ale na wyspie Mindanao (drugiej największej z archipelagu tworzącego kraj) proporcje całkowicie się odwracają – tu niepodzielnie dominuje islam. Pierwsi muzułmanie dotarli na te ziemie w początkach XIII w., a miejscowi szybko przyjęli ich religię. Gdy kilkaset lat później na Filipinach pojawili się Hiszpanie, okazało się, że na Mindanao islam jest już tak silnie zakorzeniony, że nie ma mowy o żadnym nawracaniu. Sfrustrowani Europejczycy zaczęli więc nazywać miejscowych “Maurami”, bo przypominali im o wypędzonych z Półwyspu Iberyjskiego muzułmanach. Przyjęło się – do dziś ta grupa społeczna jest znana jako “Moros”.

Na nieszczęście dla Moros, cała północ przyjęła chrześcijaństwo, a koloniści zaczęli wyraźnie faworyzować współwyznawców. Dlatego muzułmanie przez lata wszczynali rebelie, domagając się większych praw, albo w ogóle starając się wywalczyć niepodległość – najpierw wojując z Hiszpanami, a potem z Amerykanami, którzy ich zastąpili. Gdy w 1946 r. Filipiny uzyskały wreszcie wolność, na horyzoncie rysowały się same problemy. Kraj był całkowicie zrujnowany wojną, trzeba się było rozliczyć z rzeszą pracujących dla Japończyków (którzy okupywali archipelag) kolaborantów, na prowincji trwały walki z komunistyczną partyzantką. Nowy rząd przyjął więc strategię działania, w której jednym z podstawowych elementów była przymusowa asymilacja wszystkich grup, których istnienie w dotychczasowej formie mogłoby zagrażać osłabionym Filipinom. Największą z tych grup, byli oczywiście muzułmanie.

Niezadowolenie tliło się na południu przez lata, a czarę goryczy przelała masakra, jakiej w 1968 r. dokonali chrześcijańscy żołnierze na swoich kolegach wyznających islam. Już rok później, po miesiącach wściekłych protestów i zamieszek, powstał Front Wyzwolenia Narodowego Moro – muzułmańska partyzantka, która wydała władzy z Manili krwawą wojnę. Rząd wysłał na miejsce wojsko, które nie przebierało w środkach przy tłumieniu powstania, rebelianci odpowiadali zamachami terrorystycznymi. W 1976 r. wydawało się, że konflikt jest bliski wygaśnięcia: rozejm pomiędzy stronami wynegocjował bowiem Michael Jackson świata dyktatorów, Muammar Kaddafi. Jednak przemoc nie zniknęła. Grupa niezadowolonych z negocjacji powstańców postanowiła walczyć dalej i utworzyła nową organizację, Islamski Front Wyzwolenia Moro. Którego angielski akronim jest hitem wszystkich partyzantek ever – MILF.

MILFNiestety, wbrew swojej nazwie, filipiński MILF nie ma niczego, co mogłoby zainteresować nastoletnich internautów z Częstochowy (Fot. Ryan Anson/Pulitzer Center on Crisis Reporting)

Ponieważ oprócz MILF, na Mindanao zaczął w latach 90. działać także Abu Sayyaf (grupa ściśle powiązana z Al-Kaidą), byłego prezydenta Busha nie trzeba było długo przekonywać, że na Filipiny trzeba wysłać amerykańskich żołnierzy. Już w styczniu 2002 r., w ramach operacji Enduring Freedom, w azjatyckim kraju wylądowało ponad tysiąc wojskowych z USA (do dziś pozostaje ich tam 600). Ponieważ miejscowa konstytucja nie zezwala na udział obcych sił w akcjach zbrojnych na terenie tego państwa, wszystkie działania Amerykanów są określane jako “ćwiczenia”. Zresztą, dzięki dwustronnemu porozumieniu z 1999 r., żołnierze z USA mogą wjeżdżać do kraju bez wiz, a o ich przyjazdach (ani tym bardziej ich celach) opinia publiczna nie jest informowana.

Waszyngton twierdzi, że “wojna z terrorem” na Filipinach odnosi sukcesy. Ale tych jakoś nie widać. Abu Sayyaf działa, jak działało. Komuniści są wciąż aktywni. MILF od 2008 r. pozostaje z rządem w stanie zawieszenia broni, ale coraz aktywniejsza jest partyzantka BIFM, założona przez jego byłych członków, którzy nie godzą się na zaprzestanie działań zbrojnych (historia zatacza koło). W dodatku, wszystko wskazuje na to, że zawieszenie broni się właśnie skończyło.

W połowie października, na wyspie Basilan, nieznani sprawcy zabili w strzelaninie 19 żołnierzy. W następnych dniach ofiar – także przypadkowych cywilów – było więcej. Armia ogłosiła, że za atakami stoi zbuntowana frakcja MILF. Ale naloty bombowe (pierwsze od kilku lat) przeprowadziła właśnie na tereny opanowane przez tę część partyzantki, która respektuje zawieszenie broni. Rebelianci ogłosili, że wciąż chcą pokoju, ale nie będa bezczynnie patrzeć, jak zrzuca się na nich bomby. Analitycy obawiają się, że konflikt z MILF może za chwilę wybuchnąć na nowo.

Tymczasem najbardziej cierpią jak zwykle postronni. Z terenów objętych walkami uciekło już ponad 16 tys. osób. Nie wiadomo, kiedy będą mogli wrócić do domów.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. Jeden z dziesięciu
    02/11/2011 at 12:39

    Michael Jackson świata dyktatorów😀
    Statystycznemu Polakowi Filipiny kojarzą się co najwyżej z doroczną szopką pt. samoukrzyżowania dziwaków, tej młodszej publiczności jeszcze ewentualnie z Happy Slip.

  2. inż.
    02/11/2011 at 13:39

    …albo z krawymi walkami podczas II Wojny Światowej, co może po serialu Pacyfik nie jest tak niszową wiedzą.

    Ale najważniejsze jest poczucie humoru Działy Zagranicznego!

    Jest fenomenalne ! ! !

    Dziękuję za tę i każdą poprzednią notkę.

    Pozdrawiam

  3. Ufo aka Juggalo
    02/11/2011 at 14:17

    Filipiny moga sie jeszcze kojarzyc z grozna filipinska choroba, ktora powoduje belkot😉
    i jest jeszcze Filip z konopi, ale to chyba juz co innego…:)

  4. 02/11/2011 at 16:18

    Nie miałem najmniejszego pojęcia co to HappySlip, musiałem guglować. Ile się człowiek z własnego bloga dowie…

  5. urbane.abuse
    02/11/2011 at 16:44

    Zbuntowane MILFy FTW! Jeszcze odrobina charakteryzacji i już można kręcić MILF Asian Zombies Attack…

  6. 03/11/2011 at 04:10

    Siedząc własnie na Filipinach, opowiedziałem spotkanemu tu Kanadyjczykowi (prowadzi tu jakieś badania) o tym wpisie,podając przy okazji kilka próbek doskonałego poczucia humoru. Wyraził autentyczny żal, że nie piszesz po angielsku🙂

    No ale kanadyjskiego czytelnika to nie interesuje…

  7. 07/11/2011 at 12:09

    Pisany angielski nie jest w stanie oddać mojego akcentu, dzięki któremu jestem w stanie opowiadać o literaturze hiszpańskiej, sugerując równocześnie, że chcę rozmówcy sprzedać starego mercedesa i karabin. Więc tylko podcasty.

  8. 07/11/2011 at 16:15

    No niestety znam ten ból, po angielsku ciężko pisać z taką swadą jak we własnym języku. Więc egoistycznie cieszę się, że jednak piszesz po polsku, informuję jedynie, że masz zamagranicznych fanów😀

  9. 08/11/2011 at 20:40

    Ba! Ze statystyk wynika nawet, że są na wszystkich kontynentach!

  10. 09/11/2011 at 04:08

    No ale takie statystyki to np. ja w tej chwili nabijam, mimo iż doskonale rozumiem po polsku🙂

  11. 14/11/2011 at 12:20

    Nabijają też prawdziwi niepolskojęzyczni, wchodząc na bloga przez gugla i hasła typu “marihuana”, albo “MILF”.😉

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: