Home > Uncategorized > Messi wygrałby ze złamaną nogą

Messi wygrałby ze złamaną nogą

Wczorajszy dzień przejdzie do historii futbolu. Czy dlatego, że Valencia rozgromiła Genk 7 do 0? A może chodzi o fantastyczny pojedynek Barcy z AC Milanem? Albo chociaż, że Borussia co prawda przegrała z Arsenalem, ale przy jej jedynym golu asystował Lewandowski, a na otarcie polskich łez – w bramce Anglików stał Szczęsny? Nic z tych rzeczy. Dzień jest historyczny, bo pierwszy raz w dziejach, mecz wygrało Samoa Amerykańskie – najgorsza reprezentacja świata.

Amerykańskie Samoa graUmiejętności może na dole tabeli, ale stylóweczka na podium (Fot. Football Federation of American Samoa)

Jest kilka powodów, żeby Samoa Amerykańskie uznać za interesujące. Na przykład, że to de facto protektorat USA (stąd “Amerykańskie”, żeby odróżnić od “prawdziwego” Samoa) i że w związku z tym – to najbardziej na południe wysunięte terytorium Stanów. Albo, że astronauci z kilku różnych misji Apollo, wracając na ziemię w kapsułach, tak celowali, żeby zawsze spaść do oceanu właśnie w okolicach tych wysp. Albo chociaż, że z powodu dominacji USA, popularny jest tu football amerykański, a wielu miejscowych chłopaków próbuje się dostać na kontynent i grać dla tamtejszych drużyn, z niezłym skutkiem: archipelag stał się dla NFL tym, czym Dominikana dla baseballu.

Ale to wszystko nic, przy Epickim Fakcie Numer Jeden: Samoa Amerykańskie jest najgorszą reprezentacją piłkarską na świecie.

W rankingu FIFA zajmują smutne, 204. miejsce. Co prawda, ex aequo z Andorą, Montserratem, San Marino i Samoa (tym prawdziwym), ale wszystkie pozostałe drużyny wygrywały w swojej karierze chociaż raz, nawet jeżeli było to tylko towarzyskie spotkanie z Lichtensteinem, jak w przypadku San Marino. Tymczasem Samoa Amerykańskie, od kiedy miejscowy związek piłki nożnej został przyjęty do FIFA w 1994 r., przegrało absolutnie wszystkie spotkania, jakie przyszło im rozegrać. I chociaż ich liczba nie jest imponująca – zaledwie 30 meczy w 17 lat – to już statystyki jak najbardziej. Reprezentanci archipelagu strzelili bowiem łącznie 12 bramek. A dali sobie napstrykać… 229. Mało tego. Samoa Amerykańskie dumnie dzierży tytuł najwyższej porażki w historii rozgrywek międzynarodowych – w 2001 r. przegrało z Australią 31:0.

Jest taki bardzo znany dowcip. Argentyna ma grać mecz przeciw Polsce. Ale gdy latynosi przyjeżdżają na stadion, w szatni okazuje się, że jest tylko jedna koszulka ich reprezentacji. Każą więc grać Messiemu, a całą reszta idzie pić do baru. W przerwie sprawdzają wynik w telewizji, a tam: “Polska:Argentyna 0:1 (34` Messi)”. No i git, piją dalej. Ale godzinę później znowu włączają wyniki, a tam już: “1:1 (83` Lewandowski)”. No więc wpadają do szatni i pytają, co się stało. A na to Messi: “W drugiej połowie dostałem czerwoną kartkę”.

Gdyby Messi grał przeciw reprezentacji Samoa Amerykańskiego, to mógłby w pierwszej minucie równocześnie dostać kartkę i złamać nogę, a i tak wygrałby przewagą trzech goli.

Tak więc, wczorajszy mecz, to prawdziwy szok. Samoa Amerykańskie… wygrało!

Amerykańskie Samoa swietujeDział Zagraniczny przeczuwa, że mecz z Tonga, będzie dla Samoa Amerykańskiego tym, czym dla Polski Wembley – 40 lat wspominania przy każdym kolejnym spotkaniu (Fot. James Montague/The New York Times)

Chłopcy grali przeciw reprezentacji Tonga i pokonali ją 2:1. Jak na dotychczasowe osiągnięcia, można śmiało zaryzykować, że to prawdziwy pogrom.

Sukces odnieśli najprawdopodobniej za sprawą nowego trenera. Thomas Rongen jest Holendrem, w młodości grał dla Ajaxu, a później szybko zajął się prowadzeniem takich drużyn jak D.C. United, z którymi w 1999 r. zdobył puchar Major League Soccer, albo reprezentacji USA do lat 20. Po meczu, Europejczyk stwierdził, że tajemnica tkwi w motywacji, bo zawodnicy byli tak przygnębieni dotychczasowymi porażkami, że do każdego następnego spotkania wychodzili jak na rzeź. Zresztą, trudno się dziwić: w bramca wciąż stoi Nicky Salapu, ten sam, który wpuścił te 31 goli w meczu z Australią. Na jego miejscu, Dział Zagraniczny leczyłby się latami z traumy, a sam widok toczącej się piłki wywoływałby w nim panikę.

W ogóle, im głębiej poszperać, tym reprezentacja Samoa Amerykańskiego okazuje się bardziej fascynująca. Od czterech spotkań, filarem obrony jest bowiem Johnny Saelua. Który należy do Fa’afafine – tradycyjnej na Samoa “trzeciej płci”. To mężczyźni, którzy czują się jednak kobietami i tak są też od dziecka wychowywani przez swoich rodziców. Choć twierdzenie, że są traktowani jak kobiety, jest też trochę nie na miejscu, bowiem w tradycji polinezyjskiej nie ma rozróżnienia takiego, jak chociażby w kręgu europejskim. Fa’afafine mają przypisane inne role społeczne niż kobiety i mężczyźni, są więc traktowani właśnie jako ta “trzecia płeć”. Nie decyduje też ona o ich preferencjach seksualnych – Fa’afafine mogą odbywać stosunki zarówno między sobą, jak i z mężczyznami, i kobietami. Niektórzy nawet się żenią i zakładają rodziny.

Trudno więc dokładnie przełożyć na język polski status społeczny Johnniego Saeluy, ale chyba najbliższe sensu byłoby słowo “transgenderowy”. No więc, Dział Zagraniczny pyta się: czy w jeszcze jakiejkolwiek innej reprezentacji piłkarskiej na świecie znajdziemy kogoś takiego?

No właśnie. Samoa Amerykańskie: jesteś w futbolowym świecie takim ewenementem, że Dział Zagraniczny zrobi wszystko, żeby zdobyć koszulkę twojej reprezentacji.

A tymczasem, dla wszystkich, którzy chcieliby zobaczyć skróty historycznego meczu, le wideło:

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. Anonymous
    24/11/2011 at 14:06

    rewelacja

  2. 24/11/2011 at 17:32

    Genialne🙂

  3. 24/11/2011 at 21:38

    ale Tonga grała do końca i była bliska wyrównania. Samoa A. miała więcej szczęścia niż Polacy w meczu z Niemcami (2:2) w osiąganiu historycznego zwycięstwa.
    Gratulacje dla S.A i niech Dział Zagraniczny informuje nas o rychłym drugim zwycięstwie🙂

  4. R
    24/11/2011 at 22:09

    To ja tak dla przekory, filmik: 1:55 – takie wolne chcę w naszej reprezentacji (czy to przypadek czy ktoś celował w okienko – to mnie nie obchodzi)🙂

    pees1
    zawsze kibicuję potencjalnie słabszej drużynie :)))

    pees2
    W Toronto jest wiele takich boisk, takie nasze orliki. To jest pierwszy krok do budowania “zdrowszego”społeczeństwa. W małej lidze miejskiej grała moja siostra. To jest kierunek, w którym powinniśmy iść i nie chodzi tu o Mistrzostwo Świata tylko o zdrowe społeczeństwo.

    pees3
    właśnie w PR3 nadano wiadomość o wygranej Samoa Am.😀

  5. 25/11/2011 at 08:54

    UWAGA! NAJNOWSZE WIEŚCI! Samoa Amerykańskie ZREMISOWAŁO wczoraj z Wyspami Cooka 1:1! W sobotę gra przeciw… Samoa. A zwycięzca awansuje do następnej fazy eliminacji na mundial w 2014 w Brazylii. GOLA GOLA SAMOA! (amerykańskie…)

    Up:

    A bo w Trójce Dział Zagraniczny popularniejszy od Reutersa.😉

  6. R
    25/11/2011 at 22:04

    hehehe🙂

  7. 28/11/2011 at 00:50

    Niestety, Samoa Amerykańskie przegrało 1:0😦

  8. 28/11/2011 at 09:49

    No, niestety.😦

    ALE!

    Gol padł dopiero w ostatniej minucie, a Nicky Salapu ostatecznie zmył z siebie hańbę z meczu przeciw Australii i bronił jak Szczęsny (no, a przynajmniej jak Szczęsny na miarę Polinezji). Jeszcze kilka takich meczy i kupi go Amicale F.C.😉

    Dział Zagraniczny będzie kibicował dalej.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: