Home > Uncategorized > Fotel niekoniecznie dla orła

Fotel niekoniecznie dla orła

W niedzielę miną dokładnie 4 lata, od kiedy Meksyk ogłosił swoją słynną wojnę przeciw kartelom narkotykowym. I mimo dość wątpliwych efektów (45 tyś. zabitych i kolejne 10 tys. zaginionych) nie ma jakoś zamiaru z niej rezygnować. Po ostatnim weekendzie trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że południowemu sąsiadowi USA bardziej przydałaby się kampania na rzecz czytelnictwa. A już na pewno taka, której adresatami byliby kolejni prezydenci tego kraju.

Enrique Peña Nieto będzie od przyszłego roku rządził Meksykiem. Co prawda, wybory dopiero w lipcu, ale kandydat Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej ma taką przewagę w sondażach, a jego przeciwnicy są tak beznadziejni, że musiałby się stać cud, żeby to kto inny wprowadzał się latem do pałacu prezydenckiego. Nic zatem dziwnego, że media i zwykli obywatele chcieliby się dowiedzieć jak najwięcej o człowieku, od którego przez kilka lat będzie zależeć ich los. Na przykład: co czyta? Odpowiedź – najwyraźniej niewiele.

W sobotę, były gubernator stanu Meksyk odwiedzał Międzynarodowe Targi Książki w Guadalajarze. Podczas otwartego spotkania z potencjalnymi wyborcami, z sali padło pytanie: które trzy książki miały największy wpływ na jego życie? I Enrique Peña Nieto połknął żabę. Po kilku minutach beznadziejnego wymigiwania się, wreszcie wykrztusił: “Biblia”.

W sumie, nie byłoby w tym nic złego – każdy ma prawo być religijnym, nawet jeżeli należy do PRI (w końcu Grzegorz Napieralski też rozpowiadał w kampanii, jak to chadza z całą rodziną do kościoła). Szybko się jednak okazało, że Peña Nieto wymienił Pismo Święte nie dlatego, że faktycznie jest ono dla niego oparciem w trudach dnia codziennego, tylko dlatego, że to jedyna książka, co do której mógł być pewny tytułu i autorstwa (czyli: że jest nie do ustalenia). Jeszcze w tym samym zdaniu, bowiem, dodał, że w zasadzie, to “czytał jej fragmenty”. A potem pogrążał się coraz bardziej.

– Czytałem wiele książek, a lubię zwłaszcza powieści – przekonywał jakoś bez wyrazu – Miałbym teraz problem z przypomnieniem sobie ich tytułów.

W pewnym momencie, stwierdził, że bardzo mu się podobał “Fotel Orła” (polskie wydanie Świat Książki, 2004) autorstwa Enrique Krauze. Dopiero ktoś trzeci musiał poprawić przyszłego prezydenta, że książkę w rzeczywistości napisał Carlos Fuentes. Później z przerażeniem w oczach wypatrywał podpowiedzi od swoich asystentów, mamrocząc w kółko: “Nie pamiętam tytułu, no nie pamiętam tytułu…”, a na końcu zabłysnął myślą, że czytał niedawno thriller polityczny Jeffrey’a Archera, ale… uhm, nie pamięta tytułu.

Zaczytany Enrique Peña NietoEnrique Peña Nieto czyta o tym, jak Wojtek został strażakiem (Fot. Moisés Pablo/Cuartoscuro)

Prasa i internauci rzucili się na kandydata jak sfora wilków. Nic dziwnego, to żałosne wystąpienie było tylko wodą na młyn jego krytyków i potwierdzeniem wszystkich stereotypów na temat przyszłego prezydenta. Przeciwnicy Enrique uwielbiają wytykać mu, że jest “pustakiem”. Ich zdaniem, Peña Nieto najwięcej czasu spędza przed lustrem, żeby wyglądać jak gwiazda telenoweli, w czym ma mu zresztą pomagać żona, aktorka brylująca w takich właśnie produkcjach. Zarzucają mu też, że lubi piękne, okrągłe zdania, z których nic nie wynika. I że wpadka na targach książki tylko potwierdza, że to zwykły głupek.

I wszystko pięknie, tylko że przypadek popularnego polityka nie jest odosobniony. Jeżeli chodzi o Meksyk, to można odnieść wrażenie, że czytelnicza ignorancja to wręcz cecha niezbędna do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych.

W poniedziałek, potencjalny (jego partia – PAN – jeszcze nie wyłoniła oficjalnego kandydata) rywal Enrique, były minister finansów Ernesto Cordero, krytykując w radiu wystąpienie lidera sondaży, sam zaliczył blamaż po pytaniu o ulubione książki: wymieniając “Wyspę cierpienia” (polskie wydanie: Amber, 2006), upierał się, że jego autorka Laura Restrepo ma jednak na imię Isabel. Z ignorancji w tej dziedzinie słynął też Vincente Fox, prezydent Meksyku w latach 2000-2006. Rok po odejściu z urzędu, na jednej z konferencji prasowej wychwalał “kolumbijskiego zdobywcę literackiego Nobla, Mario Vargasa Lllosę”, choć ten jest Peruwiańczykiem, a wspomnianą nagrodę dostał dopiero trzy lata później. Fox, z którego poprzedniej wpadki głośno się nabijano, postanowił zatrzeć złe wrażenie i pośpieszył z gratulacjami na swoim Twitterze: “Gratulacje Mario, udało Ci się! Już jest trzech: Borges, Paz i Ty”. Oczywiście, Jorge Luis Borges nigdy nie został laureatem Nobla i raczej już nie zostanie – zmarł w 1986 r.

Na serwisach społecznościowych przypominano także podobne wpadki innych polityków, a fala kpin dotarła nawet na drugi koniec kontynentu: do Argentyny, gdzie internauci z chęcią opisywali ignorancję własnych przywódców. Carlos Menem (prezydent w latach 1989-1999) w jednym z wywiadów przekonywał, że zaczytuje się w działach Sokratesa i ma zebrane wszystkie dokumenty jego autorstwa (w rzeczywistości grecki filozof nie pozostawił po sobie żadnych zapisków), a w innym pomylił Robin Hooda z Robinsonem Crusoe, twierdząc, że ten ostatni zabierał bogatym i rozdawał biednym (no faktycznie, Dział Zagraniczny przypomina sobie, że chyba dawał Piętaszkowi jakieś tam prezenty). A obecna głowa państwa, Cristina Fernández de Kirchner, w jednej z wypowiedzi zamieniła Cervantesa z autora “Don Kichota” na głównego bohatera, a potem cytowała fragment, który choć ma miejsce w jednej z adaptacji filmowych, to w samej książce nie występuje. Być może to dlatego, że – jak słusznie zauważyła w listopadzie – aż 80 proc. książek sprzedawanych w Argentynie, jest w rzeczywistości drukowanych zagranicą. Dział Zagraniczny rozumie: sabotują je wrogowie narodu. Najpewniej Anglicy.

Zaczytana CristinaMasz kochanie i sobie poczytaj, żebyś wiedziała, co w filmie jest wkładem własnym Madonny (Fot. El Diario 24)

Tymczasem na internetową falę żartów z Enrique, zareagowała jego córka, pisząc na swoim Twitterze, że ci, którzy krytykują jej ojca, to “banda debili z proletariatu” (faktycznie, pierwsza do wyśmiewania ignorancji w dziedzinie literatury jest zawsze klasa robotnicza – żelazna logika, nie ma co). Peña Nieto szybko przeprosił za jej zachowanie, ogłosił, że odbyli pouczającą rozmowę i to się więcej nie powtórzy. Dział Zagraniczny poleca też przerobić z nią książkę “Dobre maniery kaczuszki Kasi” – praca zbiorowa, nie trzeba pamiętać nazwiska autora.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. Tomek
    07/12/2011 at 10:10

    Ups, wychodzi, żem pustak – pamiętanie tytułów czegokolwiek jest zmorą. Wczoraj miałem podać tytuł najlepszej ostatnio przeczytanej książki SF – czytałem ją 4 lub 5 razy – i nic z tego! Poleciałem do biblioteczki (twarda oprawa, szaro-czarno-zgniłozielona okładka) i jest! Aaaaa, Ślepowidzenie, noooo taaaak.
    Jakiej muzyki słucham? Eeeeee, nooo, dużo różnej.. Ha! Tytuły filmów! Any Given Sunday jest z reguły “tym filmem z eeee Alem Pacino(?), o futbolu amerykańskim, eeee, nie pamiętam tytułu” – widziany co najmniej 4 razy.
    Jakaś część mojego mózgu albo nie istnieje albo zajęta jest czym innym.

  2. 07/12/2011 at 21:11

    Z łezka w oku przypomina mi się niejaki Ronaldo który przyznał się do przeczytania trzech książek i wyznał uczciwie że przy lekturze trzeciej tak go rozbolała głowa, że czynności czytania jako zagrażającej życiu, natychmiast poniechał.
    A ciekawe jak u nas w kraju.

  3. 08/12/2011 at 08:59

    Pamiętam, że podczas ostatniej kampanii prezydenckiej była jakaś taka sytuacja, że sztab SLD próbował wykreować wizerunek Napieralskiego jako czytelnika, aż się sypnęło, że tak naprawdę to nic nie czyta, tylko czasem film obejrzy. Nie śledzę polityki krajowej bardziej, niż wymaga tego niezbędne minimum, więc nie mam pojęcia jak z tym jest, ale jak czasem posłucham/przeczytam kilka wypowiedzi naszych reprezentantów, to mam wrażanie, że Meksyk/Argentyna nad Wisłą. Zresztą, kiedy oni mieliby czas na lekturę, jak od rana do nocy siedzą przed kamerami?

    Tomek:

    Ale Ty nie jesteś człowiekiem, który ma rządzić wielkim krajem. Trochę to słabo świadczy o polityku, jeżeli zalicza taką wpadkę na wcześniej zaplanowanym wypadzie na targi literatury. Rozumiem, że by go ktoś zaskoczył takim pytaniem na dożynkach, albo w fabryce samochodów, ale idąc właśnie na taką, a nie inną imprezę, to powinien mieć wkute na pamięć z dziesięć klasyków i kilka nowości.

  4. inż.
    08/12/2011 at 12:59

    Sam czytam wiele, jak na młodego tatę z wielką ilością hobby także poza książkami, ale nawet jeśli to byłaby 1 książka w miesiącu, a jest ich średnio więcej, mogliby mnie torturować, a ja nie pamiętam nawet co czytałem choćby w maju, czy lipcu. O autorach lepiej nie wspominać.
    Co innego ksiązki naprawdę dobre i ulubione – np Zajdla przeczytałem wszystko dumny z naszego Orwella. Ale nazwiska na Audreya H. twórcy “Nowego Wspaniałego Świata” nie przeliteruję bez googli. Autor “Ojca Chrzestnego” Mario Puzo ma krótkie naziwsko, ale 1. ksiązka ta była ulubioną Saddama i innych dyktatorów, 2. podobała się mi zapewne głównie dzięki pornograficznym wstawkom, które czytałem z rumieńcami na twarzy w wieku lat 14🙂
    Lepiej z książkami fizyków – Feymana (Pan rczy żartować🙂, Hellera i Kaku. Do mediów się jednak nie nadają:-/

    I teraz stań tu człowieku przed kamerami i opowiadaj o książkach, które miały wpływ na twoje życie.

  5. marcinescu
    08/12/2011 at 15:15

    Twój post potwierdził moje podejrzenia ze ….. Polska jest Meksykiem Europy.
    Raczej nie jest to moje odkrycie (nie jestem już chyba taki cwany) ale od dłuższego czasu cos czai się w zakamarkach mojej głowy i nie chce odejsc. To nieprzyjemne uczucie powodowało ze czułem się jak bohater książek Dicka.Ale:
    Mamy już cos na kształt Partii Intytucjonalno Rewolucyjnej
    Prezydent jest nieoczytanym półgłówkiem chociaż z dyplomem (it’s not a big deal)
    Dochód Narodowy jest znacznie subsydiowany przez wpłaty od diaspory ktorej liczba lokuje sie w górnej piątce światowych statystyk.
    Oba kraje sa również “wrażliwe” na sugestie wypływające z krajów ościennych i jesteśmy również tak samo tam “popularni”😉
    Liczba osób pracujących na roli może być podobna – nie sprawdzałem, przyznaje.

    Kultura, pozom korupcji, wartość PKB, kapitał społeczny czy role Kościoła nie musi być chyba wspominana ….
    .
    …..a wiec VIVA POLONIA CABRONES

  6. wersy
    10/12/2011 at 23:56

    Ejże, przecież Nieto to Pan Magister, nic dziwnego, że gardzi prolami:)

    “Ale Ty nie jesteś człowiekiem, który ma rządzić wielkim krajem. Trochę to słabo świadczy o polityku, jeżeli zalicza taką wpadkę na wcześniej zaplanowanym wypadzie na targi literatury.”

    Myślę, że i tak nie przebije Ricka Perrego, który to wybrał się na debatęm prezydencką i zapomniał swój program:) A i kraj trochę poważniejszy…

    “Polska jest Meksykiem Europy(…)Mamy już cos na kształt Partii Intytucjonalno Rewolucyjnej”

    Nie no, bez przesady, u nas niesamowitą sensacją było to, że partia rządząca po raz pierwszy utrzymała się u władzy, tradycje mamy jednak trochę inne:)

    A w ogóle to Meksyk jest krajem z dwucyfrowym analfabetyzmem, więc pewne rzeczy przestają dziwić. Przecież to, że ktoś nie potrafi czytać nie znaczy jeszcze, że nie postawi krzyżyka tam, gdzie się go poprosi, a zawsze raźniej na “swojego”:)

  7. wersy
    11/12/2011 at 00:02

    PS Córka pana Nieto nawet nawet, w poście zdecyduje brakuje jej zdjęcia:)

  8. 12/12/2011 at 11:43

    Inżynier:

    Hellera? Jospeha? On był fizykiem? Czy jakiegoś innego Hellera, którego nie kojarzę?

    Ja też mam mało czasu na czytanie, ale staram się zawsze te kilka stron dziennie przewalić. W zeszłym miesiącu przeczytałem “Błętkitne Przestrzenie” Toniego Horwitza i “Filmowców w matni bezpieki” Filipa Gańczaka. Wiem i rozumiem, że można pomylić tytuł, albo napisać nazwisko autora z błędem ortograficznym, bywa. Ale jak ktoś ci zadaje pytanie o trzy najważniejsze książki w życiu, to chyba jednak nie powinien być aż taki problem (nawet jak za duży wybór, to coś tam wspomnisz)?

    Marcinescu:

    “Prezydent jest nieoczytanym półgłówkiem”? To, że masz inne poglądy polityczne, to nie znaczy, że możesz sobie ot tak kogoś obrażać. Ja też nie lubię Komorowskiego (zapewne z innych powodów niż Ty), ale jakoś trudno mi go sobie wyobrażać jako “nieoczytanego półgłówka”. Wiem tylko, że ma problemy z ortografią, ale to się akurat zdaża nawet osobom, które żyją z pisania (mnie również), więc to trochę za mało, żeby wyciągać tak daleko idące wnioski, prawda?

    W ogóle, jakoś trudno mi się zgodzić z większością Twojego komentarza. Polskie PRI? Niby która partia?

    I “Dochód Narodowy jest znacznie subsydiowany przez wpłaty od diaspory ktorej liczba lokuje sie w górnej piątce światowych statystyk”? Możesz wyjaśnić dokładnie, o co Ci chodzi i podać jakąś statystykę? Bo nie do końca rozumiem. Jeżeli chodzi o wielkość diaspory, to wcale nie jesteśmy w “górnej piątce światowych statystyk” (w liczbach bezwględnych są to kolejno: Meksyk, Indie, Rosja, Chiny, Ukraina, a procentowo: Palestyna, Samoa, Grenada, St. Kitts, Gujana), a jeżeli chodzi o to, jak bardzo jej pieniądze zasilają nasz budżet, to też trudno się nas doszukiwać na podium. Według badań Gallupa z tego roku, pierwsza dziesiątka krajów, których budżety zależą od kasy emigrantów, to: Somaliland, Komory, Zimbabwe, Dominikana, Haiti, Mołdowa, Kosowo, Filipiny, Nikaragua i Senegal.

    Jeżeli miałbym robić takie polsko-latynoskie porównania na poważnie, to zaryzykowałbym raczej stwierdzenie (z dużym nagięciem, oczywiście), że Polska jest jak Peru.

    Wersy:

    Tak, córka jest ok.🙂 Ale, niestety, jest typowym dzieckiem z bańki, który ma mały kontakt z rzeczywistością we własnym kraju.

  9. wersy
    12/12/2011 at 13:15

    A z tym Peru to ciekaw…chociaz ja tam slyszalem kiedys jedno calkiem przekonujace wyjasnienie czemu Polska jest Peru Europy:

    a) Oba kraje sa na ‘P’:)
    b) W obu pilka jest sportem narodowym, prawie wszyscy ganiaja za nia za szczeniaka, a potem przez cale zycie sledza wyniki, ale nie ma to ZADNEGO, ale to absolutnie zadnego przelozenia na wyniki.
    Choc to sie zaczyna powoli zmieniac, pech tylko, ze na froncie peruwianskim;p

  10. 14/12/2011 at 10:03

    No nie, akurat nie o to mi chodziło.🙂

    Polska europejskim Peru z kilku innych powodów. Jeżeli szukasz dziś w Ameryce Łacińskiej kraju, który się dobrze rozwija (pomijając oczywiście Brazylię, która jest ligą samą dla siebie), to jest to właśnie Peru. Podobnie Polska – jako jedyni nie odczuliśmy do tej pory kryzysu. Tak jak Peru, mamy za sobą trudną drogę transformacji i wychodzenia z ekonomicznego dołka lat 90. Jesteśmy na naszym kontynencie takim samym średniakiem, jak Peru na swoim. I tak jak w Peru – sukces gospodarki państwowej niekoniecznie przekłada się na sukces indywidualnych mieszkańców, albo całych ich warstw.

    Po ostatnich wyborach, wielu komentatorów zastanowiało się: jak to możliwe, że Peru tak fantastycznie się rozwija, a w drugiej turze wybór był między gangreną a rakiem (cytując Vargasa Llosę), czyli między lewicowym populistą, a prawicową populistką, w dodatku córką siedzącego w więzieniu dyktatora. Odpowiedź jest dość prosta – owszem, kraj się rozwija i bogaci, ale jak na razie, widać to tylko w infrastrukturze i statystykach. Szerokie masy na tym nie korzystają, albo korzystają ale w stopniu wciąż niewielkim. Mam wrażenie, że w Polsce jest podobnie. Wszyscy mówią, że kryzys nas ominął, ale jakoś wciąż nie mam kasy na to, żeby sobie poszaleć w Londynie, moje ziomki robią za stawki, z których da się spokojnie żyć, ale na pewno nie odłożyć na starość, a w mojej branży latają zwolnienia za zwolnieniami.

    To oczywiście bardzo uproszczony obraz, a takie porównanie ma wartość tylko retoryczną, bo mimo że podobieństw jest znacznie więcej, niż wyżej wymienione, to jednak różnice są jeszcze większe, wyraźniejsze i liczniejsze.

    I tyle.

    Pzdr

  11. marcinescu
    14/12/2011 at 11:12

    @Dzial
    Jeśli nie zgadzasz sie ze mną to bardzo dobrze, trochę kontrowersji pomaga w dyskusji. Jakbyśmy pisali jakieś suche buły nikt by się tym nie interesował.

    Nie było moja intencja ‘’obrażanie nikogo bez powodu.’’
    Primo – taka ma chłop robotę, czy można obrazić polityka? Mnie bardziej rażą jego post-sarmackie wąsy i „copy-cut” czyli rola Wikipedii we współczesnej historii Polski.
    Secundo- m.in dzięki osobistym przyjaciołom Pana Prezydenta tak zwana wolność wypowiedzi poszerzyła się w taki sposób ze wg. mnie bylem gdzieś pośrodku języka politycznego ‘majnstrimu’.
    Tertio – nie będę się z Wami licytował kto ma większe problem z ortografią -Ja On czy TY
    Jeśli uraziło to Twoje ucho – przepraszam.Jasne jest że na tej stronie ty jesteś wyznacznikiem dobrych manier

    PRI.
    Pamiętając ze PRI ma już ponad 70 lat wg. mnie podobieństwa to m.in ‘wielonurtowość’ czyli amorfizm ideologiczny, rola lidera oraz stała kolonizacja lokalnych establishmentów przy rzeczywistej słabej aktywności obywatelskiej . Nie chce spamować politologicznej analiza – chociaż, jeśli byś chciał😉

    PKB i statystyki
    Pomimo ze polskie migracje w większości są emigracjami wahadłowymi trudno rejestrowanymi w statystykach -kwestia metodologii i słabego aparatu.
    To moje statystyki to, International Migration Outlook 2010 http://www.keepeek.com/Digital-Asset-Management/oecd/social-issues-migration-health/international-migration-outlook-2010_migr_outlook-2010-en
    Polska wysoko, wysoko.
    Krajowa prasa podaje 70 mld pln od imigrantów w latach 2004 – 2009 co +/- daje 1,5%PKB. Czyli w tej dyscyplinie Meksyk jest trochę lepszy:
    http://www.nytimes.com/ref/world/20070622_CAPEVERDE_GRAPHIC.html

    Interesujące jest twoje porównanie do Peru. Zawsze lokowałem Meksyk powyżej Peru no ale trzeba będzie się przyjrzeć co tam w Limie.

    Pozdrawiam

    Ps. sorry, krócej się nie dało😉

  12. inż.
    14/12/2011 at 11:32

    dzialzagraniczny :Inżynier:
    Hellera? Jospeha? On był fizykiem? Czy jakiegoś innego Hellera, którego nie kojarzę?

    Napisałem imię i nazwisko, co ciekawe bez błedu. Nie znasz Michała Hellera? Z obecnie żyjących polskich astrofizyków ten jest najbardziej znany. Przy okazji jest księdzem i filozofem. Ostatni milion euro nagrody jaki dostał (nie z tacy he he) przeznaczył na warszawski CNK.

    Ja też mam mało czasu na czytanie, ale staram się zawsze te kilka stron dziennie przewalić. W zeszłym miesiącu przeczytałem “Błętkitne Przestrzenie” Toniego Horwitza i “Filmowców w matni bezpieki” Filipa Gańczaka. Wiem i rozumiem, że można pomylić tytuł, albo napisać nazwisko autora z błędem ortograficznym, bywa. Ale jak ktoś ci zadaje pytanie o trzy najważniejsze książki w życiu, to chyba jednak nie powinien być aż taki problem (nawet jak za duży wybór, to coś tam wspomnisz)?

    Nie zgodzę się z Tobą. Książka mająca wpływ na życie to trudniejsze niż ostatnio przeczytana. Na takie pytanie trzeba się przygotować. Musiałbym pośwęcić godzinę i przeanalizować co PRowo podpasuje i nic by z tego nie wyszło. Dopiero tydzień po Twoim poście miałem sporo czasu i dziś mógłbym odpisać:
    Gdyby czytała to moja żona, powiedziałbym “Małe zbrodnie małżeńskie” Schmitda (broń Boże tylko nie idzcie na fatalną sztukę graną w Warszawie – co jest swoistym kuriozum tak skatować taki scenariusz i jaki jest poziom tutejszej sceny), z racji moich prawicowych poglądów i półrocznego synka, z którym spędziłem ostatnie 4 noce w szpitalu MSWiA mógłbym podkreślić “Chłopiec w pasiastej piżamie” pewnego Irlandczyka, który powinen wyleczyć z wszystkich z każdej strony (11.11.11 w Warszawie) z odchyleń w stronę przemocy, a może broszura którą dała mi moja żona-psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje, która sprawiła że ze zwolennika stałem się przeciwnikiem klapsa🙂

    Problem w tym, że miałem dużo czasu, a piszemy o szybkim zaskakującym pytaniu. Ok, niezaskakującym, bo to były targi książki.

    Miałeś rację🙂

  13. inż.
    14/12/2011 at 13:49

    Miało być (zgubione cytaty, przez to odpowiedź była nieczytelna):

    “Hellera? Jospeha? On był fizykiem? Czy jakiegoś innego Hellera, którego nie kojarzę?”

    Napisałem imię i nazwisko, co ciekawe bez błedu. Nie znasz Michała Hellera? Z obecnie żyjących polskich astrofizyków ten jest najbardziej znany. Przy okazji jest księdzem i filozofem, ale jego filozoficznych i teologicznych prac nie znam. Ostatni milion euro nagrody jaki dostał (nie z tacy he he, bo ostatnio moda na antyklerykalizm) przeznaczył na warszawski CNK.


    Ja też mam mało czasu na czytanie, ale staram się zawsze te kilka stron dziennie przewalić. W zeszłym miesiącu przeczytałem “Błętkitne Przestrzenie” Toniego Horwitza i “Filmowców w matni bezpieki” Filipa Gańczaka. Wiem i rozumiem, że można pomylić tytuł, albo napisać nazwisko autora z błędem ortograficznym, bywa. Ale jak ktoś ci zadaje pytanie o trzy najważniejsze książki w życiu, to chyba jednak nie powinien być aż taki problem (nawet jak za duży wybór, to coś tam wspomnisz)?

    Nie zgodzę się z Tobą. Książka mająca wpływ na życie to trudniejsze niż ostatnio przeczytana. Na takie pytanie trzeba się przygotować. Dopiero tydzień po Twoim poście miałem sporo czasu i dziś mógłbym odpisać:

    Gdyby czytała to moja żona, powiedziałbym “Małe zbrodnie małżeńskie” Schmitda (broń Boże tylko nie idzcie na fatalną sztukę graną w Warszawie – co jest swoistym kuriozum tak skatować taki scenariusz i jaki jest poziom tutejszej sceny), z racji moich prawicowych poglądów i półrocznego synka, z którym spędziłem ostatnie 4 noce w szpitalu MSWiA mógłbym podkreślić “Chłopiec w pasiastej piżamie” pewnego Irlandczyka, który powinen wyleczyć z wszystkich z każdej strony (11.11.11 w Warszawie) z odchyleń w stronę przemocy, a może broszura którą dała mi moja żona-psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje, która sprawiła że ze zwolennika stałem się przeciwnikiem klapsa

    Problem w tym, że miałem dużo czasu, a piszemy o szybkim zaskakującym pytaniu. Ok, niezaskakującym, bo to były targi książki.

    Miałeś rację.

  14. 14/12/2011 at 19:16

    Marcinescu:

    Też uważam, że nie zgadzanie się może być konstruktywne.

    Co do Komorowskiego. Tak, moim zdaniem można obrazić polityka, jak każdego człowieka. Zależy w jaki sposób się go krytykuje. Mnie np. też odrzuca komorowski wąs i w ogóle cała ta jego estetyka wujka opowiadającego kawały na urodzinach babci (“Żony w domu, w domu! Hehehe!”). Plus jeszcze kilka rzeczy dotyczących bezpośrednio jego charakteru/wyglądu. Ale to moje prywatne uprzedzenia, mogą zaważyć na mojej karcie do głosowania, ale wyciąganie takich argumentów w debacie publicznej jest moim zdaniem jednak poniżej pasa. Tak samo, jak nazywanie go “niedoczytanym półgłówkiem” (szczególnie chodzi mi o tego “półgłówka” właśnie, bo czy jest oczytany czy nie – tego akurat nie wiem – to można już śmiało poruszać).

    Natomiast krytykowanie polityka za jego działania w ramach urzędu – jak najbardziej. I tu też mam do Komorowskiego szereg zastrzeżeń. Ale wolałbym ich nie wywlekać z takiego samego powodu, z którego nie bawiłem się w wymianę argumentów z kolegą z posta o aferze krykietowej – nie chcę robić z tego miejsca onetu, albo forum Gazety. Dział Zagraniczny, jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się zagranicą. I zagranico.

    Dlatego też nie będę się zagłębiał w PRI. ;p Ale, na marginesie, zaskakujące wnioski, myślałem, że chodzi Ci raczej o SLD. Tak czy inaczej, to i tak równie naciągane porównanie, co Polska-Peru: owszem, ma dużo punktów stycznych, ale ogarnąć szczegóły, to całość się sypie. Więc to raczej tylko ćwiczenie retoryczne.

    Co do PKB.

    No tak, to prawda, polska migracja jest bardzo czasowa, nawet jeżeli potrafi potrwać kilka lat. Nie jestem socjologiem, więc nie wiem jak to porównywać z trwałymi diasporami – czy już to liczą, czy dopiero zaczną, jak Polacy w Europie i na świecie “ostygną”?

    A co do 1,5% PKB, to gdzie tam nam równać się z Somalilandem, w którym przekazy pieniężne od diaspory to 40%?😀

    A, sorry, że wrzuciło automatycznie do poczekarki – dawałeś linki w poście, a reguły WordPress wrzuca to wtedy do akceptacji, bo liczba spamu, jaka trafia na bloga jest niesamowita.

    Inżynier:

    Aaa… Michał Heller. Imienia nie napisałeś. ;p No kojarzę, ale przyznam szczerzę, że nigdy nie czytałem niczego, co by napisał.

    No dobrze, zgadzam się z Tobą połowicznie. Tzn. masz rację – wymienienie książki, która najbardziej wpłynęła na czyjeś życie może trochę zająć. Ale to w przypadku zaskoczenia pytaniem, jak sam zauważyłeś. A jak się chce być prezydentem, idzie na targi książki i nie ma gotowej odpowiedzi, to fejspalm totalny.

    Pzdr.

  15. marcinescu
    15/12/2011 at 00:46

    @ Dział

    Też po jakimś czasie pomyślałem że po jaką cholere napisałem o tym Komorowskim w DzialeZagranicznym. On to raczej Ciekawostki&Osobliwości 😉

    Wartością twojego bloga jest właśnie brak tego krajowego bagażu i gości z ww. forów. Chociaż jak widać trudno jest od tego uciec. Biorę to tym razem na klatę.

    Co do PE vs PL to komentarze i poglądy publikowane na blogu traktuje nie jak przewód doktorski więc jak najbardziej można ”pohasać” w granicach rozsądku i przyzwoitości.
    Dlatego też wypowiedź prof. Iglickiej (dokopałem sie jednak kto to wymyślił ) że “Polska jest Meksykiem Europy” wciąż jednak jakoś do mnie przemawia.

    Do następnego

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: