Home > Uncategorized > Milicja Antyobywatelska

Milicja Antyobywatelska

W więzieniu w Rio de Janeiro dochodzi do buntu, osadzeni biorą zakładników. Negocjacje się załamują, jednostka specjalna policji szturmuje budynek, giną ludzie i wybucha skandal. Dowódca oddziału, podpułkownik Roberto Nascimento, bierze na siebie odpowiedzialność i zostaje zwolniony ze służby. Ale kiedy okazuje się, że na ulicy cieszy się niesłychaną popularnością, gubernator proponuje mu, żeby pokierował wywiadem w Sekretariacie Bezpieczeństwa. Choć początkowo zadowolony z nowej pracy, szybko odkrywa, że ma być tylko listkiem figowym, podczas gdy miasto przejmują powoli we władanie milicje – paramilitarne bandy skorumpowanych policjantów, którzy są chronieni przez miejscowych polityków, w tym samego gubernatora, szefa Nascimento.

Tak przedstawia się skrócony opis fabuły “Elitarnych 2”, brazylijskiego kandydata do tegorocznych Oskarów, który w październiku wszedł także do polskich kin. Ale chociaż w filmie trup ściele się gęsto i nie brak efektownych strzelanin, sprowadzanie go do taniej sensacji byłoby błędem.

– To prawie dokument – twierdzi w rozmowie z Działem Zagranicznym Paulo Storani, ekspert do spraw bezpieczeństwa i były dowódca BOPE, elitarnych jednostek specjalnych brazylijskiej policji. Wie, co mówi: filmowa postać podpułkownika Nascimento jest oparta właśnie na nim.

NascimentoPrzykład, jak zrobić film sensacyjny, obyczajowy i dokumentalny w jednym (Fot. Lula Carvalho/”Tropa de Elite 2″)

Polskie tłumaczenie podtytułu – “Ostatnie starcie” – jest nieco mylące. Portugalskie “O Inimigo Agora é Outro” oznacza dosłownie “Teraz jest inny wróg” i sugeruje, że bardziej niż zwykłymi przestępcami, policjanci powinni się zająć kolegami z własnych szeregów. Paulo Storani, który – tak jak filmowy Nascimento – po odejściu z jednostek specjalnych został zatrudniony w Sekretariacie Bezpieczeństwa (tyle że w São Gonçalo, mieście po drugiej stronie Zatoki Guanabara niż Rio) mówi wprost, że milicje są już większym niebezpieczeństwem niż osławione gangi narkotykowe.

– To byli, albo wciąż zawodowo czynni policjanci, strażacy i strażnicy więzienni – opowiada – Kontrolują całe dzielnice, w których wymuszają na miejscowej ludności i handlarzach opłaty za ochronę, przemocą wzbudzają w nich strach i zmuszają do całkowitego podporządkowania się.

Na swoim terenie milicje nakładają własne podatki, którymi obwarowują wszystko, co przyjdzie im do głowy, od opłat za korzystanie ze środków transportu, przez kupno butli z gazem, a na zakładaniu telewizji kablowej skończywszy. Śledztwo przeprowadzone przez komisję parlamentarną stanu Rio de Janeiro wykazało, że jedna z paramilitarnych bojówek zarabiała dziennie równowartość 300 tys. złotych. Jej członkowie mogli sobie pozwolić na każdą broń, którą zresztą potem z ochotą handlowali

Pierwsza bojówka powstała w akcie samoobrony. Na początku lat 90., Rio de Janeiro zaczęło się rozbudowywać w kierunku zachodnim. Powstawały domy, ulice i kanalizacja, ale brakowało policji – jedyni funkcjonariusze pojawiali się tu dopiero po służbie, kiedy wracali do świeżo kupionych mieszkań. Więc gdy do jednej z tamtejszych dzielnic, Rio das Pedras, zaczęli ściągać pierwsi gangsterzy sprzedający narkotyki, zamieszkujący ją mundurowi postanowili zwalczyć ich siłą. Okazali się niezwykle skuteczni, działali więc dalej, zbierając fundusze na swoje poczynania wśród sąsiadów: najpierw po dobroci, później wymuszając je siłą. Gdy okazało się, że to całkiem lukratywny biznes, zaczęli go stopniowo rozszerzać o slumsy.

– Policja w Rio de Janeiro degenerowała się przez dekady – tłumaczy Działowi Zagranicznemu Luiz Eduardo Soares, były Sekretarz Bezpieczeństwa Publicznego w brazylijskim Ministerstwie Sprawiedliwości i autor książek, na podstawie których powstały obie części „Elitarnych” – Pensje funkcjonariuszy są tak małe, że muszą szukać dodatkowych sposobów dorobienia. Na ogół zatrudniają się po godzinach jako ochroniarze w sklepach, albo barach. To wbrew prawu, ale władze wolą przymykać oko, bo w innym wypadku musiałyby zwiększyć budżet na wypłaty. I tak państwo przyzwala na zapewnianie bezpieczeństwa zarówno w sposób legalny, jak i nielegalny. Milicje świetnie się w tej sytuacji odnajdują.

Według niedawnego dochodzenia “O Globo”, wiodącego brazylijskiego dziennika, najpotężniejszy z gangów narkotykowych Rio de Janeiro kontroluje dziś 55 slumsów w mieście, podczas gdy milicje – aż 105. Ich członkowie są zdeterminowani, a w walce o zyski bezwzględni. Rozbita w grudniu 20-osobowa banda, zdążyła na swoim terenie zamordować pół setki opornych mieszkańców. Inna ekipa paramilitarnych uprowadziła trzech opisujących jej działania dziennikarzy, którzy byli potem torturowani, między innymi przy użyciu elektrowstrząsów.

Milicje gotowe są uderzać nawet w tych przeciwników, którzy zajmują wysokie, eksponowane stanowiska. Sędzia Patricia Acioli była znana z bezkompromisowej postawy wobec skorumpowanych funkcjonariuszy – w ciągu kilku lat, posłała za kratki kilkudziesięciu z nich. Od pięciu lat regularnie dostawała pogróżki i prosiła o przydzielenie jej ochrony, która z niewyjaśnionych do tej pory przyczyn, została jej odmówiona. W sierpniu została zabita przed własnym domem: zamachowcy strzelili do niej 21 razy, żeby mieć pewność, że nie żyje. Morderstwo wywołało wielki skandal, jej pogrzeb przerodził się w manifestację, a Sąd Najwyższy wydał bezprecedensowe wezwanie do szybkiego znalezienia sprawców. Śledztwo wykazało, że kule, od których zginęła Acioli, pochodziły z policyjnych magazynów. Podejrzanym o zlecenie morderstwa jest dowódca miejscowego batalionu oddziałów specjalnych, do aresztu trafiło też 11 jego podwładnych. Podczas rozbijania innej grupy, przy jej szefie znaleziono listę z nazwiskami osób wytypowanych do zabicia – oprócz Acioli, znajdowało się na niej jeszcze kilkunastu sędziów, prokuratorów i nieprzekupnych policjantów z wydziału zabójstw.

Milicyjna brońOstatnio wyszło na jaw, że milicje w Rio odsprzedają broń gangom, z którymi później walczą – na emeryturze będą zapewne prowadzić kursy MBA “Jak zarobić w sytuacji kryzysowej” (Fot. O Globo)

W “Elitarnych 2”, obok pułkownika Nascimento, drugą najważniejszą postacią jest Diogo Fraga, wykładowca uniwersytecki, który zostaje wybrany do parlamentu stanowego Rio de Janeiro i wspólnie z byłym policjantem doprowadza do wszczęcia śledztwa przeciw zblatowanym z milicjami politykom.

W prawdziwym życiu, Fraga byłby wart ok. 750 tys. złotych – tyle bowiem wynosi nieoficjalna stawka za głowę Marcela Freixo, inspiracji dla filmowego bohatera.

Wieloletni działacz organizacji broniących praw człowieka, Freixo został deputowanym w 2006 r. Już dwa lata później, po coraz liczniejszych doniesieniach o zbrodniach popełnianych przez milicje, doprowadził do utworzenia zajmującej się nimi komisji śledzczej, której sam został przewodniczącym. Pokłosie jej dochodzenia jest monstrualne: zarzuty postawiono kilkuset podejrzanym, większość z nich trafiła za kratki. Wśród nich znalazło się wielu urzędników niższego szczebla, ale nie zabrakło też grubych ryb, jak stanowi parlamentarzyści Álvaro Lins czy Natalino José Guimarães (który wdał się nawet w strzelaninę z próbującymi go aresztować policjantami). Wielu innych, choć uniknęło więzienia z braku wystarczających dowodów, zostało całkowicie skompromitowanych.

Politycy w Rio de Janeiro przez lata albo całkowicie ignorowali problem milicji, albo wręcz popierali je jako coś pozytywnego. Były burmistrz César Maia, jeszcze w trakcie urzędowania nazwał je w wywiadzie “rodzajem społecznej samoobrony”, a jego następca, obecnie urzędujący Eduardo Paes, rzucił w telewizji, że paramilitarni “zapewniają mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa” tam, gdzie nie jest w stanie tego zrobić państwo.

– Wielu polityków korzystało na współpracy ze skorumpowanymi funkcjonariuszami, w pierwszej instancji zostali skazani między innymi były gubernator i szef miejscowej policji – wyjaśnia Soares. Milicje nie tylko nie wpuszczały na swój teren gangów narkotykowych, dzięki czemu deputowani mogli rozpowiadać w mediach, że w ich okręgach taki problem nie istnieje, ale wręcz pomagały im wygrywać wybory, zapewniając odpowiednią liczbę głosów. W podzięce, wielu parlamentarzystów w Rio po prostu przymykało oczy na działalność paramilitarnych

Choć wyniki śledztwa komisji Freixo były szokujące (a on sam został w ubiegłym roku ponownie wybrany na deputowanego, z drugim najlepszym wynikiem w całym stanie), to prawdziwym przełomem w sposobie myślenia okazała się dopiero premiera “Elitarnych 2”. W Brazylii film wszedł na ekrany już w październiku zeszłego roku i z miejsca okazał się prawdziwą bombą. Kilkaset kin w całym kraju wyświetlało go po pięć, sześć, a nawet osiem razy dziennie. W dwa miesiące obejrzało go ponad 10 mln osób, a produkcja pobiła frekwencyjny rekord z 1976 r. Fabułę omawiano w mediach, na blogach, temat przebił się też do mediów międzynarodowych.

– Nigdy wcześniej nie było w Brazylii takiego zrozumienia problemu, ani takiego pola do dyskusji. To całkowicie zmieniło stosunek polityków do bezpieczeństwa publicznego – przekonuje Storani, a wtóruje mu Soares – Dziś, kryminalny i okrutny charakter milicji jest więcej, niż widoczny. Do tego stopnia, że nawet politycy, którzy do niedawna je wychwalali, nie mogą już tego robić.

Natalino José GuimarãesDeputowany Guimarães, który w przerwach między głosowaniami lubił sobie powymuszać haracze i postrzelać do aresztujących go policjantów (Fot. Celso Meira/O Globo)

W 2014 r. Brazylia będzie gospodarzem Mistrzostw Świata w piłce nożnej, których finał rozegrany zostanie właśnie w Rio. Już trzy lata później, miasto – jako pierwsze w historii Ameryki Południowej – stanie się areną zmagań olimpijskich. Problem w tym, że metropolia jest usłana favelami, żyje w nich co piąty mieszkaniec, a wiele z nich sąsiaduje z najważniejszymi punktami na mapie, chociażby stadionem Maracanã (zwanym “katedrą futbolu”), czy słynną plażą Copacabana. Władze, bojąc się blamażu, gorączkowo starają się je sobie podporządkować.

W drugi weekend listopada, do Rocinhii, największego slumsu na kontynencie, wkroczyło 3 tys. żołnierzy i policjantów z jednostek specjalnych. To część trwającej od 2008 r. kampanii “odzyskiwania” dzielnic nędzy – po oddziałach szturmowych, na miejsce wkraczają jednostki tzw. Policji Pacyfikacyjnej, które mają z jednej strony nie dopuścić do tego, żeby do faveli powróciły wypędzone gangi narkotykowe, a z drugiej poprawiać wizerunek mundurowych w oczach ich mieszkańców. Rocinha była 19 z kolei podbitym slumsem, władze zapowiadają, że do mundialu będą miały we władzy 40 największych z nich.

Eksperci obawiają się jednak, że to działania na krótką metę. W “spacyfikowanych” favelach już pojawiają się pierwsze milicje, które wypełniają próżnię po nieobecnych gangsterach. Jak dotąd, władze przymykają na to oko, bo paramilitarni nie są potencjalnym zagrożeniem dla żadnej z międzynarodowych imprez (również z tego powodu, jak dotąd pacyfikacje nie objęły żadnej z kontrolowanych przez nich dzielnic), nie handlują też narkotykami.

Jednak Paulo Storani, jak i pozostali komentatorzy, uważają, że to tylko kwestia czasu. Milicje przekształciły się już w klasyczne mafie, więc w końcu przyjmą też dotychczasowy sposób zarabiania gangów narkotykowych. A w przeciwieństwie do nich, paramilitarni mają świetne wyszkolenie, znajomość policyjnych technik operacyjnych i powiązania wśród polityków. Jeżeli pozwoli im się teraz rozwinąć skrzydła, to w przyszłości będzie ich trudniej wykurzyć, niż wszystkich dzisiejszych bandytów razem wziętych.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. MrQ
    19/01/2012 at 10:25

    A gdzie: “No, ale…” na końcu tekstu?

  2. 19/01/2012 at 10:28

    Ale blamaż. Poprawione. Dzięki za czujność.

  3. 24/01/2012 at 14:41

    Najprostszy sposób żeby pozbyć się problemu gangów narkotykowych to zalegalizować narkotyki. Ludzie tak czy inaczej będą ich używać, więc czemu po prostu nie otworzyć licencjonowanych i opodatkowanych sklepów?

  4. 25/01/2012 at 00:00

    Pies :
    Najprostszy sposób żeby pozbyć się problemu gangów narkotykowych to zalegalizować narkotyki. Ludzie tak czy inaczej będą ich używać, więc czemu po prostu nie otworzyć licencjonowanych i opodatkowanych sklepów?

    Całkiem prawdopodobne jest to, ze wszyscy włącznie z policją i politykami zarabiają pośrednio i bezpośrednio na nielegalnych narkotykach. Przecież ile etatów by się poszło j*bać.

  5. 25/01/2012 at 08:08

    Legalizacja to na pewno dobry ruch, ale też pozostawia sporo wątpliwości. Na przykład, czy legalizować wszystkie narkotyki, czy tylko część, a jeżeli to drugie – kto ma decydować i na podstawie jakich przesłanek?

  6. 25/01/2012 at 10:37

    dzialzagraniczny :
    Legalizacja to na pewno dobry ruch, ale też pozostawia sporo wątpliwości. Na przykład, czy legalizować wszystkie narkotyki, czy tylko część, a jeżeli to drugie – kto ma decydować i na podstawie jakich przesłanek?

    Moim zdaniem wszystkie powinny być legalne, ale zastanawiałem się kiedyś też nad rozwiązaniem w którym każdy kto chce brać narkotyki (łącznie z alkoholem i nikotyną) musi wpierw iść do lekarza na krótką pogadankę o bezpiecznym używaniu i szkodliwości długofalowej, po czym dostaje kartę magnetyczną której trzeba użyć przy zakupie narkotyków. W ten sposób łatwiej by było zachować kontrolę nad tym rynkiem.

  7. 25/01/2012 at 17:23

    Pies :

    dzialzagraniczny :
    Legalizacja to na pewno dobry ruch, ale też pozostawia sporo wątpliwości. Na przykład, czy legalizować wszystkie narkotyki, czy tylko część, a jeżeli to drugie – kto ma decydować i na podstawie jakich przesłanek?

    Moim zdaniem wszystkie powinny być legalne, ale zastanawiałem się kiedyś też nad rozwiązaniem w którym każdy kto chce brać narkotyki (łącznie z alkoholem i nikotyną) musi wpierw iść do lekarza na krótką pogadankę o bezpiecznym używaniu i szkodliwości długofalowej, po czym dostaje kartę magnetyczną której trzeba użyć przy zakupie narkotyków. W ten sposób łatwiej by było zachować kontrolę nad tym rynkiem.

    To nie ma sensu, równie dobrze taką kartę możnaby wprowadzić dla tłustego żarcia i nic nie robienia, tylko leżenia.

  8. 25/01/2012 at 17:35

    Zapomniałem dodać, ze taka kontrola w domyśle miałaby być w celu ograniczenia spożycia. Oczywiście poniosłaby całkowite fiasko, bo ludzie nie chcą mniej spożywać, ale jak najwięcej🙂. Wzrosłyby kradzieże i korupcja.

  9. 25/01/2012 at 19:31

    Pies:

    Nie przekonuje mnie taki argument. Legalne wszystkie bez wyjątku? A co z takimi jak paco/oxi (przeszukaj bloga, to znajdziesz), albo osławionym rosyjskim krokodylem? Przecież to zwykłe trucizny. Z jednej strony uważam, że jeżeli ktoś dorosły chce się truć, to jego sprawa. Z drugiej jednak, nie chciałbym, żeby ktoś inny zarabiał na tym w majestacie prawa.

    Nie przekonuje mnie też lekarz i karta magnetyczna. Po co ta karta? Ja nie życzę sobie, żeby ktoś kontrolował co jem/piję/palę/czytam/słucham/czy na ostatnim treningu dałem z siebie wszystko, czy nie. To sprawa moja, być może mojej rodziny, ale na pewno nie państwa. A lekarze naprawdę mają wystarczająco dużo pracy. Jak sama nazwa wskazuje – są od leczenia, nie od prewencji.

    Premislaus:

    O spożywaniu jak najwięcej też nie jestem przekonany. Masz pewnie na myśli tę mentalność, że trzeba pić do oporu, aż ledwo stoisz na nogach, a gibony palić tylko grubości pięści. Mam wrażenie, że przytłaczająca większość moich znajomych dawno już z tej fazy wyrosła i że takich ludzi jest coraz więcej. Np. ja sam obecnie nie piję alkoholu. Nie dlatego, że mam z nim problem, albo nie lubię, po prostu robię sobie kilkumiesięczną przerwę – nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni.
    Oczywiście, ładowanie w siebie ile wlezie będzie istnieć, ale nie sądzę, żeby to był dominujący trend.

  10. 25/01/2012 at 21:22

    dzialzagraniczny :
    Nie przekonuje mnie taki argument. Legalne wszystkie bez wyjątku? A co z takimi jak paco/oxi (przeszukaj bloga, to znajdziesz), albo osławionym rosyjskim krokodylem? Przecież to zwykłe trucizny. Z jednej strony uważam, że jeżeli ktoś dorosły chce się truć, to jego sprawa. Z drugiej jednak, nie chciałbym, żeby ktoś inny zarabiał na tym w majestacie prawa.
    Nie przekonuje mnie też lekarz i karta magnetyczna. Po co ta karta? Ja nie życzę sobie, żeby ktoś kontrolował co jem/piję/palę/czytam/słucham/czy na ostatnim treningu dałem z siebie wszystko, czy nie. To sprawa moja, być może mojej rodziny, ale na pewno nie państwa. A lekarze naprawdę mają wystarczająco dużo pracy. Jak sama nazwa wskazuje – są od leczenia, nie od prewencji.

    Wolisz żeby ktoś na tym zarabiał bezprawnie? Wolisz żeby nie było żadnej kontroli? Teraz jest tak, że zarabiają przestępcy i sprzedają ile się da, komu się da. Możemy albo kontynuować obecną sytuację, albo sprawić żeby zarabiali uczciwi przedsiębiorcy i za sprzedawanie hurtowo albo dzieciom traciło się licencję.

    Karta magnetyczna jest po to żeby śledzić jak dużo ludzie używają, kto używa, czy używanie rośnie czy maleje. Ma to też służyć temu, żeby ludzie bardziej świadomie podchodzili do narkotyków, żeby wiedzieli o uzależnieniach, o tym gdzie się udać po pomoc itd.

  11. 25/01/2012 at 22:43

    dzialzagraniczny :
    Pies:
    Nie przekonuje mnie taki argument. Legalne wszystkie bez wyjątku? A co z takimi jak paco/oxi (przeszukaj bloga, to znajdziesz), albo osławionym rosyjskim krokodylem? Przecież to zwykłe trucizny. Z jednej strony uważam, że jeżeli ktoś dorosły chce się truć, to jego sprawa. Z drugiej jednak, nie chciałbym, żeby ktoś inny zarabiał na tym w majestacie prawa.
    Nie przekonuje mnie też lekarz i karta magnetyczna. Po co ta karta? Ja nie życzę sobie, żeby ktoś kontrolował co jem/piję/palę/czytam/słucham/czy na ostatnim treningu dałem z siebie wszystko, czy nie. To sprawa moja, być może mojej rodziny, ale na pewno nie państwa. A lekarze naprawdę mają wystarczająco dużo pracy. Jak sama nazwa wskazuje – są od leczenia, nie od prewencji.
    Premislaus:
    O spożywaniu jak najwięcej też nie jestem przekonany. Masz pewnie na myśli tę mentalność, że trzeba pić do oporu, aż ledwo stoisz na nogach, a gibony palić tylko grubości pięści. Mam wrażenie, że przytłaczająca większość moich znajomych dawno już z tej fazy wyrosła i że takich ludzi jest coraz więcej. Np. ja sam obecnie nie piję alkoholu. Nie dlatego, że mam z nim problem, albo nie lubię, po prostu robię sobie kilkumiesięczną przerwę – nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni.
    Oczywiście, ładowanie w siebie ile wlezie będzie istnieć, ale nie sądzę, żeby to był dominujący trend.

    Właśnie o taką mentalność mi chodziło. A co do tych substancji jak paco czy krokodyl, to one powstały właśnie przez prohibicję i że trudniej jest kupić( cena, dostępnosć) i dostać, wymarzony narkotyk. Przecież heroine i kokaine robi się z roślin, które mogą rosnąć niemalże wszędzie.

    Niedawno było głośno o krokodylu, taki ruski narkotyk, substytut heroiny, bardzo destruktywny, niszczy ciało od pierwszego użycia( po prostu gnije). Jest to pokłosie uwalenia “importu” heroiny z Afganistanu. Krokodyla robi się z jakiś ogólniedostępnych syfów… Okazało się też, że w USA było kilka przypadków gnicia ciała po kokainie( sic!). Kokaine którą zażywa się od dziesiątek lat, a od conajmniej setek żuje. Też była z jakiegoś syfu zrobiona.

    Nikt normalny mając do wyboru w sklepie normalny narkotyk, nie kupi syfu.

    Poza tym myślę, że takie substancje jak paco i krokodyl, pełnią taką samą rolę co drapieżniki w dzikiej przyrodzie…

    BTW nie działa mi tu sprawdzanie błędów.

  12. 25/01/2012 at 22:44

    Poza tym myślę, że nie należy kontrolować ludzi, co i jak mają spożywać. Jak kontroluejsz ludiz to znaczy, że im nie ufasz.

  13. 25/01/2012 at 22:52

    Pies :

    dzialzagraniczny :
    Nie przekonuje mnie taki argument. Legalne wszystkie bez wyjątku? A co z takimi jak paco/oxi (przeszukaj bloga, to znajdziesz), albo osławionym rosyjskim krokodylem? Przecież to zwykłe trucizny. Z jednej strony uważam, że jeżeli ktoś dorosły chce się truć, to jego sprawa. Z drugiej jednak, nie chciałbym, żeby ktoś inny zarabiał na tym w majestacie prawa.
    Nie przekonuje mnie też lekarz i karta magnetyczna. Po co ta karta? Ja nie życzę sobie, żeby ktoś kontrolował co jem/piję/palę/czytam/słucham/czy na ostatnim treningu dałem z siebie wszystko, czy nie. To sprawa moja, być może mojej rodziny, ale na pewno nie państwa. A lekarze naprawdę mają wystarczająco dużo pracy. Jak sama nazwa wskazuje – są od leczenia, nie od prewencji.

    Wolisz żeby ktoś na tym zarabiał bezprawnie? Wolisz żeby nie było żadnej kontroli? Teraz jest tak, że zarabiają przestępcy i sprzedają ile się da, komu się da. Możemy albo kontynuować obecną sytuację, albo sprawić żeby zarabiali uczciwi przedsiębiorcy i za sprzedawanie hurtowo albo dzieciom traciło się licencję.
    Karta magnetyczna jest po to żeby śledzić jak dużo ludzie używają, kto używa, czy używanie rośnie czy maleje. Ma to też służyć temu, żeby ludzie bardziej świadomie podchodzili do narkotyków, żeby wiedzieli o uzależnieniach, o tym gdzie się udać po pomoc itd.

    Coś podobnego mają w Skandynawii. Kwitnie kontrabanda, przemyt i lewy alkohol. Mój ojciec tam robi, więc opowiadał. Od znajomego zaś wiem, że szwedzkie małolaty proponują seks w zamian za alkohol i papierosy( oczywiscie większą ilość). Bo jak to zdobędziesz, to w towarzystwie jesteś kimś.

  14. 25/01/2012 at 22:57

    W czasie amerykańskiej prohibicji alkoholowej znacznie więcej ludzi niż obecnie traciło wzrok od picia alkoholu metylowego. Ludzie nie biorą szkodliwych rzeczy z wyboru, tylko z braku wyboru.

  15. 25/01/2012 at 23:03

    BTW prowadzisz świetną stronę. Zwykłe newsy z portali czytam rzadko, kiedyś codziennie, ale te informacje zaczęły mi obrzydzać życie i mnie denerwować. Infromacje czerpię głównie z blogów i forów. I tak dalej…

    Chętnie bym płacił za miesięcznik, tak do 10 zł, oczywiście wydanie elektroniczne epub i pdf, gdyby były tam takie teksty, reportaże i felietony jak na Twoim blogu.

  16. 01/02/2012 at 09:09

    Pies:

    Nie, nie wolę, żeby ktoś na tym zarabiał bezprawnie. Ale, jak wcześniej pisałem, nie popieram legalizacji wszystkich narkotyków, jak leci, bo część z nich to po prostu trucizny (na dłuższą metę są nimi wszystkie, ale chodzi mi o ekstremalne przypadki). Piszesz dalej, że “ludzie nie biorą szkodliwych rzeczy z wyboru, tylko z braku wyboru” i ja się z tym zgadzam. Uważam, że gdyby zalegalizować część narkotyków, to niemal nikt nie sięgał by po te pozostałe.

    Ale pomysł z kartą magnetyczną jest z mojego punktu widzenia niedopuszczalny. To nic innego, jak inwigilacja obywatela. Świadomość należy zwiększać poprzez akcje edukacyjne, a nie śledzenie.

    Premislaus:

    Kokainy się nie żuje. Żuje się kokę, z której kokaina jest produkowana. I wbrew temu, co piszesz, koka nie może rosnąć niemal wszędzie – w rzeczywistości wymaga bardzo specyficznych warunków klimatycznych, w innych się praktycznie nie przyjmuje. Wiem, bo ponad dwa miesiące spędziłem na takiej plantacji w Boliwii.

    Twierdzenie, że “paco i krokodyl pełnią taką samą rolę, co drapieżniki w dzikiej przyrodzie” zostawie w ogóle bez komentarza, bo mi ręce opadają.

    Wydaje mi się, że nadinterpretujesz też szwedzki “seks za procenty”. Szwedzka młodzież jest po prostu dużo mniej pruderyjna od polskiej, wcześniej zaczyna współżycie i nie traktuje seksu, jak coś z “szarej strefy”. Równocześnie, alhokol jest faktycznie trudno dostępny, szczególnie dla małolatów. Więc jak ktoś zdobędzie, to jest kozak, mnie to nie dziwi, jak byłem nastolatkiem, to działało to u nas tak samo. I sprawa jest prosta. Czy jak się napijesz, to jesteś bardziej skłonny do przygodnego seksu? Tak. A czy jesteś tym bardziej skłonny, jeżeli drugą osobą będzie ktoś, kto zrobił na tobie wrażenie? Tak. I tyle. Ja bym do tego nie dorabiał filozofii.

    Co do miesięcznika itp. to wierz mi, że to nie jest tak, że nikt jeszcze u nas nie wpadł na podobny pomysł. W Polsce jest wbrew pozorom dużo dziennikarzy/reporterów/fotografów, którzy mogliby stworzyć taki magazyn na światowym poziomie. I jest też duża grupa potencjalnych odbiorców tych treści. Problem leży w czymś innym.

    Tymczasem polecam portale zagraniczne. Perły na wycągnięcie ręki.

  17. 01/02/2012 at 14:48

    dzialzagraniczny :
    Ale pomysł z kartą magnetyczną jest z mojego punktu widzenia niedopuszczalny. To nic innego, jak inwigilacja obywatela. Świadomość należy zwiększać poprzez akcje edukacyjne, a nie śledzenie.

    Kwestia gustu oczywiście. Ja jestem zwolennikiem nie tylko inwigilacji, ale też publikowania wszystkich zbieranych informacji — pełna jawność. Chcę wiedzieć jeżeli ktoś z mojej rodziny, mój lekarz, sędzia, czy poseł za dużo pije. Chcę też wiedzieć ile wszyscy zarabiają, tak jak jest zdaje się w którymś państwie skandynawskim. Ale zdaję sobie sprawę, że jeszcze sporo czasu minie zanim taką jawność uda nam się osiągnąć.

    Twój pomysł żeby zalegalizować tylko niektóre narkotyki może być dobry w okresie przejściowym, zmniejszy nielegalny obrót i da realną alternatywę. Ale moim zdaniem to dość naiwne podejście, bo alkohol i papierosy (niekoniecznie nikotyna jako taka) to jedne z najbardziej szkodliwych środków narkotycznych jakie istnieją na rynku — uważasz że powinny być nielegalne? Niczego nas nie nauczyła historia?

  18. 02/02/2012 at 17:26

    Nie, wręcz przeciwnie. Uważam, że skoro alkohol i papierosy są legalne, to tym bardziej legalna powinna być np. marihuana. Chciałbym jednak, żeby na opakowaniach np. wódki i papierosów, pojawiły się wyraźne i obszerne wyjaśnianie, do jakich skutków prowadzi ich używanie (nie tylko ogólnikowe “Może prowadzić do nowotworów płuc”).

    A inwigilacji jestem przeciwny, tu się różnimy i już.

  19. 02/02/2012 at 18:40

    Ja bym raczej poszedł w kierunku “77% kobiet nie poszłoby do łóżka z kimś kto pali papierosy”🙂 Chyba, że chcesz na wszystkim co szkodzi pisać takie rzeczy — słodycze (próchnica, tycie, pryszcze), kawa (bóle głowy przy odwyku, podwyższone ciśnienie), mleko (niestrawność, bóle brzucha u nie trawiących laktozy) itp itd. Jasne, informować warto, ale nahalne nagabywanie co 10 minut to raczej przegięcie.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: