Home > Uncategorized > Gwiezdny pył

Gwiezdny pył

Co to takiego: jest w Chinach i widać to z kosmosu? Odpowiedź: zanieczyszczenia.

Dział Zagraniczny mieści się koło warszawskiej Politechniki, ale aż do tego tygodnia w życiu nie słyszał o PM2,5. Pierwsze skojarzenie, to że to jakaś śruba z ikeowskiego zestawu “Zrób sobie kuchnię”. Ale nie. Dzięki Chińczykom wie już, że to pył będący mieszaniną stałych i ciekłych cząstek o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra. Dlaczego dzięki Chińczykom? Bo to właśnie oni rozpętali na początku roku internetową kampanię oburzenia, pod którą ugiął się rząd w Pekinie: musiał przyznać, że każdy głęboki wdech w Kraju Środka truje jeszcze bardziej, niż do tej pory sądzono.

Smog przesłania Wielki MurGdyby Gagarin poleciał dziś w kosmos, to nad Chinami nie zobaczyłby Wielkiego Muru, tylko właśnie to (Fot. NASA)

Cząsteczki w pyle PM2,5 są tak małe, że bez problemu docierają do górnych dróg oddechowych i mogą przenikać do krwi. Przeszkadzają w oddychaniu, powodują kaszel i katar sienny. Wywołują schorzenia alergiczne i zapalenie spojówek. Zwiększają ryzyko raka płuc. Są powodem powikłań ciążowych, w wyniku których noworodki mogą przyjść na świat z wadami wrodzonymi.

Nikt na świecie nie jest tak zagrożony ich wdychaniem, jak właśnie Chińczycy. Linfen w środku kraju jest zgodnie uznawane za najbardziej zanieczyszczone miasto na świecie. A po ulicach samego tylko Pekinu jeździ prawie 5 mln samochodów. Zanieczyszczenia nad stolicą są wręcz legendarne – przed Igrzyskami Olimpijskimi w 2008 r., wielu obserwatorów zastanawiało się, czy tamtejszy smog nie będzie miał negatywnego wpływu na osiągi sportowców. Podobno widać go nawet z kosmosu, czasami ma zasłaniać słynny Wielki Mur. Więc kiedy w grudniu zanieczyszczenia spowodowały taki spadek widoczności, że trzeba było uziemić kilkaset lotów, internauci powiedzieli wreszcie: dość.

Na blogach i forach internetowych rozpętała się zaciekła kampania. Autorzy nawoływali rodaków, żeby powstrzymali się od tradycyjnego kupowania kilogramów fajerwerków na chiński Nowy Rok (świętowany 23 stycznia) – w trakcie poprzedniego, tylko w Pekinie odpalono ich 58 ton – bo po pierwsze, strasznie zanieczyszczają powietrze, a po drugie, zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można by wydać na zakup urządzeń monitorujących zanieczyszczenia. Ich wysokie koszta były dla części urzędników wymówką, dlaczego władze publikują jedynie dane dotyczące o wiele mniej groźnych pyłów PM10, a te o stężeniu PM2,5 przemilczają. Presja okazała się tak silna, że Partia nie miała innego wyboru, niż tylko zgodzić się na żądania: na początku stycznia zapowiedziano więc, że do końca miesiąca pomiary PM2,5 będą ogólnodostępne.

I faktycznie. Wiadomości o stężeniu opublikowano. Tyle, że nikt w nie nie wierzy.

Smog w ChinachNie, to nie te latające góry z “Avatara” (Fot. AFP)

Władze opublikowały dane dotyczące wyłącznie Pekinu i jeszcze kilku wybranych miast, a resztę kraju pominęły wymownym milczeniem. Co więcej, według oficjalnych komunikatów, zanieczyszczenia są minimalne, a stężenie PM2,5 nie przekracza 0,015 miligramów na metr sześcienny powietrza. Sęk w tym, że żadne pomiary prowadzone przez niezależne ośrodki tego nie potwierdzają. Od kilku lat własne badania powietrza prowadzi (a wyniki publikuje na Twitterze) ambasada Stanów Zjednoczonych. W latach 2010-2011, na 1,5 tys. prób, taki wynik otrzymała zaledwie… 18 razy.

Własne pomiary, na zlecenie tygodnika “The Economist”, przeprowadziła też grupa naukowców z Uniwersytetu Yale. Ich wyniki są obezwładniające. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, pył PM2,5 stanowi zagrożenie dla zdrowia, gdy jego stężenie w powietrzu przekracza 10 mikrogramów na metr sześcienny. Według badaczy z Yale, żadna z chińskich prowincji nie mieści się w tym limicie. Tam, gdzie mieszka najwięcej ludzi, stężenie przekracza 30 mikrogramów, a w Szantungu i Henanie sięga nawet 50.

Władze chyba jednak niewiele sobie z tego robią.

Szacuje się, że w Pekinie aż 70 proc. PM2,5 to produkt rur wydechowych, głównie tirów. Żeby polepszyć sytuację, rząd już w 2005 r. klepnął prawo, które zobowiązywałoby producentów ciężarówek do instalowania w nich silników przyjaźniejszych środowisku. Nowe zasady miały wejść w życie w styczniu 2011 r. Ale zamrożono je jeszcze na rok. Tylko po to, żeby w zeszłym miesiącu ogłosić, że przesunięto jednak termin na lipiec 2013.

Wszystko dlatego, że nowe silniki wymagałyby paliwa wyższej jakości, z niższą zawartością siarki. Państwowe firmy teoretycznie mogłyby takie produkować. Ale nie chcą. A najwyraźniej mają silniejsze lobby, niż chiński minister środowiska, więc rząd ugiął się pod ich presją.

Przed laty, Tiziano Terzani – włoski korespondent niemieckiego “Spiegela” na Dalekim Wschodzie – pisał, Chińczyk może posiadać na własność tylko drelich, zegarek i rower. Teraz dostał też samochód. A w bonusie, potencjalnego raka z każdym kolejnym oddechem.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

  1. czytelnik
    02/02/2012 at 17:34

    Dziekuje za Dzial Zagraniczny.

    Pozdrawiam,
    czytelnik.

  2. czytelnik2
    02/02/2012 at 17:42

    Także serdecznie dziękuję i pozdrawiam,

    czytelnik2

  3. Jeden z dziesięciu
    02/02/2012 at 17:46

    David Bowie teraz śpiewa w mojej głowie.
    Dziękuję i pozdrawiam.

  4. Maciej
    02/02/2012 at 21:50

    Interesuje, interesuje. Bo żeby nawdychać się PM wystarczy wypad do Krakowa, gdzie przekroczenia norm są na porządku dziennym. Zapraszam więc Dziale Zagraniczny na wycieczkę pod Sukiennice🙂

  5. inz.
    03/02/2012 at 03:51

    Podejscie do ekologii jest miara cywilizacji. Pisze teraz z Ohio, gdzie pierwszy raz od lat poczulem ogromny kontrast w podejsciu do ekologii w porownaniu z Polska. Pozyczony na lotnisku samochod, mimo noszenia tytulu samochodu roku USA sprzed moze 2 lat, pali podczas stalej predkosci okolo 100 kmh ponad 10 l/100 km benzyny. Segregowanie smieci – nie istnieje nigdzie, ani w niezlym hotelu, ani w dobrej dzielnicy, ani w zadnym z biur i fabryk, ktore zobaczylem.
    Prawdziwy hit to “go green” mojego pracodawcy. Dostaja pewien bardzo drogi stuff w opakowaniach styropianowych prosto od producenta w Kanadzie. I by byc green nie wyzucaja ich… tylko puszczaja ogromnymi ciezrowkami z powrotem wiele tysiecy mil na polnoc. Problem w tym, ze taki tir nie sluzy do wozenia wrecz powietrza, a takze te opakowania w wiekszosci nie nadaja sie do ponownego uzycia

    Pisze o USA, ktorego nie-eco widac dopiero po wielu latach jezdzenia tutaj. A o Chinach kazdy, kto tam byl, powie jako o piekle dla przyrody juz po kilku dniach. Ciekawe ile lat potrzeba im do standardow UE, i czy to w ogole mozliwe, skoro w Stanach sa tak daleko w takim mysleniu

  6. 03/02/2012 at 09:23

    Maciej:

    Tak, szukając informacji o tych pyłach, trafiłem właśnie na Kraków i jego problemy. A zawsze mi się wydawało, że wyjątkowo czyste miasto.

    Inżynier:

    Traktat z Kioto też olewany.🙂

    Chińczycy wzorowali między innymi to prawo o czystych silnikach na prawie europejskim. Wydaje mi się, że Europa jest ekologicznie najbardziej uświadomionym miejscem na świecie (może poza drobnymi perełkami, jak Singapur), ale oczywiście i tak jest sporo do zrobienia. U mnie w bloku wisi kartka, żeby bezwzględnie segregować śmieci. To segregujemy. Szkoda tylko, że już w śmietniku jest na nie wspólny pojemnik.

  7. 03/02/2012 at 09:26

    A, jeszcze jedna sprawa. W komentarzach na fejsbuku padło, że Wielki Mur nie jest widoczny z kosmosu. Sprawdzone – faktycznie, nie jest. Nie będę już poprawiał wpisu, żeby nie psuć dramaturgii, ale niech każdy to sobie odnotuje.🙂

  8. Anonymous
    03/02/2012 at 21:33

    nie wiem jak w Ohio, ale tu gdzie mieszkam (północne New Jersey) segregacja jest koniecznością. Jeśli nie umieścisz osobno plastików , kartonów i szkła to firma wywożąca śmieci poprostu zostawi je tam gdzie stały😉

  9. inz.
    04/02/2012 at 00:25

    O widzisz, czyli sa jaskolki. Ostatnio jak bylem w USA bylem wlasnie w NYC i stad te moje zdziwienie na widoczne mocno no-eco w Ohio. Tym razem poza sasiednimi stanami sie stad nie ruszam i podzielilem sie przemysleniami.

    Obok naszych apartmentow bylo ladne schludne miejsce, gdzie wszyscy z naszych domkow wrzucali swoje smieci, naciskalo sie przycisk, i bach, wielka prasa je miazdzyla. Jeden kontener na wszystko. O reszcie pisalem.

    Pozdrowienia

  10. wersy
    08/02/2012 at 02:40

    Ale trzeba im oddac, ze robia co moga, m. in buduja atomowki na wielka skale. To duzo praktyczniejsze dzialania niz w Europie, gdzie taka budowe moglby zablokowac rzadki okaz chrzaszcza, a “ekologicznosc” polega na tym, ze elektrownie opala sie weglem:p

    O Krakowie bylo ostatnio na blogu trystero, okazuje sie, ze maja bardzo niekorzystne polozenie topograficzne, ale przede wszystkim to ludzie smrodza opalajac w piecach czym popadnie.

  11. 10/02/2012 at 02:17

    To pod względem recyclingu i podejścia do ekologi niesamowicie zaskoczyła mnie Argentyna. Co prawda w tutejszy sposób, ale recycling zorganizowany jest do perfekcji- indianie i inni tacy, sortują smieci zanim wylądują w smieciarce- czyli zbliżenie do polskich “nurków”- tylko miasto wyznacza miejsca i godziny gdzie mogą urządzać uliczne sortownie. Reszta idzie do śmieciarki i w jakiejść sporej części jest przerabiana na biogaz. Od kliku lat też się oddaje do uzytku kolejne elektrownie- jedną atomową, reszta woda i wiatr. Da się, ale wbrew stereotypom społeczeństwo tu jest dość mocno proekologiczne.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: